Jeszcze MMA, czy już cyrk?


Piękną laurkę i słodkie czekoladki powinni dostać od Mariusza Pudzianowskiego właściciele federacji KSW. Gdyby nie ich sympatia do byłego strongmana (a właściwie do pieniędzy, jakie dzięki niemu mogą zarabiać), „Pudzian” musiałby doliczyć do swojego bilansu w MMA kolejną porażkę.

O sędziowaniu i wątpliwych werdyktach na galach KSW nieraz było już głośno. 17. impreza zorganizowana przez Martina Lewandowskiego i Macieja Kawulskiego przebiła jednak wszystkie wcześniejsze. Sędziowskie siupy zaczęły się już przy okazji pierwszego starcia, w którym Asłambek Saidov niesłusznie pokonał Rafała Moksa. Jeszcze większe kontrowersje wzbudziło rozstrzygnięcie konfrontacji Antoniego Chmielewskiego z Jamesem Zikiciem. Polak był wyraźnie słabszy, mimo to wzniósł ręce w geście triumfu. – To jednak nic przy oszustwie, z jakim mieliśmy do czynienia w walce Pudzianowskiego z Thompsonem – komentuje Paweł Szubart, trener MMA z wrocławskiego klubu Boi Team Poland. – Starcie trwało 10 minut, a Polak dominował przez najwyżej 60 sekund. Anglik mi zaimponował, był zdecydowanie lepiej przygotowany, niż do pierwszej walki. Obalał, punktował, zrobił wszystko, co musiał, żeby wygrać – przekonuje Szubart. Podobnego zdania jest Tim Hobscheid, pracujący dla UFC i prestiżowego portalu Fightnews. – Nie wiem, jak można było uznać Mariusza za zwycięzcę. Rozumiem Thompsona, że stracił nerwy – ocenił Amerykanin. Mówiąc o nerwach odniósł się do przemówienia, które rywal Pudzianowskiego wygłosił po ogłoszeniu werdyktu. „Kolos” najpierw cisnął wręczonym mu chwilę wcześniej pucharem, po czym wyrwał mikrofon z rąk konferansjera i klnąc siarczyście, ocenił całą sytuację jako pier… żart. Na koniec wykrzyczał, że KSW należałoby spuścić w toalecie. Tym samym milionowa widownia Polsatu usłyszała to, o czym w środowisku sportów walki mówi się już od dawna. – To jest cyrk, nic więcej. KSW sztucznie buduje bilanse swoich zawodników, sprowadzając im rywali, którzy na dobrym poziomie może i walczyli, ale parę lat wcześniej – tłumaczy Szubart. Dowodów na ustawianie werdyktów nikt co prawda nie upublicznił, ale właściciele KSW powinni sobie zadać pytanie, czy wkrótce przez nieuczciwe budowanie wartości marketingowej zawodników nie legnie w gruzach wiarygodność całej federacji?

RAFAŁ ZAGROBELNY

MP w Kendo

W miniony weekend poznaliśmy nowych mistrzów Polski w kendo, dość egzotycznej jak na polskie warunki, dyscyplinie rodem z Japonii. Kendocy rywalizowali w sobotę we Wrocławiu.

WSK w Stuttgarcie

Wrocławscy zawodnicy kendo walczyli w Niemczech

Mistrzostwa na 10!

W weekend Wrocław gościć będzie najlepszych w Polsce zawodników kendo.

Pogromca kolosów

Sam też nie jest ułomkiem, waży 101 kg przy 190 cm wzrostu, ale wygrywa z dwumetrowymi kolosami, kilkadziesiąt kilogramów cięższymi! – W Szeged na PŚ wszystkich rywali udało mi się załatwić już w pierwszej rundzie – opowiada 25-letni kick-bokser Fightera Wrocław Michał Turyński.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij