III liga

Wysoka wygrana Piasta, przełamanie Polonii Stali i zacięty mecz w Goczałkowicach, gdzie gospodarze odwrócili losy spotkania i przegrywając 0:2, wygrali 3:2. W piętnastej kolejce przymusowo pauzował zespół Warty Gorzów Wielkopolski, a poza tym nie zobaczyliśmy na III ligowych boiskach liderów – Ślęzy Wrocław, która zmaga się z COVID-19.

PIAST ŻMIGRÓD – ROW RYBNIK 6:0 (4:0)

BRAMKI: 1:0 Stanclik (4), 2:0 Sołtyński (20), 3:0 Moryson (23), 4:0 Sołtyński (45+), 5:0 Mazurek (69), 6:0 Sołtyński (87). CZERWONA KARTKA: Pacholski (56), Krotofil (68)

PIAST: Burta – Majbroda, Trojanowski, Kendzia, Chouwer, Sołtyński, Mozler, Kohut, Moryson, Trzepacz, Stanclik (skład wyjściowy)

ROW: Paszek – Pacholski, Krotofil, Krakowczyk, Vasil, Spratek, Jary, Warmiński, Kuczera, Folmert, Wodecki (skład wyjściowy)

Sobotni mecz w Żmigrodzie był na pewno sporym zaskoczeniem dla sympatyków ROW-u. Goście przyjeżdżali na to spotkanie w roli faworyta, który powinien sobie poradzić z zespołem Piasta, miewającym w tym sezonie spore wahania formy. Stało się jednak inaczej, a wszystko rozpoczęło się bardzo szybko. Już w 4. minucie Piast wyszedł na prowadzenie za sprawą Stanclika. Akcję bramkową rozpoczęło niecelne podanie jednego z defensorów pod własnym polem karnym. Zagranie wzdłuż boiska przeciął pomocnik Piasta, który prostopadłym podaniem uruchomił Stanclika. Napastnik gospodarzy bez zastanowienia kropnął w stronę bramki, tym samym wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 1:0. Był to jednak dopiero początek wielkiego strzelania Piasta w tym meczu. W 20. minucie gospodarze zagrali składną akcję, której rezultatem była bramka na 2:0 autorstwa Sołtyńskiego. Na kolejnego gola nie trzeba było długo czekać. Niespełna trzy minuty później do bramki trafił Moryson, który kiwnął wychodzącego bramkarza i umieścił piłkę w pustej już bramce. Nie można przy tym powiedzieć, że goście nie walczyli. Doskonałą sytuację mieli w 32. minucie, kiedy to bramkarz Piasta odbił uderzoną piłkę i znalazła się ona w odległości metra od linii bramkowej. Jednak zanim dobiegł do niej napastnik gości, golkiper zdążył ją złapać. Przyjezdni próbowali jeszcze uderzać z akcji i stałych fragmentów, ale wszelkie ich próby kończyły się niepowodzeniem, i to głównie przez świetną dyspozycję bramkarza Piasta. Przed przerwą gospodarze ściągnęli jeszcze jeden skalp z i tak już rozbitych piłkarzy ROW-u. W doliczonym czasie do bramki trafił ponownie Sołtyński. Pomocnik gości otrzymał piłkę na piątym metrze, tam zdecydował się na zwód, którym zmylił obrońcę i bramkarza, tym samym ustalając wynik pierwszej części gry na 4:0. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Nadal atakowali goście, ale bramki strzelali tylko gospodarze. ROW przez większość spotkania bił głową w mur, a frustracja zawodników narastała. Wynikiem tego były dwie czerwone kartki w zespole ROW-u. Pierwszy boisko opuścił Pacholski, a drugi Krotofil. Osłabiony zespół gości w końcówce stracił jeszcze dwa gole. W 69. minucie do bramki trafił Mazurek, a w 89. minucie Sołtyński, który tym samym zanotował hattrick w tym spotkaniu. Ponad to Szymon Sołtyński w wywiadzie pomeczowym zadedykował strzelone gole trójce swoich dzieci.  Piast Żmigród wygrał 6:0 i dał sporo powodów do niezadowolenia sztabowi ROW-u Rybnik.

POLONIA-STAL ŚWIDNICA – MIEDŹ II LEGNICA 1:0 (1:0)

BRAMKI: 1:0 Myrta (10)

POLONIA-STAL: B. Kot, P. Paszkowski, Sowa, Salamon, Sztylka, Borowy, Barros, Szuba (78 Szczygieł), B. Paszkowski, Krakowski, Myrta (67 Jaroszyński)

MIEDŹ II LEGNICA: Szpaderski, Świątko, Bartczak, Bahaid, Pleśnierowicz, Koziara, Carastoian, Maciejewski, Fernandez, Petk, Niewiadomski

Sobotni mecz był równie ważny dla obu zespołów, ale patrząc na rozkład w tabeli, zdecydowanie istotniejszy był on dla gospodarzy, którzy przed meczem zajmowali ostatnie miejsce. Rezerwy pierwszoligowej Miedzi Legnica do Świdnicy przyjechały z nadzieją na przedłużenie do trzech serii meczów wygranych. Z kolei zespół gospodarzy liczył na kolejne przełamanie po dwóch dotkliwych porażkach i kolejną wygraną na własnym obiekcie. Początek spotkania należał go piłkarzy z Legnicy. Goście prowadzili grę, która toczyła się głównie na połowie zajmowanej przez Polonię Stal. Mimo przewodzenia grze i dłuższego utrzymywania się przy piłce gości, stosunkowo szybko na prowadzenie wyszli gospodarze. W ostatnim czasie mocną stroną biało-zielonych są stałe fragmenty i ponownie udowodnili oni to w tym meczu. Z narożnika boiska piłkę w pole karne dośrodkował Szuba, ta po strzale jednego z zawodników obiła słupek i wylądowała pod nogami Myrty, który pewnym strzałem umieścił futbolówkę w siatce bezradnego Szpaderskiego. Tym samym od 10. minuty w meczu prowadzili 1:0 gospodarze, którzy zaskakiwali przeciwników wysokim pressingiem i nieustępliwością w odbiorze piłki. Zmiana rezultatu spotkania zmieniła obraz meczu. Gra nieco się wyrównała i w dużej mierze toczyła się w strefie środkowej boiska. Piłkarze Miedzi próbowali ataku pozycyjnego, ale niewiele z tego wynikało. Trzeba przy tym dołożyć, że od początku meczu sporo pracy miał arbiter główny tego meczu, który co rusz odgwizdywał kolejne przewinienia. W grze obydwu zespołów było widać walkę i z pewnością gdyby kibice mogli zasiąść na trybunach, to by się im ten mecz mógł podobać. W okolicach 32. minuty doskonała akcja legniczan mogła zostać zakończona wyrównującym golem, ale napastnik gości został doskonale „złapany” przez Kota, który nie po raz pierwszy w tym sezonie udowodnił, że ma świetny refleks. Z biegiem czasu inicjatywę coraz bardziej przejmowali gospodarze, a udokumentować to mógł w 39. minucie Szuba. Pomocnik biało-zielonych otrzymał dobre podanie w pole karne od B. Paszkowskiego, ale jego strzał był nieco niecelny i minął światło bramki Szpaderskiego. Po zmianie stron legniczanie często próbowali atakować skrzydłami, a swoje akcje kończyć dośrodkowaniem w pole karne. Na ich nieszczęście rządził i panował tam Kot, który praktycznie został zatrudniony na etat przez piłkarzy z Legnicy, wyłapując wszystkie ich dogrania. W 51. minucie świdniczanie mieli idealną sytuację na podwyższenie prowadzenia. W środku pola piłkę przejął Szuba, który prostopadłym podaniem uruchomił B. Paszkowskiego. Skrzydłowy Polonii-Stali wzorcowo wbiegł w tempo, wychodząc tym samym na sytuację sam na sam z bramkarzem. Jego strzał był jednak niecelny i wylądował w siatce, ale piłkochwytu stojącego za bramką. W drugiej połowie tempo meczu nie zmalało, a oba zespoły notowały na przemian straty i odbiory w środkowej strefie boiska. Mimo szans z obu stron, wynik nie uległ już zmianie. Świdniczanie prezentowali się świetnie w wysokim pressingu, a cała drużyna grała bardzo przytomnie w defensywie, co zaowocowało pierwszym czystym kontem na tym poziomie rozgrywkowym i drugim z rzędu zwycięstwem na własnym stadionie. Z tego wszystkiego tylko tych kibiców szkoda, którzy cieszyć się ze zwycięstwa swoich ulubieńców mogli tylko przed ekranem komputera.

POLONIA BYTOM – LECHIA ZIELONA GÓRA 2:0 (2:0)

BRAMKI: 1:0 Frankowski (13), 2:0 Kowalczyk (26)

POLONIA: Budzik, Bedronka, Radkiewicz, Hałgas – Wuwer (69Belica), Frankowski (83 Wójcik), Żagiel (74Chwastek), Konieczny, Stefański (83Wróbel) – Żak

LECHIA: Fabisiak – Ostrowski, Górski, Małecki, Kaczmarczyk – Budziński, Wieczorek, Babij, Athenstadt – Kobusiński, Król

Powrót na własny stadion gospodarze mogą zaliczyć do bardzo udanych, choć pierwsze minuty meczu tego nie zapowiadały. Przyjezdni na początku byli aktywni, atakowali i chcieli narzucić swoje warunki gry. Szybko jednak to Polonia stała się zespołem, który dominował i już w 12. minucie wyszła na prowadzenie. Akcję rozpoczął aktywny w tym meczu Krzemień, który podaniem wzdłuż bramki uruchomił Frankowskiego. Pomocnikowi gospodarzy nie zostało nic więcej jak uderzyć i z bliskiej odległości wpakował on piłkę do siatki. Nie był to jednak koniec strzelania w tym meczu. Kilkanaście minut później w polu karnym nieprzepisowo zatrzymany został Krzemień, a sędzie bez zawahania wskazał na 11. metr od bramki. Rzut karny na gola zamienił niezawodny Żak i Polonia prowadziła już 2:0. Do końca pierwszej połowy bytomianie nie pozostawiali złudzeń i byli zespołem lepszym. W końcówce szansę na podwyższenie wyniku miał jeszcze Frankowski i Żagiel, ale piłki po ich strzałach nie znalazły jednak drogi do bramki. Po zmianie stron w szeregach Lechii było widać determinację do zmiany niekorzystnego wyniku. Przełożyła się to również na obraz meczu. Gospodarze nie mieli już tak dużej przewagi, rzadziej utrzymywali się przy piłce, ale nadal doskonale przesuwali i ustawiali się w defensywie, co uniemożliwiało skuteczne ataki gości. Gra długimi fragmentami toczyła się w środkowej strefie boiska, a to również sprawiło, że mecz nie był już tak dynamiczny. Poloniści zmienili również sposób rozgrywania akcji i postawili na grę z kontry, która mogła przynieść oczekiwany rezultat w postaci kolejnej bramki już w 77. minucie. Świetną indywidualną akcją popisał się Żak, który najpierw minął kilku rywali, a następnie uderzył na bramkę. Jednak równie dobrze jak napastnik gospodarzy zachował się bramkarz gości, który został na posterunku i odbił futbolówkę po strzale bramkostrzelnego Żaka. Lechici, mimo że w całym spotkaniu nie zdołali pokonać Brzozowskiego, do końca walczyli o wywiezienie chociaż jednego punktu z Bytomia. Najlepszą okazję na gola zielonogórzanie mieli w 90. minucie, gdy piłka po strzale jednego z graczy została zesparowana przez Brzozowskiego na poprzeczkę i wróciła do gry. W końcówce nie było już więcej fajerwerków, a odniesione na własnym terenie zwycięstwo Polonii Bytom umocniło ich na pozycji wicelidera III ligi.

INNE MECZE:

ZAGŁĘBIE LUBIN – REKORD BIELSKO-BIAŁA 1:2 (1:1)

BRAMKI: 1:0 Zynek (34), 1:1 Czaicki (35), 1:2 Wróblewski (70)

LKS GOCZAŁKOWICE-ZDRÓJ – FOTO-HIGIENA GAĆ 3:2

BRAMKI: 0:1 Przybylski (4), 0:2 Przybylski (41), 1:2 Dragon (56), 2:2 Ćwielong (75), 3:2 Marchewka (81)

GÓRNIK II ZABRZE – PNIÓWEK PAWŁOWICE-ŚLĄSKIE 0:2 (0:0)

BRAMKI: 0:1 Canibol (54), 0:2 Hanzel (72)

RUCH CHORZÓW – GWAREK TARNOWSKIE GÓRY 5:1 (2:1)

BRAMKI: 1:0 Janoszka (16), 2:0 Sikora (22), 2:1 Siwek (35), 3:1 Idzik (68), 4:1 Kawula (72), 5:1 Mokrzycki (90)

1.      Ruch Chorzów                             14        35        41:13

2.      Polonia Bytom                             14        30        35:15

3.      Ślęza Wrocław                            13        27        29:13

4.      GKS Pniówek Pawłowice Śl.      14        24        24:19

5.      LKS Goczałkowice-Zdrój                       14        22        25:22

6.      Zagłębie II Lubin                       14        21        26:17

7.      Gwarek Tarnowskie Góry                       13        21        24:27

8.      Stal Brzeg                                                13        20        29:15

9.      MKS Kluczbork                          14        20        25:25

10.  Rekord Bielsko-Biała                  13        19        22:16

11.  Lechia Zielona Góra                    14        18        19:25

12.  Miedź II Legnica                        14        17        20:24

13.  ROW Rybnik                               14        16        19:26

14.  Piast Żmigród                             15        15        26:30

15.  Warta Gorzów                             14        15        14:27

16.  Górnik II Zabrze                          12        13        21:22

17.  Foto-Higiena Gać                       14        11        16:32

18.  Polonia Stal Świdnica                14        10        18:44

19.  Polonia Nysa                                13        8          15:36

W następnej kolejce (7-8 listopada) zmierzą się ze sobą: Foto-Higiena Gać – Lechia Zielona Góra, Rekord Bielsko-Biała – Polonia Bytom, Polonia Nysa – Zagłębie II Lubin, ROW 1964 Rybnik – Ślęza Wrocław, Stal Brzeg – Piast Żmigród, Gwarek Tarnowskie Góry – Warta Gorzów Wielkopolski, Miedź II Legnica – Ruch Chorzów, Pniówek Pawłowice Śląskie – Polonia-Stal Świdnica, LKS Goczałkowice-Zdrój – Górnik II Zabrze. PAUZA: MKS Kluczbork

ARTUR CIACHOWSKI

Zraniona Duma

Po dwóch wyjazdowych porażkach Śląsk Wrocław przełamał się na własnym stadionie. WKS pokonał Dumę Podlasia – Jagiellonię Białystok po bramce młodzieżowca, Mateusza Praszelika.

Nienasyceni

Przed meczem Olimpii Elbląg z Górnikiem Polkowice trudno było oczekiwać, że ostatnia drużyna klasyfikacji postawi się zespołowi z czołówki. Niespodzianki nie było, Górnik Polkowice – po dwóch trafieniach Eryka Sobkowa i jednym Mariusza Szuszkiewicza – odniósł pewne zwycięstwo i wskoczył na pozycję wicelidera.

Skuteczni kapitanowie

Bramki kapitanów Lubomira Guldana oraz Flavio Paixao zdecydowały o remisie KGHM Zagłębia Lubin z Lechią Gdańsk. Punkt dał Miedziowym drugą pozycję w tabeli, gdzie pozostaną przynajmniej do dzisiejszego wieczoru.

Zgasili Znicz

Górnicy z Polkowic zanotowali kolejną efektowną wygraną. Zielono-czarni pokonali u siebie Znicz Pruszków 4:0 i wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli!

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij