I LIGA

Miedź Legnica zremisowała na wyjeździe z niepokonaną do tej pory Koroną Kielce. Okazje, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść mieli i jedni, i drudzy.

Miedź Legnica zremisowała na wyjeździe z niepokonaną do tej pory Koroną Kielce. Okazje, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść mieli i jedni, i drudzy.

Jak wyliczyli klubowi statystycy tradycji stało się zadość, bo to siódmy remis w ósmym ligowym meczu obu zespołów. Niespodzianki więc nie było. Choć na pewno żadna ze stron nie celowała tylko w jeden punkt i chciała grać o pełną pulę. Zwłaszcza, że Korona Kielce w tym sezonie spisuje się wyśmienicie. Do tej pory strzelała sporo bramek, traciła ich najmniej z całej stawki i nic dziwnego, że zasiadała na pozycji lidera.

Brakowało zrywu

Oba zespoły mają swoje ambicje. Ekstraklasa? Czemu nie, ale balonika pod taką nazwą nie chcą na siłę pompować. Przecież to dopiero początek sezonu, rundy jesiennej. Dobry zarówno dla Korony, jak i Miedzi. Dlatego starcie tych dwóch zespołów wzbudziło spore zainteresowanie kibiców. Na trybunach zasiadło około sześciu tysięcy kibiców. Dopisała też pogoda. Emocje również były, lecz od początku brakowało tego czegoś. Pięknych i widowiskowych akcji, szalonej gry, takiej na ryzyku i parad bramkarskich – a przede wszystkim to, na co wszyscy czekali, czyli goli. Naprawdę groźnie zrobiło się dopiero w 44. minucie, kiedy Jurich Carolina dośrodkował w pole karne z lewej strony boiska. Defensywa kielczan trochę jakby spanikowała... najpierw było nieudane wybicie, piłka trafiła pod nogi Macieja Śliwy. A ten, młodzieżowiec w ekipie Miedzi, ładnym podaniem wystawił futbolówkę przed szesnastkę Maxime Dominguezowi. Szkoda, bo strzał nie był już tak udany jak cała ta akcja, bo ten uderzył ponad bramką. Po zmianie stron, gdy kibice jeszcze na dobre nie zajęli swoich miejsc, zawrzało. Korona mogła objąć prowadzenie w tym meczu. Adam Frączczak trafił do siatki z najbliższej odległości głową, ale sędzie poprosił o powtórkę tego gola. I okazało się, że po weryfikacji bramka nie została uznana, bo zdobyta była z pozycji spalonej. Ta sytuacja jednak zdecydowanie rozkręciła pojedynek w kolejnych minutach.

Powtórki

W 54. minucie przypomniał o sobie Paweł Lenarcik, który obronił strzał Adama Danka. Miedź chciała odpowiedzieć, ruszyła pod drugą bramkę, ale uderzenia kolejno Patryka Makucha i Caroliny również dalekie były od ideału. Chwilę później – w 58. minucie – w polu karnym rywali faulowany był Makuch. W pierwszej chwili sędzia wskazał na rzut karny, ale po kolejnej weryfikacji wideo całej sytuacji cofnął swoją decyzję, bo zanim doszło do faulu, to w momencie podania Makuch był na pozycji spalonej. W 65. minucie było sporo przypadku – Łukasz Sierpina chciała dośrodkować – ze wrzutki wyszedł niekontrolowany strzał a piłka uderzyła w poprzeczkę. Miedź miała okazję na gola w ostatniej akcji – w 90. minucie debiutujący w jej barwach Chuca uderzał z rzutu wolnego. Trudno mówić o tym, żeby mecz na szczycie był jednocześnie hitem tej kolejki Fortuny 1 Ligi. Teraz Miedź Legnica wraca do siebie, na stadion Orła Białego, by o punkty powalczyć z ŁKS-em Łódź, który depcze jej po pietach. To będzie spotkanie o przysłowiowe sześć punktów.

TRENERSKI GŁOS

Wojciech Łobodziński, Miedź Legnica: Wynik wydaje mi się sprawiedliwy. Nie był to piękny mecz. W pierwszej połowie takie piłkarskie szachy, w drugiej więcej otwartego futbolu. Cieszę się, że ten VAR jest, bo dzięki takim sytuacjom jest to sprawiedliwe. Widziałem z perspektywy ławki, że przy tej sytuacji w polu karnym był spalony, więc jakieś emocje wielkie mną nie targały.

KORONA KIELCE – MIEDŹ LEGNICA 0:0 (0:0)

Żółte kartki: Nowak, Malarczyk, Oliveira, Danek, Szymusik, Łukowski, Gwizd, Zebić – Śliwa.

Sędziował:

Korona: Forenc – Malarczyk (43 Zebić), Podgórski (66 Lewandowski), Łukowski, 9. Frączczak, Sierpina, Koj, Szpakowski, Danek, Oliveira (78 Petrović), Szymusik

Miedź: Lenarcik – Matuszek, Garuch, Dominguez,  Aurtenetxe, 18. Kamil Zapolnik (67 Chuca), Tront, Carolina, Mijusković, Śliwa (78 Stróżyński), 71. Patryk Makuch (82 Bednarski).

MATEUSZ KOMPERDA

Wielkie gwiazdy i wielkie pożegnania

Wiele rekordów mityngu oraz najlepszych wyników w historii uzyskanych na polskiej ziemi padło podczas niedzielnego LOTTO Silesia Memoriału Kamili Skolimowskiej. Na Stadionie Śląskim z kibicami pożegnał się kończący karierę sportową Piotr Małachowski.

Na Dolnym Śląsku rządzą Wojskowi!

Blisko dziesięć lat czekał Śląsk Wrocław, żeby pokonać KGHM Zagłębie w Lubinie. W meczu wygranym 3:1, bramki dla WKS zdobyli Mateusz Praszelik oraz – dwie – Erik Exposito, który po raz kolejny dał się Miedziowym mocno we znaki.

Poirytowana Ślęza rozgromiła beniaminka!

Pogrom na Kłokoczycach, weryfikacja beniaminków i powrót z zaświatów Zagłębia Lubin. W drugiej kolejce III ligi, grupy 3 padło 30 goli i ani jednego remisu.

Miedź strzelała po przerwie

Trzy mecze i komplet ligowych punktów na koncie Miedzi Legnica, która tym razem pewnie pokonała na wyjeździe GKS Tychy po dwóch bramkach Krzysztofa Drzazgi oraz trafieniu Patryka Makucha.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij