...i wiele rozczarowań

To był długi i wyjątkowy sezon z powodu późnego rozgrywania MŚ w lekkiej atletyce w Dosze. Polacy wrócili z Kataru z tarczą, ale niektórzy mają dużo do przemyśleń.

Od początku sezonu Polski Związek Lekkiej Atletyki powtarzał, że pięć medali mistrzostw świata będzie sukcesem. Biało-czerwoni postarali się o jeden więcej. Królem młota pozostał Paweł Fajdek, dla którego po raz czwarty z rzędu w MŚ zagrano Mazurka Dąbrowskiego. Kolejny medal do swojej kolekcji dołożył Wojciech Nowicki. a na podium tej imprezy po raz pierwszy weszli Joanna Fiodorow i Marcin Lewandowski. Smak medali z imprezy tej rangi już wcześniej znały Aniołki Matusińskiego (wicemistrzynie świata) oraz Piotr Lisek, który zdobył brązowy medal. Wniosek nasuwa się jednak sam zawody w Katarze były próbą generalną przed najważniejszą imprezą czterolecia – igrzyskami olimpijskimi w Tokio. I śmiało można stwierdzić, że to były dla nas dobre mistrzostwa. – Jesteśmy bardzo zadowoleni. To były udane mistrzostwa, oczywiście były wpadki, ale też sukcesy, a przede wszystkim ich styl wszystko nam wynagradza. Tylko się cieszyć, że tak świetnie w tych trudnych warunkach i terminie imprezy potrafiliśmy walczyć oraz zdobywać medale – ocenił dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą i wiceprezes PZLA Tomasz Majewski. Znajdą się jednak pewnie i tacy, dla których sześć medali to wynik poniżej oczekiwań. Przypomnijmy, że na ostatnich mistrzostwach świata w Londynie kadra zdobyła osiem krążków, tak samo jak dwa lata wcześniej w Pekinie. Na dodatek ubiegłoroczne mistrzostwa Europy zakończyliśmy z 12 medalami. My jednak jesteśmy potęgą na Starym Kontynencie, a rywalizacja z całym światem to już całkiem inna historia, zwłaszcza na rok przed igrzyskami. Wówczas o medal znacznie trudniej, gdy MŚ wypadają rok po nich. Warto się zatem zastanowić gdzie obecnie jesteśmy. W klasyfikacji punktowej, która znacznie lepiej oddaje ocenę występu kadry niż klasyfikacja medalowa, Polska zajęła ósme miejsce. Oprócz sześciu miejsc na podium, jeszcze sześciu naszych reprezentantów awansowało do finału swojej konkurencji. To taki sam wynik jak na MŚ w Londynie, więc nie zanotowaliśmy regresu. Jednak prawdziwym problemem polskiej lekkej atletyki na rok przed igrzyskami jest to, że w wielu konkurencjach nie pojawił się ani jeden nasz reprezentant. Najlepsi w kraju byli po prostu za słabi, by wypełnić nawet minimum na MŚ. 100 i 200 metrów mężczyzn, 200 metrów kobiet, 400 metrów mężczyzn, skok w dal kobiet i mężczyzn, trójskok kobiet i mężczyzn, skok o tyczce kobiet, skok wzwyż mężczyzn – to już 10 konkurencji. Nie dodajmy do tego biegów na 5000 i 10 000 metrów, wręcz zarezerwowanych dla przedstawicieli Afryki. Oczywiście nie możemy być silni we wszystkim. Każdy z krajów ma swoją specjalizację, a nie możemy równać się ze Stanami Zjednoczonymi, które od dekad królują w sporcie olimpijskim. Jednak brak choćby jednego lekkoatlety w tylu konkurencjach musi budzić zaniepokojenie. Z kolei w wielu innych świat odjechał nam w ekspresowym tempie.

Rozczarowania i wpadki

Na starcie rzutu młotem zabrakło Anity Włodarczyk Czterokrotna mistrzyni świata i rekordzistka globu pojawiła się w Dsze, ale jedynie po to, by odebrać złoto za mistrzostwa świata z 2013 roku, które otrzymała po dyskwalifikacji Rosjanki Tatiany Łysenko. Z zawodów wykluczyła ją kontuzja kolana. Włodarczyk już kilka tygodni temu rozpoczęła rehabilitację, która ma umożliwić jej walkę o trzecie z rzędu mistrzostwo olimpijskie. Honor kobiecego młotu obroniła w Dosze Joanna Fiodorow, która po wielu latach czekania wreszcie stanęła na podium mistrzostw świata. Ale to nie ją wymieniano jako największą medalową nadzieję. Tą była Malwina Kopron, brązowa medalistka z Londynu. W sezon wchodziła opornie, ale tuż przed czempionatem jej forma wyraźnie szła w górę. Z mistrzostwami sensacyjnie pożegnała się już na etapie eliminacji. Z kłopotami zdrowotnymi od początku sezonu zmagała się też Paulina Guba. Mistrzyni Europy nie była w optymalnej formie i nie zbliżyła się do ubiegłorocznej „życiówki” (19,33). Taki rezultat dałby jej brąz w Katarze. W finale była ostatecznie dziesiąta z rezultatem 18,02. Jeszcze słabiej spisał się Michał Haratyk, który podobnie jak Guba z Berlina wyjechał ze złotem, a przed MŚ dwukrotnie bił rekord Polski. Większość polskich lekkoatletów narzekała na zmęczenie długim sezonem i problemy z utrzymaniem wysokiej dyspozycji. Z tym najwyraźniej nie poradził sobie Adam Kszczot. Odpadnięcie dwukrotnego wicemistrza świata w półfinale biegu na 800 metrów było z polskiego punktu widzenia jedną z najbardziej przykrych niespodzianek MŚ. – Biegało mi się fatalnie. Myślałem, że zacząłem dużo szybciej, a byłem jednym z najwolniejszych. Myślałem, że jeszcze zbiorę się na ostatnich metrach, ale nogi nie chciały nieść. Coś niesamowitego... Niech ta porażka sprawi, że będę mocniejszy – analizował po ostatnim biegu. Kilka dni póżniej Kszczot ogłosił, że kończy współpracę z trenerem Zbigniewem Królem, a naszego biegacza w przygotowaniach do igrzysk olimpijskich w Tokio poprowadzi Tomasz Lewandowski. W finałach nie było też mistrza świata w skoku o tyczce z 2011 roku, Pawła Wojciechowskiego oraz Piotra Małachowskiego. Ten drugi powoli zbliża się do końca bogatej kariery. W tym roku pod okiem Gerda Kantera zaczął wracać do wysokiej formy, ale start w Katarze zupełnie mu nie wyszedł. – Największy wróg to ambicja, nie mogę sobie z nią poradzić. Za każdym razem chcę sobie coś udowodnić, to mnie zgubiło. Na treningach było dużo lepiej, wiem, że byłem przygotowany i zdrowy – stwierdził dwukrotny wicemistrz olimpijski w rzucie dyskiem, podając w wątpliwość kontynuowanie kariery.

Za 10 miesięcy przystanek Tokio

Nie dla wszystkich Doha była najważniejszym przystankiem na trasie, która rozpoczęła się po zakończeniu igrzysk w Rio de Janeiro. Start w Katarze nie był priorytetem m.in. dla Ewy Swobody, która długo zastanawiała się, czy w ogóle tam jechać. Odpadła w półfinale, ale na Tokio ma ambitniejsze plany. – Mogło być lepiej, ale nie było źle. Cieszę się, że tu przyjechałam. Wiem przynajmniej, jak to będzie wyglądać w Tokio, bo warunki mają być podobne – powiedziała sprinterka, która w tym sezonie wynikiem 11,07 pobiła rekord życiowy. Taki czas dałby jej w Dosze finał – pierwszy w historii tej konkurencji dla Polki. O igrzyskach myśli też już Kamila Lićwinko, jedna z największych bohaterek mistrzostw świata. Nie zdobyła medalu, ale piąte miejsce i rezultat 1,98 w finale skoku wzwyż to i tak dużo jak na zawodniczkę, która dopiero niedawno wznowiła karierę po urodzeniu córki.  – Rywalki mi odskoczyły, ale wcale nie tak daleko. Teraz trochę odpocznę i podreperuję zdrowie. Myślę, że w przyszłym roku stanę do walki jak równa z równą – przyznała brązowa medalistka MŚ z 2017 roku. W ostatnich latach polscy lekkoatleci nie potrafili przełożyć sukcesów z mistrzostw świata na igrzyska olimpijskie. W Londynie wywalczyli jedynie dwa krążki, a cztery lata później w Rio de Janeiro zdobyli tylko jeden więcej. Możliwości są dużo większe, a i kadra z roku na rok rośnie w siłę. W Tokio znów nie będzie łatwo, z uwagi na klimat i nieco wcześniejszy termin najważniejszej imprezy czterolecia. Biało-czerwoni rok zakończą jednak bogatsi o „katarskie” doświadczenia, które mogą okazać się na wagę złota.

IRENEUSZ BUCZYŃSKI

MŚ – czas start!

Polski Związek Lekkiej Atletyki ogłosił skład kadry na rozpoczynające się już w piątek mistrzostwa świata w Dosze. Do Kataru nie pojadą m.

Wchodzi do elity

Z Mistrzostw Europy U-23 w szwedzkim Gavle wróciła z dwoma złotymi medali. Na co dzień trenuje we Wrocławiu z Markiem Rożejem z KS AZS AWF Wrocław.

Gwiazdy na mityngu

Ponad 20 tysięcy kibiców, tylu zasiadło na trybunach Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Podczas 64.

Robią co mogą

Okres przygotowawczy do sezonu startowego to w lekkoatletyce pościg za precyzją. Idealnie skonstruowany i dopasowany do zawodnika plan treningowy, odpowiednio dobrane obciążenia, konsekwentna realizacja i podporządkowanie się sportowca.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij