III-ligowe derby powiatu dzierżoniowskiego dla Lechii

Lechia Dzierżoniów pokonała w lokalnych derbach Bielawiankę Bielawa 3:2. Wynik spotkania zmieniał się jak w kalejdoskopie, jednak to gospodarze zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ozdobą meczu była bramka Kamila Śmiałowskiego, który zapewnił gospodarzom trzy punkty.

 

GALERIA ZDJĘĆ Z MECZU

Od pierwszego gwizdka obie drużyny dążyły do zdobycia gola dającego prowadzenie. Walki nie brakowało i w początkowych minutach można było zauważyć minimalną przewagę Bielawianki. Na boisku nikt nie odstawiał, nogi, a zawodnicy walczyli o każdą piłkę. Problemy z opanowaniem jej mieli tylko na jednej z połów przy linii środkowej, gdzie pojawiła się ogromna kałuża i piłka momentami stawała w wodzie. – Przed meczem wiedzieliśmy, gdzie jest woda, więc staraliśmy się nie grać przez tę strefę boiska – mówi zawodnik Lechii Mariusz Paszkowski. Gospodarze przeprowadzili kilka akcji, jednak to Bielawa mogła cieszyć się z prowadzenia. Daniel Chęciński w 16. minucie otrzymał prostopadłe podanie z głębi pola, wyprzedził obrońcę i ze stoickim spokojem pokonał Łukasza Malca. Bramkarz gospodarzy miał po tej akcji ogromne pretensje o to, że nie upilnował popularnego „Henia”. Po straconym golu Lechia ruszyła do odrabiania strat. Do wyrównania doprowadził dziesięć minut po bramce dla Bielawy Sylwester Kret, który wykończył strzałem pod poprzeczkę dośrodkowanie z prawego sektora boiska. Po doprowadzeniu do remisu Lechiści nadal atakowali, ale na przeszkodzie stawali obrońcy albo stojący w bramce Patryk Janiczak. Pierwsza połowa zakończyła się remisem. Po przerwie zawodnicy obu ekip zagrali z jeszcze większą determinacją. Na jedną i drugą bramkę sunęły kolejne ataki, ale to gospodarze byli skuteczniejsi. Dzierżonowianie skopiowali bramkową akcję Bielawianki w 57. minucie. Paweł Tobiasz wyszedł do prostopadle zagranej piłki ze środkowej strefy boiska i strzelił po ziemi do bramki Janiczaka. Chwilę później w polu karnym gospodarzy doszło do groźnej sytuacji, kiedy po jednej z interwencji bramkarz Lechii Łukasz Malec zderzył się z obrońcą Sylwestrem Kretem. Obaj długo nie podnosili się z murawy, Kret stracił na chwilę przytomność i na boisko wjechała karetka. W efekcie obaj opuścili boisko. W bramce pojawił się rezerwowy bramkarz Amin Stitou i po kilku sekundach przebywania na placu gry już wyciągał piłkę z siatki. Paweł Ochota w 61. minucie wykorzystał zamieszanie w polu karnym i przelobował bramkarza gospodarzy. Siedem minut później miejscowi przeprowadzili akcję marzenie. Kamil Smiałowski przejął piłkę na własnej połowie. Przebiegł z nią kilka metrów, minął obrońcę i z około 25 metrów posłał piłkę w samo okienko bramki, dając Lechii ponowne prowadzenie w tym meczu. Piłkarze Bielawianki mieli pretensje o to, że gospodarze nie wybili piłki, gdy jeden z ich piłkarzy leżał na boisku. – Myślę, że nie ma co szukać igły w stogu siana. Dla mnie bramka była prawidłowa, tym bardziej, że strzelona z dużej odległości, więc przyjezdni powinni mieć pretensje do własnego bramkarza, a nie do nas – stwierdził Paszkowski. Do końca spotkania jedni i drudzy mieli okazję do tego, żeby zdobyć bramkę. Najbliższy tego był Chęciński, którego strzał z rzutu wolnego zmierzający w okienko bramki z najwyższym trudem obronił Stitou. Było to pierwsze zwycięstwo Lechii nad Bielawianką od kilku lat, dlatego gospodarze po spotkaniu byli w bardzo dobrych nastrojach. – Bardzo długo czekaliśmy na to zwycięstwo i uważam, że wygraliśmy zasłużenie – podsumował mecz Paszkowski. W najbliższy weekend Lechię czekają kolejne derby. Tym razem podopieczni Zbigniewa Soczewskiego pojadą do Świdnicy.

DZIERŻONIÓW –

BIELAWA 3:2 (1:1)

Bramki: 0:1 Chęciński (16), 1:1 Kret (26), 2:1 Tobiasz (57), 2:2 Ochota (61), 3:2 Śmiałowski (68).

Żółte kartki: M. Paszkowski, P. Paszkowski oraz Ochota, Ślepecki, P. Zieliński, Kaczmarek, T. Zieliński.

DZIERŻONIÓW: Malec (61 Stitou) – P. Paszkowski, M. Paszkowski, Barski, Górski, Kret (61 Lechocki), Korkuś, Śmiałowski, Tobiasz, Maciejewski (89 Kornecki), Kuriata (24 Niedojad).

BIELAWA: Janiczak – Rpacz, Kaczmarek (90 Góral), Matysek, Kopeć, Ślepecki, Niewiadomski (72 Rurarz), Chęciński, T. Zieliński, P. Zieliński, Ochota.

POWIEDZIELI PO MECZU

Zbigniew Soczewski (trener Lechii): – Był to typowy mecz walki, jak przystało na derby. Mecz mógł się podobać. Końcówka meczu była troszkę słabsza, być może przez wymuszone zmiany. Zwycięstwo jednak cieszy, bo nasz zespół jest bardzo młody.

Jarosław Machowski (trener Bielawianki): – Liczyliśmy tutaj przynajmniej na remis. Z przebiegu gry wydaje się, że zasłużyliśmy na ten jeden punkt. Były emocje, bramki, kartki i walka, czyli to, co w derbach najważniejsze. Mam pretensję do rywali o okoliczności, w których strzelili trzecią bramkę. Kiedy Śmiałowski rozpoczynał swój rajd z piłką, nasz zawodnik leżał na murawie.

ŁUKASZ JURKOWSKI

Albrecht wyleciał

Pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej odniosła świdnicka Polonia. Jej sytuacja w tabeli cały czas jest jednak bardzo trudna.

Ślęza na Oporowskiej?

Prochowiczanka Prochowice ma już za sobą pierwszy mecz o stawkę. Pozostali III-ligowcy nadal rozgrywają sparingi.

Wróciłem i uratowałem

– Ludzie do mnie dzwonili, płakali, że tylu chłopaków z Kątów Wrocławskich gra w tej drużynie, że trzeba to ratować. No i się zlitowałem, i uratowałem – mówi Józef Białek, który po pół roku przerwy postanowił znów wyciągnąć pomocną dłoń do III-ligowca znad Bystrzycy.

Na własne oczy

Na przedostatnią wyprawę w ramach cyklu reportażowego pt. „Na własne oczy”, Maciej Piasecki wybrał się do najmniejszego dolnośląskiego miasta, mającego ponad siedmiusetletnią historię.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij