Jakub Tokarz ze słotem, Jacek Gaworski srebrem

Maciej Piasecki, poniedziałek, 19 września 2016

Historie Jakuba Tokarza i Jacka Gaworskiego są już naszym czytelnikom dobrze znane. Obie te smutne historie mają jednak happy end. Sparaliżowany były judoka w Rio wywalczył złoty medal w parakajakarstwie, natomiast Jacek Gaworski – chory na stwardnienie rozsiane i nowotwór mnogi rdzenia kręgowego wraz kolegami z floretowej drużyny sięgnęli po srebro.

avatar
Jacek Gaworski wraz z kolegami z floretowej drużyny sięgnęli po srebro

Jakub Tokarz zdobył złoty medal w kajakarstwie na 200 m bijąc przy tym swój rekord życiowy (51,84 s). – Moja trenerka, Renata Klekotko krzyknęła mi przed startem: „masz być jak byk! Masz ich wszystkich wziąć na rogi!” Wziąłem sobie te słowa do serca. Podziałało! Nie po raz pierwszy. Oddaję jej ten medal, bo jest niemal w całości jej zasługą. Efekt jej pomysłów, planów, działania, wsparcia – mówił po dekoracji Kuba Tokarz. Tokarz był świetnie zapowiadającym się judoką, mistrzem Polski juniorów. W 2004 roku w bójce przed nocnym klubem, gdy stanął w obronie przyjaciela, został pchnięty nożem i w efekcie sparaliżowany od pasa w dół. Kajakarstwo zaczął trenować dopiero pięć lat temu, gdy jeszcze nie było dyscypliną paraolimpijską. Miał na koncie medale mistrzostw świata i Europy. W debiucie na igrzyskach – własnym i kajaków – wywalczył dla Polski złoto, wyprzedzając Węgra Roberta Subę i Brytyjczyka Iana Mardsena. – Wierzcie mi, że chyba nie ma trudniejszego sportu do trenowania niż kajaki. Może jeszcze biegi narciarskie jeśli ktoś haruje jak Justyna Kowalczyk i wioślarstwo. Kajaki są ciężkie zwłaszcza w polskich warunkach, gdy człowiek w zimie musi najpierw przekopywać się przez zaspy śniegu, żeby dojść do kanału, a potem wyrąbywać sobie tor – mówił Tokarz.

Medal mimo wszystko

Drugim wielkim bohaterem igrzyska paraolimpijskich w Rio jest Jacek Gaworski. Wielokrotnie pisaliśmy o szermierzu, który wzmaga się ze stwardnieniem rozsianym oraz nowotworem. Wiedzieć trzeba, że Gaworski był jedynym sportowcem w Rio, którego niepełnosprawność wynika z dwóch bardzo ciężkich chorób. Jego walka została nagrodzona srebrnym medalem paraigrzysk. Oto jak wrocławianin podsumowuje swój start w Brazylii. - Turniej indywidualny rozpocząłem świetnie wygrywając wszystkie 4 pojedynki. W pokonanym polu pozostawiłem 2 Brazylijczyków, Włocha i reprezentanta Chin (późniejszy wicemistrz olimpijski. Do turnieju głównego przystąpiłem jako jedyny zawodnik bez porażki i zostałem rozstawiony jako numer 1.Niestety pojedynek ćwierćfinałowy z Francuzem nie był najlepszy w moim wykonaniu. Francuz zrewanżował mi się za ostatni puchar świata w Warszawie gdzie go pokonałem. Cały czas między walkami starałem się maksymalnie oszczędzać siły bojąc się, że może mi ich zabraknąć. Oczekiwanie prawie 2 tygodnie do startu tu na miejscu nie było dla mnie dobre. Po drodze przyplątało się przeziębienie i w moim odczuciu generalnie najlepszą formę do startu miałem na treningu trzeciegi i czwartego dnia. Każdy następny mnie osłabiał. No cóż 5. miejsce najlepszym nie jest i najgorszym też. Pozostaje niedosyt.W turnieju drużynowym byłem pełen obaw, co do kolegów z drużyny, a zwłaszcza Darka Pendera. Był to jego czwarty dzień zawodów. Wszystkie mecze oprócz finałowego trzymały w napięciu do samego końca. Rola zawodnika kat.B (moja) polega by w meczu stracił jak najmniej trafień i wygrał walkę z przeciwnikiem drużyny z kat. B. Ja zrobiłem co do mnie należało, a chłopaki dali radę. Dramaturgii było co niemiara we wszystkich meczach najwięcej w meczu z Francuzami, gdzie w decydującej fazie Francuz dostał jedno trafienie normalnie, drugie za zasłanianie się maską, a trzecie za przegranie protestu… Jestem tak szczęśliwy, że trudno to opisać słowami – przyznaje Jacek Gaworski.

OSZ


źródło: własne


Proste pytanie: 5 + 8 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.