Inna motywacja, ta sama misja

Maciej Piasecki, poniedziałek, 15 maja 2017

Stawką trzeciego derbowego pojedynku pomiędzy Śląskiem a Zagłębiem w tym sezonie jest kolejny krok w kierunku utrzymania. Punktów bardziej potrzebują wrocławianie, którym cały czas blisko do czerwonej strefy, gospodarze z kolei pałają żądzą rewanżu. Remis w ostatniej kolejce rundy zasadniczej pozbawił ich gry w G8 i zmusił do weryfikacji przedsezonowych planów.

avatar
Kamil Biliński błysnął ostatnio skutecznością. Jak poradzi sobie z nim defensywa Zagłębia? (fot. K. Ziółkowski)

Obie drużyny w ostatni weekend przełamały niekorzystne serie i nieco uspokoiły swoich kibiców. Śląsk rozbił chorzowski Ruch i po raz pierwszy w rundzie dodatkowej powiększył dorobek bramkowy i punktowy. Zagłębie po ośmiu potyczkach bez zwycięstwa przełamało się w rywalizacji z Piastem Gliwice i na ten moment jest wiceliderem grupy spadkowej.

Zespół Jana Urbana już wcześniej dawał do zrozumienia, że potrafi grać ofensywnie i stwarzać strzeleckie sytuacje, ale dopiero w sobotę zaczerpnął z tego namacalne korzyści. W trwającej kampanii nikt nie wygrał wyżej, ale z głaskaniem trzeba się jeszcze wstrzymać. Najbliższy tydzień obfitował będzie w dwie serie spotkań i wtedy będziemy znacznie mądrzejsi.

Od momentu reformy ekstraklasy i gry w formule 37 meczów, Miedziowi nie zdołali wygrać na własnym obiekcie ze Śląskiem, a trzy ostatnie derbowe konfrontacje w Lubinie kończyły się remisami. Taki rezultat tym razem nie byłby zły dla ekipy Piotra Stokowca, ale jak wiele razy pokazywała nasza liga – kalkulować nie warto. Przy obecnym kształcie tabeli, gdzie po każdej najbliższej kolejce 100 procent składu strefy spadkowej może ulec zmianie, trzeba mieć się na baczności. Weekendowe wiktorie obu naszych przedstawicieli w elicie, mogą dać im wiarę w siebie i powodzenie misji, oby tylko w tym aspekcie nie przeszarżować.

W szeregach Zagłębia zabraknie pauzujących za kartki Jakuba Tosika oraz Filipa Jagiełły, jego atutem będzie natomiast większy „power” w nogach. Śląsk swój pojedynek z Ruchem Chorzów rozegrał dokładnie dobę po batalii lubinian z Piastem Gliwice. Sezon na finiszu, a piłkarze mają już spory przebieg, taka różnica może mieć więc spore znaczenie w procesie regeneracji sił.

Termin rozgrywania zawodów przypomina ten z Ligi Mistrzów. Trudno od tej pary oczekiwać poziomu, jaki możemy obserwować w Champions League, zastąpić mogą to jedynie – i aż – emocje i bramki. Oby we wtorek ich nie zabrakło. A jak pokazuje przedstawiony poniżej rys najnowszej historii derbów, gole były, i to całkiem sporo.

Sezon 2009/10

Pierwsze od 7. lat ekstraklasowe derby województwa były konfrontacją zespołu, który nie wygrał siedmiu wcześniejszych meczów z rzędu (Śląsk) z ekipą zamykającą tabelę (Zagłębie). Fajerwerków nie można było się więc spodziewać, a na gole trzeba było poczekać ponad godzinę. O zwycięstwie wrocławian przesądziły trafienia wprowadzonego po przerwie Vuka Sotirovica oraz Janusza Gancarczyka, oba po zagraniach Sebastiana Mili. Tamto spotkanie pamięta trójka obecnych graczy WKS – Piotr Celeban, Mariusz Pawelec oraz Łukasz Madej. Miedziowych prowadził wówczas Franciszek Smuda, który kilka tygodni później przejął funkcję selekcjonera reprezentacji Polski. W rewanżu Zagłębie poprowadził asystent „Franza”, Marek Bajor. Pod jego wodzą lubinianie radzili sobie co prawda nieco lepiej, kończąc zmagania na 10. pozycji (Śląsk był 9.), ale znowu stali się drużyną „na przełamanie” dla rywali. Tym razem podopieczni Ryszarda Tarasiewicza uporali się ze strzelecką niemocą i po niemal 400 minutach bez zdobycia bramki, wpisali się do protokołu sędziego (konkretnie Mila). Dla ZL trafił Ilijan Micanski.

Sezon 2010/11

Kolejne rozgrywki i kolejne przełamanie Śląska w derbach. Wrocławianie pod wodzą Oresta Lenczyka w meczu przypadającym na 11. kolejkę zanotowali pierwsze domowe zwycięstwo w sezonie (gole Przemysława Kaźmierczaka, Sotirovica, Remigiusza Jezierskiego, w obozie ZL trafił Przemysław Kocot). Tamten okres dobrze pamięta z pewnością Arkadiusz Woźniak, wspomniana rywalizacja z WKS była dla niego pierwszą taką w seniorskiej karierze. W ówczesnej kampanii został także pełnoprawnym zawodnikiem pierwszej drużyny. W rewanżowym starciu o minimalnej wygranej wrocławian, którzy 3 tygodnie później sięgnęli po wicemistrzostwo Polski, przesądził gol Celebana. Opiekunem Miedziowych był dzisiejszy trener Śląska, Jan Urban...

ARKADIUSZ BARSKI

Węcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 0 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment