Grody dla CCC

Łukasz Haraźny, poniedziałek, 12 maja 2014

Zakończyła się 49. edycja wyścigu kolarskiego Szlakiem Grodów Piastowskich. Było kryterium uliczne, były góry i trudne podjazdy, były ucieczki, finisz sprinterów i jazda indywidualna na czas, która decydowała o wszystkim. Tak w skrócie można podsumować tegoroczny wyścig. Z sukcesów może cieszyć się przede wszystkim CCC Polsat Polkowice. W klasyfikacji generalnej zwyciężył Mateusz Taciak, koszulkę najlepiej punktującego założył Marek Rutkiewicz. CCC wygrało także w klasyfikacji drużynowej.

avatar
CCC wzięło wszystko! W klasyfikacji generalnej zwyciężył Mateusz Taciak, najlepiej punktującym został Marek Rutkiewicz, najlepszym góralem Łukasz Owsian. Pomarańczowi wygrali także klasyfikację drużynową

Dzień pierwszy: Kryterium w Legnicy

 

Na ten wyścig czekaliśmy od rozpoczęcia sezonu. Największa na Dolnym Śląsku impreza kolarska i jednocześnie jedna z najważniejszych w Polsce, czyli wyścig Szlakiem Grodów Piastowskich. Tegoroczne Grody rozpoczynało kryterium w Legnicy. Kolarze do przejechania mieli 32 km, czyli 20 rund po 1,6 km. W miejscu wyścigu zameldowaliśmy się na godzinę przed startem, żeby podpatrzeć, jak przygotowują się najważniejsze grupy. Najbardziej w oczy rzuca się oczywiście CCC Polsat Polkowice. Może to ten kolor, a może fakt, że ekipa z Dolnego Śląska? Nie chcieliśmy przeszkadzać kolarzom w rozgrzewce, ale nasz fotograf z ciekawości wszedł zobaczyć wnętrze autokaru pomarańczowej ekipy. Jest tam wszystko, łącznie z przedziałem kuchennym. – Kuchenka jest potrzebna np. po to, żeby zaraz po wyścigu ugotować ryż – tłumaczył Robert Krajewski, dyrektor grupy CCC Polsat Polkowice. Przemieszczamy się w miejsce prezentacji ekip. Poszczególne zespoły prezentują swoje składy. W sumie jest ich 16. – Jak je dobieramy? Przede wszystkim zależy mi na poziomie sportowym – mówi Bogdan Rzepka, organizator wyścigu. – Już jesienią poszczególne ekipy projektują swój kalendarz startów, wtedy wysyłają do nas zapytania. Negocjujemy warunki startu i decydujemy. Po stronie organizatora leży zapewnienie zespołom zakwaterowania, wyżywienia czy zwrot kosztów dojazdu. Czasem wolę zapłacić ekipie więcej i mieć pewność, że przyjadą kolarze, którzy wiedzą, jak się zachować w peletonie i nie zrobią krzywdy sobie i innym – tłumaczy Bogdan Rzepka. Ostatnią ekipą, która się zeprezentowała, było właśnie CCC Polsat Polkowice, które wystawiło swój najmocniejszy skład. Znaleźli się w nim: Marek Rutkiewicz, Mateusz Taciak, Bartłomiej Matysiak, Łukasz Owsian, Jarosław Marycz, Davide Rebellin, Tomasz Marczyński, Maciej Paterski. – To skład wyselekcjonowany, także pod kątem późniejszych startów, m.in. w Tour de Swiss czy Tor de Pologne – przyznał Robert Krajewski. Oprócz CCC z polskich ekip w Grodach wzięły udział także teamy: BDC MarcPol, Active Jet, Mexller, Wibatech Fuji Żory oraz reprezentacja Polski do lat 23, czyli kolarze TC Chrobry Głogów. W końcu start! Było kilka odjazdów, jednak peleton szybko kasował ucieczki. Na mierzącej 1600 metrów pętli mnóstwo kibiców, kolorowych balonów, świetna atmosfera i wielkie emocje. Prolog wyścigu dla CCC! Zwyciężył drugi raz z rzędu Bartłomiej Matysiak. – Czułem, że mogę dzisiaj wygrać. Dziękuję kolegom z drużyny, że świetnie rozprowadzili mnie na finiszu – powiedział pierwszy lider wyścigu. – Teraz masaż, kolacja, czyli ryż z serem i odpoczynek przed pierwszym etapem – zakończył.

 

ETAP I: Świdnica – Dzierżoniów

 

Rano biegniemy na śniadanie, które jemy także w towarzystwie kolarskich ekip. Na ich stołach płatki, dżemy. Co je CCC? – Ryż z miodem albo ryż z dżemem – mówi Marek Rutkiewicz. – Ostatnio rzeczywiście jest to ryż, ale w skrzynkach śniadaniowych mamy też różne płatki czy np. nutellę. Kiedyś zabranialiśmy chłopakom jedzenia nutelli, ale doszliśmy do wniosku, że w niewielkich ilościach nie zaszkodzi – opowiada Robert Krajewski. Kolarze CCC korzystają też z mleka, ale ryżowego, bo jest zdecydowanie najzdrowsze i przede wszystkim nieprzetwarzane genetycznie. Pierwszy etap mierzył 156,7 km i był to etap zdecydowanie dla górali. – To najtrudniejszy etap pod względem zabezpieczenia trasy – mówił Bogdan Rzepka. – Nad każdą następną edycją wyścigu zaczynamy pracować już podczas tej, która trwa – opowiada Rzepka. – Głównie chodzi o rozmowy z poszczególnymi samorządami, o załatwienie mnóstwa pozwoleń na przeprowadzenie wyścigów. Dlatego wszystko trzeba zacząć załatwiać dużo wcześniej – mówi organizator Grodów. Po starcie etapu od razu wsiadamy do samochodu ekipy telewizyjnej i pędzimy na drugą premię górską, która usytuowana była w Srebrnej Górze. Kolarze do pokonania mieli tam mierzący 1000 metrów podjazd. Myślę, że ciężko byłoby niektórym podejść, a co dopiero wjechać na rowerze... – Peleton oddalony o 10 km od premii górskiej – słyszymy w radiu wyścigu. Są! W czołówce jechali Marek Rutkiewicz, Jarosław Marycz i Mateusz Taciak. Wjeżdżamy za peleton zasadniczy i gnamy w kolejne ważne miejsce, czyli na Przełęcz Jugowską – kolejna górska premia. W radiu wyścigu słyszymy, kto wygrał lotną premię w Dzierżoniowe. – Peleton mocno rozciągnięty na ok. 2 minuty – kolejny komunikat. Po górskiej premii pędzimy, żeby zdążyć na metę w Dzierżoniowie. – Peleton podzielony na kilku grup, w pierwszej znajdują się nr... – nadaje radio wyścigu. Jest trzech pomarańczowych: Rutkiewicz, Taciak i Rebellin. Może będzie etapowe zwycięstwo? Finisz w Dzierżoniowie jednak nie do końca po myśli CCC. Etap wygrał Słoweniec z ekipy Vini Fantini Greg Bole. Davide Rebellin był drugi. – Brakowało bardzo mało, ale okazało się, że trafiłem na bardzo mocnego rywala – mówił Rebellin. Choć nie wygrali mieli się z czego cieszyć. Puchary za wygrane na lotnych premiach otrzymał Bartłomiej Matysiak, najlepszym góralem został Marek Rutkiewicz. Do autokaru i w drogę – oczywiście mowa o kolarzach. – Zaraz po wyścigu w autokarze zawodnicy muszą coś zjeść. Do 30 minut po wysiłku trzeba organizmowi dostarczyć węglowodanów, bo wtedy organizm szybciej się regeneruje – tłumaczy dyrektor ekipy. Co jedzą? Oczywiście słynny ryż. Jak jest tajemnica ryżu w CCC? Wszystko zaczęło się od Davide Rebellina. Pomyślałby kto – Włoch, a nie je makaronu? – Makaron w cale nie jest taki zdrowy – mówi Davide. Potwierdza to Robert Krajewski. – Zrobiliśmy kolarzom badania genetyczne i okazało się, że niektórzy nie przyswajają glutenu, przykładem tego jest Marek Rutkiewicz. Ryż jest dużo zdrowszy, bo zbyt tani, żeby modyfikować go genetycznie – tłumaczy. Czy ryż się nie nudzi? – Oczywiście, że nudzi, bo rano jemy z dżemem, a wieczorem np. z mięsem czy rybą, ale to tylko podczas wyścigu. W domu najczęściej mięso, warzywa. Ryżu też nie można jeść zbyt dużo, bo ma wysoki indeks glikemiczny i można od niego przytyć – opowiada Marek Rutkiewicz.

 

ETAP II: Złotoryja – Polkowice

 

– Złotoryja i Polkowice to miasta wyjątkowe przychylne kolarstwu – mówi Bogdan Rzepka. – Trudno jest zorganizować wyścig, jeżeli nie ma przychylności władz. Z drugiej strony trzeba robić wszystko, żeby tę przychylność zdobywać i żeby nie stracić czyjegoś zaufania – dodaje. Podczas II etapu zawodnicy do przejechania mieli 162 km. Pierwsza część etapu była dość płaska, natomiast w drugiej zawodnicy musieli trzykrotnie podjechać do Grodowca, gdzie czekała na nich premia górska. Na trasie sporo się działo. 9-osobowa ucieczka została wchłonięta przez peleton. Dużą zasługę w tym miała ekipa CCC, która praktycznie całym składem jechała na czele peletonu. miarę zbliżania się do Polkowic, gdzie kolumna wyścigu miała do pokonania jeszcze dwa małe kółka, przewaga prowadzącej piątki stopniowo malała, jednak dogoniono ją dopiero na 3 kilometry przed kreską. W finałowej rozgrywce najlepszy okazał się Andersen Asbjorn Kragh z Christina Watches Kuma, który na mecie pokonał Eryka Latonia z BDC MarcPol i Phila Bauhausa z Team Stolting. Liderem klasyfikacji generalnej pozostał Grega Bole z Vini Fantini Nippo De Rosa. Koszulkę najlepiej punktującego zdobył Marek Rutkiewicz, a najlepszym góralem został Jarosław Marycz. Start pozostałych kolarzy do lidera były tak niewielkie, że o wszystkim zadecydować miała czasówka. – W tym roku zmieniliśmy nieco formułę. Czasówka jest ostatnim etapem, wcześniej była np. przedostatnim i wyglądało to tak, że już po niej wiadomo było kto zostanie zwycięzcą – mówi Bogdan Rzepka. Kto wygra? – pytaliśmy w sobotę wieczorem Davide Rebellina. – Moim zdaniem Marek Rutkiewicz albo Mateusz Taciak – przyznał szczerze Włoch, który przed czasówką zajmował 2. miejsce w generalne.

 

ETAP III: Jazda na czas w Polkowicach

 

Kolejny etap i po raz kolejny kolarzy przywitała ładna pogoda, choć nieco wiało. – Dobrze, że wieje, może przegoni ewentualny deszcz – stwierdził Piotr Wadecki, dyrektor sportowy CCC Polsat Polkowice. – Pogoda ma wielkie znaczenie dla wyścigów. Zawody przy ładnej pogodzie zupełnie inaczej się wspomina, ale nie zapeszajmy – mówił przed ostatnim etapem Bogdan Rzepka. Czekając na start rozmawialiśmy z przedstawicielami zagranicznych ekip. – Jak oceniam Grody? Świetnie zorganizowana imprez, był górki, czas dla sprinterów, jazda na czas. Można powiedzieć, ze to kompletny wyścig. Jedyne czego brakuje to publiczności na trasie – podsumowywał Stefano Giuliani z Vini Fantini Nippo. – Kto wygra? Na pewno ktoś z CCC, świetna drużyna i widać, że są w formie – dodał Włoch. Punktualnie o 12 na mierzącą 30-km trasę wyjechał pierwszy kolarz. Zawodnicy startowali w kolejności odwrotnej klasyfikacji generalnej. Emocje więc czekały nas na samym końcu. Na kogo stawiało CCC? Przede wszystkim na Mateusza Taciaka, który zdecydowanie najlepiej jeździ czasówki. Po skupieniu i pracy podczas rozgrzewki od razu było widać, że Mateusz tego dnia pojedzie po zwycięstwo, tym bardziej, że kibicowała żona i synkowie. Pech, to pech... Niestety na naturę nie ma siły. Kiedy do boju ruszać mieli najlepsi, a wśród nich: Taciak, Rutkiewicz i Rebellin nad Polkowicami pojawiły się czarne chmury i ulewa. Kilku kolarzy niestety zaliczyło upadki, w tym świetnie jadący Łukasz Bodnar z Active Jet. Mateusz Taciak na metę dotarł już w słońcu. Wykręcił drugi czas, co oczywiście dało mu zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Na 2. pozycji uplasował się Marek Rutkiewicz. W klasyfikacji drużynowej zwyciężyło oczywiście CCC Polsat Polkowice. Była radość, był szampan. A jak zwycięstwo świętują kolarze? – Podczas etapówki oczywiście tradycją jest lampka szampana, ale najwięcej nie można sobie pozwolić – mówi Robert Krajewski. – Jeszcze przed rozpoczęciem Grodów stawiałem na Mateusza – komentował po zakończeniu wyścigu Wacław Skarul – prezes PZKol. – Cieszy mnie dobra forma zawodników, bo Grody to pierwsze zawody eliminacyjne do Tour de Pologne – dodał. 49. edycja Grodów Piastowskich za nami, ale Bogdan Rzepka już rozpoczął przygotowania do następnej. – Będzie wyjątkowa. Przewidujemy pięć etapów, każdy w innym mieście, w takiej formule, jak np. mistrzostwa świata, czyli ze startem i metą w tym samym mieście. Takie rozwiązanie jest dobre dla kibiców, którzy przez kilka godzin mogą śledzić zmagania kolarzy. Postanowiliśmy także zaprosić kilkudziesięciu zwycięzców poprzednich edycji. Zorganizujemy także pięć wyścigów dla amatorów – opowiada prezes DZKol. Już nie możemy się doczekać. 50., jubileuszowa edycja Wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich już za rok.

 

OSZ


źródło: własne


Proste pytanie: 10 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.