IV LIGA – GRUPA WSCHÓD

Bielawianka Bielawa nie pozostawiła złudzeń Lechii Dzierżoniów, a do zwycięstwa wydanie przyczynił się były zawodnik Lechii. Polonia Trzebnica zdeklasowała Orła Ząbkowice Śląskie, udowadniając, że trzeba będzie się z nią liczyć. Od wygranej rozpoczęła sezon Nysa Kłodzko, która po znakomitej drugiej połowie pokonała Pogoń Pieszyce.

BIELAWIANKA BIELAWA – LECHIA DZIERŻONIÓW 4:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Marcin Buryło (17), 2:0 Mateusz Spychalski (36), 3:0 Patryk Drożyński (56), 4:0 Marcin Buryło (66), 4:1 Patryk Chrapek (89-rzut karny). Czerwona kartka: Mateusz Peroński (77-po dwóch żółtych).

BIELAWIANKA: Malec – Kuśmierek, Niewiadomski, Morasz, Wasilewski (83 Włodek), Buryło, Kuriata (60 Rakoczy), Peroński, Spychalski (46 Słonecki), Cegiełka, Drożyński.

LECHIA: Spaleniak – Korzeniowski (65 Dzwolak), Łazarowicz, Korkuś, Chrapek, Tylka (64 Żiółkowski), Chlipała, Rzepski, A. Majewski (62 Kaczmarek), M. Majewski, Elton.

Sezon 2020/2021 na boiskach czwartej ligi zainaugurowały derby powiat dzierżoniowskiego. Bielawianka Bielawa, która latem wzmocniła się Adrianem Niewiadomskim, Mateuszem Perońskim czy byłym zawodnikiem Lechii Marcinem Buryłą, podejmowała odmłodzoną Lechię Dzierżoniów, której średnia wieku wyniosła niecałe dwadzieścia cztery lata. – W tym sezonie naszym celem jest awans – zapowiadał Piotr Pietrewicz, trener Bielawianki, która potwierdziła swoje trzecioligowe aspiracje. Wynik po upływie kwadransa gry otworzył wspomniany Buryło, którzy strzałem z bliskiej odległości pokonał Spaleniaka. W 36. minucie Mateusz Spychalski plasowanym uderzeniem podwyższył prowadzenie bielawian. Po zmianie nadal dominowali gospodarze, a swoją przewagę udokumentowali dwoma kolejnymi bramkami. W 56. minucie mocnym strzałem pod poprzeczkę popisał się Mateusz Drożyński, a dziesięć minut później dublet zaliczył Buryło, wykorzystując sytuację sam na sam. W ostatnim kwadransie Lechia miała dwa rzuty karne. Za pierwszym razem Łukasz Malec wyczuł intencje Damiana Korkusia, natomiast za drugim nie pomylił się Patryk Chrapek, ratując honor przyjezdnych. – Bardzo zależało nam na tym, aby dobrze zacząć. Myślę, że byliśmy lepsi w każdym aspekcie gry i mogliśmy wygrać zdecydowanie wyżej – ocenił Pietrewicz. Trener Lechii Paweł Sibik dopatrywał się przyczyn porażki w przygotowaniu mentalnym swoich zawodników. – Wyszedłem z założenia, że zawodników nie należy motywować na taki mecz, że derby wyzwalają dodatkowe siły. Po spotkaniu uważam, że moi podopieczni psychicznie nie udźwignęli ciężaru tego meczu. Analizowałem mecz i błędy, które popełniliśmy przy straconych bramkach, nie powinni nam się przydarzyć. Szczególnie widoczny był brak Piotrka Pietkiewicza, który jest naszą pierwszoplanową postacią. Przegraliśmy walkę o środek pola, co było kluczowe dla wyniku.

 

 

SOKÓŁ MARCINKOWICE – PIAST NOWA RUDA 4:2 (2:0)

Bramki: 1:0 Oleh Spirov (8), Jakub Wnęk (19), 3:1 Jan Leończyk (73-rzut karny), 4:1 Piotr Ficoń, 4:2 Bartosz Chabrowski (90+3-rzut karny). Czerwona kartka: Jakub Kulej (56-po dwóch żółtych).

SOKÓŁ: Janiczak – Ficoń, Kobylnik (88 Połomka), Kulej, Leończyk, Spirov, Polanowski (90 Siekanowicz), Janiuk, Rudolf (90+2 Góral), Rokicki (57 Kosik), Wnęk (81 Wejerowski).

PIAST: Stec – Osicki, Polak, Szukiełowicz, Orzechowski (65 Kałwak), Pierzga, Schmidt (82 Kucharski), Mika, Kalka (74 Olczak), Deiverson (84 Florian), Chabrowski.

Sobotę otworzył pojedynek odmienionych latem Sokoła Marcinkowice i Piasta Nowa Ruda. – Wielu zawodników od nas odeszło, wielu przyszło, ale uważam, że nie straciliśmy na jakości. Okaże się, jak będzie funkcjonował zespół – mówił Marcin Krzykowski, szkoleniowiec Sokoła, do którego dołączyli głównie młodzi zawodnicy, ale także doświadczony Tomasz Rudolf czy Ukrainiec Oleh Spirov. Do wielu zmian kadrowych doszło również w Nowej Rudzie. Piast stracił ofensywnych zawodników Grzegorza Derenia i Mateusza Poświstajło. Wzmocnił natomiast linię obrony, pozyskując Łukasza Szukiełowicza. – Budujemy zespół od defensywy, bo to jest moim zdaniem najważniejsze. Kluczem jest, żeby nie tracić bramek – zapowiadał przed inauguracją Przemysław Malczyk, trener Piasta. Jednak już w pierwszych dwudziestu minutach noworudzianie stracili dwie bramki. Wspomniany Spirov dał gospodarzom prowadzenie, a podwyższył je Jakub Wnęk. – Po strzeleniu dwóch bramek w nasze szeregi wdarło się rozluźnienie i do głosu doszli goście. Kluczową interwencją popisał się Patryk Janiczak, który obronił strzał i dwie dobitki. Dzięki niemu utrzymaliśmy dwubramkowe prowadzenie – tłumaczył Marcin Krzykowski. Kolejne gole padły po przerwie. W 51. minucie bramkę kontaktową zdobył Bartosz Chabrowski, a po chwili Piast grał z przewagą jednego zawodnika, gdy drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Jakub Kulej. – Paradoksalnie ta czerwona kartka scementowała mój zespół. Włożyliśmy mnóstwo energii i zaangażowania, by utrzymać wynik, a z biegiem czasu, gdy rywale musieli zaatakować większą ilością zawodników, kontratakowaliśmy i oprócz zdobytych bramek mieliśmy naprawdę jeszcze trzy, cztery dogodne sytuacje – opowiadał trener Sokoła. Rezultat podwyższyli kolejno Jan Leończyk, który wykorzystał rzut karny i Piotr Ficoń po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Spirova. W doliczonym czasie gry wynik ustalił Bartosz Chabrowski, pokonując Patryka Janiczaka z jedenastu metrów.

POLONIA TRZEBNICA – ORZEŁ ZĄBKOWICE ŚLĄSKIE 5:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Adrian Bergier (4), 2:0 Krzysztof Czachor (29-samobójcza), 3:0 Andrei Rets (65), 4:0 Filip Rojewski (74), 5:0 Przemysław Stasiak (83).

            Obok derbów powiatu dzierżoniowskiego pomiędzy Bielawianką a Lechią to właśnie mecz w Trzebnicy zapowiadał się jako jeden z najciekawszych w pierwszej kolejce. Wzmocniona między innymi Adrianem Bergierem czy Grzegorzem Rajterem Polonia podejmowała Orła Ząbkowice Śląskie z Damianem Okrojkiem na ławce i wieloma zawodnikami ściągniętymi z Unii Bardo. – Nie znam jeszcze na tyle tej ligi, żeby powiedzieć, kto będzie faworytem do wygrania ligi. Natomiast celem mojego zespołu jest pierwsza połowa tabeli – mówił Marek Nowicki, trener Polonii, która rozpoczęła mecz najlepiej, jak tylko się dało. W 4. minucie sytuację sam na sam wykorzystał Bergier. Przed upływem pół godziny gry gospodarze prowadzili różnicą dwóch bramek, gdy bramkę samobójczą zdobył Krzysztof Czachor. Następne gole trzebniczanie zdobywali w drugiej połowie. Na listę strzelców wpisali się kolejno Andrei Rats, Filip Rojewski i Przemysław Stasiak. – Graliśmy z dobrym zespołem i zwycięstwo w takim stylu tym bardziej mnie cieszy. W pierwszej połowie nasza przewaga nie podległa dyskusji, nie pozwoliliśmy rywalowi na zbyt wiele. Mogliśmy zdobyć więcej bramek niż dwie. Po przerwie potwierdziliśmy swoją dominację – ocenił Nowicki.

NYSA KŁODZKO – POGOŃ PIESZYCE 4:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Mikołaj Kotfas (51), 2:0 Krzysztof Pietrzykowski (57), 3:0 Bartosz Mróz (71), 4:0 Mikołaj Kotfas (81).

NYSA: Brandl – Cebulski, Yefemenko, Barski, Mróz, Pierzchalski (84 Bachmatiuk), Pietrzykowski, Brogowski, Kotfas (89 Adamczyk), Tracz (77 Ciupider), Satanowski (86 Dymek).

POGOŃ: Rzepski – Morawski, Kołt (70 Sikora), Higi, Sł. Gorząd (87 Górecki), Dziuba (58 Tomkiewicz), Seb. Gorząd (89 Kubiak), Kozłowski, Więczek, Jasiński, Barczyk.

            Nysa Kłodzko zainaugurowała sezon z mającą problemy kadrowe Pogonią Pieszyce, która latem straciła wielu podstawowych zawodników, a w zamian przyszli głównie zawodnicy z niższych lig. – Chcemy się uczyć, zawodnicy mają się rozwijać. Przyszło do nas latem wielu młodych graczy i będą grali oni o swoją przyszłość – powiedział Sebastian Gorząd, trener Pogoni. Z kolei Nysa po początkowych problemach poczyniła solidne wzmocnienia. Do zespołu dołączyli obrońca Filip Barski, Krzysztof Pietrzykowski czy Mikołaj Kotfas. Mimo to pierwsza połowa nie przyniosła zbyt wielu emocji i zakończyła się bezbramkowym remisem. Po zmianie stron do ataku ruszyli kłodzczanie i w 52. minucie – za sprawą Kotfasa – wyszli na prowadzenie. Kwadrans później skrzydłowy Nysy pomknął lewą stroną, dograł wzdłuż bramki, a z bliska formalności dopełnił Pietrzykowski. W 73. minucie w polu karnym znalazł się Bartosz Mróz, minął obrońcę Pogoni i strzałem w bliższy róg zaskoczył Krystiana Rzepskiego. W 85. minucie strzelanie zakończył Kotfas, który wpadł w pole karne i pewnym uderzeniem umieścił piłkę w bramce. – W pierwszej połowie graliśmy zbyt asekuracyjnie. Wiedzieliśmy, że bezbramkowy remis nic nam nie daje, więc w drugiej połowie chcieliśmy zagrać o wiele lepiej. Zdawaliśmy sobie sprawę, że fizycznie byliśmy lepiej przygotowani do tego meczu. I tą fizycznością wygraliśmy. Z przebiegu meczu byliśmy zespołem lepszym – podsumował mecz Arkadiusz Albrecht, trener Nysy.

SOKÓŁ WIELKA LIPA – GKS MIRKÓW/DŁUGOŁĘKA 2:1 (2:1)

Bramki: 0:1 Grzegorz Zygadło (13), 1:1 Igor Wargin (32), 2:1 Artur Kierat (45).

MKP WOŁÓW – LKS BYSTRZYCA GÓRNA 4:0

ORZEŁ PRUSICE – MECHANIK BRZEZINA 1:4 (0:1)

Bramki: 0:1 Kacper Korkosz (30), 1:1 Maciej Michalak (60), 1:2 Przemysław Ujas (75), 1:3 Łukasz Deneka (85), 1:4 Kacper Jedziniak (90).

MOTO JELCZ OŁAWA – PIAST ŻERNIKI 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Krzysztof Gancarczyk (72).

ORZEŁ LUBAWKA – AKS STRZEGOM 0:5 (0:2)

Bramki: 0:1 Kamil Sadowski (32), 0:2 Dawid Domaradzki (42), 0:3 Damian Migalski (64), 0:4 Roland Emeka John (67), 0:5 gol samobójczy (83).

UNIA BARDO – PAUZA

1.Polonia Trzebnica                1          3          5:0

AKS Strzegom                       1          3          5:0

3.Nysa Kłodzko                     1          3          4:0

MKP Wołów                          1          3          4:0

5.Mechanik Brzezina             1          3          4:1

Bielawianka Bielawa              1          3          4:1

7.Sokół Marcinkowice           1          3          4:2

8.Sokół Wielka Lipa              1          3          2:1

9.Moto Jelcz Oława               1          3          1:0

10.Unia Bardo                                   0          0          0

11.GKS Mirków/Długołęka   1          0          1:2

12.Piast Żerniki                      1          0          0:1

13.Piast Nowa Ruda              1          0          2:4

14.Lechia Dzierżoniów          1          0          1:4

Orzeł Prusice                          1          0          1:4

16.LKS Bystrzyca Górna      1          0          0:4

Pogoń Pieszyce                      1          0          0:4

18.Orzeł Lubawka                 1          0          0:5

Orzeł Ząbkowice Śląskie       1          0          0:5

MACIEJ PAWŁOWSKI

Wystartowali!

Mecze inaugurujące ligę to zawsze trudny orzech do zgryzienie. Każdy zespół chce rozpocząć rozgrywki od zwycięstwa, ale nie zawsze jest to możliwe.

Falstart faworyta

Karkonosze niespodziewanie tylko zremisowały z beniaminkiem z Leśnej. Udany powrót do Złotoryi zaliczył Krzysztof Kaliciak.

Rezerwowi na remis

W odmienionym składzie, bo trener Ireneusz Kościelniak dał szansę gry wielu zawodnikom rezerwowym, Miedź zremisowała z GKS-em Jastrzębie. Dla GKS-u był to remis na wagę utrzymanie w Fortuna I Lidze.

Swojak na pożegnanie

Śląsk długo utrzymywał się w ścisłej czołówce, po kilku kolejkach nawet otwierał tabelę PKO Ekstraklasy. Marzenia o miejscach medalowych, dających awans do rozgrywek europejskich, gasły po kolejnych słabych występach w rundzie finałowej.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij