Jola Zawadzka przewodniczką Kasparow

Garri Kimowicz Kasparow (właśc. Garri Weinstein) to jedna z legend światowych szachów. Rosjanin o korzeniach ormiańsko-żydo­wskich już w wieku 17 lat został arcymistrzem, by po kolejnych pięciu (1985) zostać mistrzem świata. W minionym tygodniu gościł on we Wrocławiu.

Tytuł zachował do roku 1993, a karierę zawodowego szachisty zakończył w 2005. Od tego czasu rozgrywa jedynie symultany, a gros czasu poświęca na promocję ukochanej dyscypliny oraz politykę. Jest znanym rosyjskim opozycjonistą, niekryjącym swojej niechęci do Putina, którego uważa za dyktatora. Przewodzi Zjednoczonemu Frontowi Obywatelskiemu, z ramienia którego zamierza ubiegać się o fotel prezydenta Rosji. Kasparow od lat intensywnie zabiegał o upowszechnienie gry w szachy w szkołach, by w marcu tego roku osiągnąć sukces na forum Parlamentu Europejskiego, który przytłaczającą większością głosów przyjął oświadczenie (niektórzy nazywają je uchwałą) ws. promowania programu pt. „Szachy w szkole”. Pomysł ochoczo poparli polscy europarlamentarzyści, stąd wizyta słynnego szachisty – opozycjonisty w naszym kraju. A ściślej na Dolnym Śląsku, w czym niewątpliwa zasługa europosła Piotra Borysa. Kasparow gościł w Lubinie, gdzie w Społecznej Szkole Podstawowej im. Rady Europy spotkał się z nauczycielami i uczniami, którzy w klasach 1-3 mają raz w tygodniu obowiązkową godzinę szachów, zaś później wszyscy chętni mogą kontynuować naukę gry w kółku zainteresowań. Kasparowowi towarzyszyła wrocławska arcymistrzyni (ten tytuł zdobyła w wieku 18 lat), indywidualna srebrna medalistka ostatniej olimpiady szachowej w Stambule Jolanta Zawadzka. Garri pilnie śledził grę wrocławianki na tej imprezie, zwłaszcza w meczu przeciwko ekipie Rosji. W Lubinie Jola musiała niejako w zastępstwie byłego mistrza świata (ten miał mocno ograniczony czas) rozegrać symultanę z uczniami tamtejszej szkoły. Potem oboje przenieśli się do rodzinnego miasta Zawadzkiej.


We Wrocławiu, jakby wpisując się w projekt Kasparowa (choć niezależnie od niego), zainaugurowano niedawno – pod prasowym patronatem naszego tygodnika – Wrocławską Ligę Szkół Podstawowych, której przyświeca motto: „Słynna arcymistrzyni zaczynała kiedyś jak Wy”. To, jak się domyślam, odniesienie do Jolanty Zawadzkiej. Zresztą zajęcia z dziećmi prowadzone były w stolicy Dolnego Śląska (domena MDK) już od wielu lat. Nic zatem dziwnego, że Kasparow zapowiedział kolejną wizytę we Wrocławiu już w niedługim czasie. A ja, korzystając z okazji powrotu p. Joli do domu, postanowiłem przeprowadzić ze znakomitą szachistką krótką rozmowę.

Trochę szkoda tej olimpiady

Rok 2012 powoli dobiega końca. Był dobry dla Pani?

JOLANTA ZAWADZKA: – Różnie z tym bywało. Na początku roku zdobyłam brązowy medal w mistrzostwach Polski, co może trudno uznać za rewelacyjny wynik, ale to w końcu medal. Na drugiej ważnej (najważniejszej) imprezie, olimpiadzie, zagrałam więcej niż dobrze, co sprawiło mi uzasadnioną radość. Wywalczyłam srebrny medal na swojej szachownicy z bardzo dobrym wynikiem. Żadnych więcej ważnych imprez, które wymagają szczególnych przygotowań już w tym roku nie mam, więc powoli zaczynam myśleć o kolejnym sezonie.

Srebrny medal na olimpiadzie szachowej w Stambule to największy Pani sukces w dotychczasowej karierze?

– Wprawdzie to rywalizacja drużynowa, ale przecież składają się na nią indywidualne osiągnięcia, więc trudno nie uznać srebra na trzeciej szachownicy za ogromny sukces, zwłaszcza iż uzyskałam w tym turnieju najwyższy ranking w swojej karierze. Niestety, liczył się przede wszystkim wynik drużyny, a porażki w dwóch ostatnich meczach zepchnęły nas aż na piętnaste miejsce.

Był taki moment podczas tej olimpiady, kiedy wydawało się, iż Polki wygrają z Rosjankami (to byłby prawdziwy szlagier!), potem kolejne mecze i zdobędą medal. Nie udało się ani jedno, ani drugie.

– Z pozycji na szachownicach w konfrontacji z Rosjankami wynikało, że jesteśmy lepsze i powinnyśmy mecz z nimi wygrać. Koleżanki nie wytrzymały presji, mnie udało się zwyciężyć, ale to wystarczyło tylko do remisu 2:2. Mówię tylko, choć to rezultat znakomity, wszak Rosjanki są dużo lepsze od nas rankingowo. Po wygranej z Bułgarkami musiałyśmy zrobić przynajmniej trzy punkty w dwóch ostatnich meczach. Nie udało się. Ukrainki zdecydowanie dominowały, nie dały nam ugrać choćby pół punktu, potem raczej nieoczekiwana wpadka z Armenią i wylądowałyśmy na 15. miejscu. Nie wyszedł ten turniej przede wszystkim Iwecie Rajlich, która przegrywała swoje partie z dobrymi rywalkami. Wygrana w ostatnim meczu dawała nam bardzo dobrą, piątą lokatę, ale się nie udało. Szkoda tej olimpiady.

15. miejsce nie jest jednak adekwatne do rzeczywistej siły polskich, żeńskich szachów.

– Niewątpliwie powinnyśmy być wyżej, stąd rozczarowanie występem w Stambule. Pierwszej dziesiątki byłyśmy pewne, więc piętnasta lokata nikomu nie dała satysfakcji.

Szachy zabierają dużo czasu. Wystarcza go na coś jeszcze?

– Jakoś sobie radzę. Studia skończyłam, obroniłam się w marcu, więc tytuł magistra jest. Zaczęłam też pracę, mam nadzieję, że uda mi się połączyć szachy z życiem zawodowo-osobistym.

W roku 2013 co będzie najważniejsze?

– Jest tradycyjny zestaw imprez, do których trzeba się przygotować i jak najlepiej na nich wypaść. A więc indywidualne mistrzostwa Polski i Europy, jesienią w Warszawie drużynowe mistrzostwa Europy – nie wypada gospodyniom nie zdobyć medalu, bo przecież, w trzech z czterech czempionatów Starego Kontynentu, w których brałam udział, plasowałyśmy się na podium. Ale do tych wydarzeń pozostało jeszcze trochę czasu, jest wiele kwestii do przemyślenia, jednak najważniejszy pozostaje solidny trening. I na tym zamierzam się skupić.

Waldemar Niedźwiecki

Kasparow pokonany

W weekend w ramach Wrocławskiego Festiwalu Szachowego rozegrano XXI Memoriał Adolfa Anderssena, czyli turniej szachów szybkich. Pierwszego dnia eliminacje wyłoniły najlepszą ósemkę graczy, którzy w drugim dniu rywalizowali w widowiskowym systemie pucharowym.

Złote dziewczyny

Klub Szachowy Polonia Wrocław po raz czwarty był organizatorem Drużynowych Mistrzostw Polski Kobiet (są rozgrywane od 2008 roku). Ale po raz pierwszy drużyna Polonii stanęła na najwyższym stopniu podium!

Wr. Festwial Szachowy

Każdy może sprawdzić się w królewskiej grze! Już 1 lipca rozpocznie się kolejny Wrocławski Festiwal Szachowy.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij