Jak kobieta z kobietą o sporcie: Rozmowa z Ireną Trzęsicką, biegaczką pomysłodawczynią akcji „Kobiety na medal”

Aleksandra Szumska, środa, 12 czerwca 2013

Można wywrócić swoje życie do góry nogami po 40? Można, czego najlepszym przykładem jest Irena Trzęsicka. Na 40 urodziny przebiegła maraton i od tej pory bieganie stało się dla niej jedną z najważniejszych rzeczy w życiu.

avatar
Fot. Archiwum

Bieganie przewróciło Twoje życie do góry nogami.

IRENA TRZĘSICKA: - Zgadza się. I nie mówię tylko o wyglądzie, ale dosłownie o wszystkim. Wcześniej obowiązki zawodowe wypełniały szczelnie również mój czas przewidziany na odpoczynek, przestałam doceniać rzeczy małe, codzienne. Byłam nastawiona na konsumpcję. Dopadł mnie kryzys czterdziestolatki.

Teraz każdą wolną chwilę poświęcam swojej pasji, prowadzeniu portalu  www.kobietynamedal.pl  oraz dokształcaniu. Zapragnęłam usystematyzować swoją wiedzę oraz podnieść kwalifikacje, dlatego podjęłam naukę w celu uzyskania tytułu instruktora lekkoatletyki.

 

A zaczęło się od…?

- Zaczęło się całkiem banalnie. Zbliżałam się do 40, na moim ciele pojawiło się kilka zbędnych fałdek, więc postanowiłam coś z tym zrobić. Wszystkiego dietami cud nie da się wyeliminować. Postawiłam na sport i trenera personalnego. Na 3 miesiące przed urodzinami rozpoczęłam regularne treningi. Zawsze towarzyszył mi słomiany zapał, ale tym razem wytrwałam. Poprawiłam kondycję, przymierzyłam się do biegu. Początki nie były łatwe, ale oprócz zmęczenia po treningu zaczęłam odczuwać uzależniającą euforię. Nie wspomnę już o tym, że zgubiłam dwa rozmiary. Ten ciąg wydarzeń sprowokował myśl o maratonie.

 

Tą euforią postanowiłaś dzielić się z innymi?

- Pomyślałam, skoro bieganie tak odmieniło moje życie, to dlaczego nie spróbować zachęcić inne kobiety? Najtrudniej było wyciągnąć je z domów, bo mąż, dzieci, praca, bo wstydzą się założyć obcisłe getry, czy koszulkę. Obawiają się komentarzy zwłaszcza z męskiej strony. Chciałam stworzyć taką małą babską społeczność, w której te problemy by zniknęły.

 

I udało się.

- Myślę, że tak. Pierwsze spotkania biegowe „Kobiety na medal” to sześć dziewczyn. Każda z innej „bajki”. Wszystkie łączyłyśmy pracę zawodową z życiem rodzinnym i wszystkie potrzebowałyśmy czegoś tylko dla siebie. Biegałyśmy dwa razy w tygodniu i dodatkowo spotykałyśmy się na treningu wzmacniającym. Po roku mogę stwierdzić, że stałyśmy się bardzo sobie bliskie, możemy na siebie liczyć, w każdej sytuacji – to więcej niż przyjaźń.

 

Akcja jednak zatoczyła dużo szerszy krąg niż tylko ta pierwsza szóstka.

- Teraz jest nas chyba około 20. Biegamy w naszych kobiecych koszulkach z logo akcji i przez to stajemy się rozpoznawalne w całej Polsce. Powstał rozbudowany serwis internetowy. Zamieszczane są na nim treści, skierowane to dziewczyn, które dopiero rozpoczynają swoją biegową karierę i do tych, którym bieganie sprawia już radość od dawna. Każda znajdzie również informacje z zakresu zdrowia, odżywiania, profilaktyki, ale też jak poradzić sobie z elektronicznym sprzętem biegowym. Siłą portalu są konsultanci, którym aktywność sportowa na co dzień nie jest obca. 

 

Czyli jest reakcja na to co robisz?

- Jak najbardziej, piszą do mnie panie z całej Polski, proszą o radę, dzielą się swoimi sukcesami, czy też proszą o przesłanie koszulki. Identyfikują się z nami. Ja sama stałam się rozpoznawalna. Często podchodzą do mnie ludzie na różnych biegach, rozmawiamy, opowiadam im o akcji i nie są to tylko kobiety.


źródło: własne


Proste pytanie: 0 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.