Greg Hancock blisko trzeciej korony mistrza świata

Andrzej Czech, poniedziałek, 29 września 2014

Kto mógł się spodziewać, że dołujący ostatnio Jarosław Hampel wygra w Sztokholmie, i to z kompletem punktów?! Drugi był Hancock, któremu trzecią koronę mistrza świata może strącić z głowy tylko jakiś kataklizm. Tai Woffinden już nie obroni tytułu, a Krzysztof Kasprzak ma wielką szansę na srebro. Wiadomo już także, że w przyszłorocznym cyklu wystartuje Maciek Janowski.

avatar
Wrocławskich kibiców na pewno ucieszył dobry start Mateja Zagara podczas GP w Sztokholmie, bo to oznacza, że w następnym cyklu GP pewny udział ma już też Maciek Janowski

„Mały” miał ostatnio fatalny czas, nawet władze klubowe odsunęły go od składu na mecz o brązowy medal DMP. Jego wyniki były dramatycznie słabe, na dodatek do Sztokholmu pojechał z anginą. Był blady jak ściana i wydawało się, że zobaczymy kolejny słaby występ Polaka. A tu taka niespodzianka! Jarek zaczął czarować rywali już od pierwszego wyścigu, a jego rywale mogli dokładnie zapamiętać liczbę 33, która widnieje na plecach „Małego”. Wygrał wszystkie siedem wyścigów, w tym ten najważniejszy – finał. Mimo to, próżno było szukać uśmiechu na jego twarzy. To był prawdziwy żużlowy Buster Keaton (amerykański aktor komediowy kina niemego, który nigdy się nie uśmiechał). Jarek zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo zawiódł siebie, swoich fanów oraz swój klub. Wreszcie nieśmiały uśmiech rozjaśnił jego oblicze na podium. To było prawdziwe wejście smoka. Pewnie, stawiając na Hampela, można było u bukmacherów zarobić niezłą sumkę...
Kasprzak rozpoczął turniej podobnie jak Jarek, ale po dwóch wygranych wyścigach jego motocykl przestał już być tak szybki. Widocznie dokonano w nim niewłaściwych korekt. No i zaczęła się nerwówka, bo punktów było trochę mało. Na szczęście w sobotę wielu zawodników gubiło oczka i do ósemki wszedł nawet Tai Woffinden z siedmioma punktami na koncie. Polak ostatecznie też zapewnił sobie udział w półfinałach. Tymczasem wszyscy zastanawiali się, jak po kontuzji będzie sobie radził lider klasyfikacji. Hancock zaczął od zerówki i wcale nie wyglądało na to, że będzie rozdawał karty. Jechał bez kontaktu z rywalami, ale może wiedział, że nie ma już szans na ich dogonienie i robił sobie rekonesans toru? Wiele na to wskazuje, bo po zjechaniu do parkingu zabronił swoim mechanikom przestawiania czegokolwiek w ustawieniach i później... jeździł jak natchniony. W serii zasadniczej przegrał tylko z Troyem Batchelorem. Na własnych śmieciach świetnie radzili sobie Szwedzi. Jonsson po wygraniu w Vojens chciał zapewne powtórzyć taki wynik u siebie, Lindgren zapewnił sobie udział w półfinałach po czwartym starcie. My cieszyliśmy się z postawy Mateja Zagara, który po 17. wyścigu zapewnił sobie półfinał, a także to, że nie wypadnie już z cyklu GP 2015. A to oznacza, że pełnoprawnym uczestnikiem tego cyklu będzie także Janowski! Holder nie ustępował najlepszym i też było pewne, że wystartuje w drugiej części zawodów. Nie wiodło się za to Duńczykom. Żadnemu z nich nie udało się przebić do półfinału, a najbardziej stracił na tym Pedersen, który już nie liczy się w walce o złoto. W swoim stylu w wyścigu czwartym wpakował w bandę młodego Nilssona, który „ośmielił” się zaatakować mistrza po szerokiej... Poniżej oczekiwań wypadli też zawodnicy Betardu Sparty. Woffinden już nie obroni tytułu mistrzowskiego i nawet nie wiadomo, czy uda mu się utrzymać na podium. W pierwszych dwóch wyścigach był bardzo szybki, później przesiadł się chyba na jakiegoś osiołka. Tylko jakimś psim swędem udało mu się zakwalifikować do półfinału, ale nie potrafił wykorzystać uśmiechu losu i przyjechał w nim ostatni. To była woda na młyn Kasprzaka i Hancocka. Polak uciekł mu na trzy oczka, a że jest w dobrej dyspozycji, zechce obronić swoją przewagę. Za plecami Taia z trzema pkt straty czai się jeszcze Zagar, któremu marzy się medal. „Batch” zaczął fatalnie, od dwóch zer, później zebrał się w sobie i nawet był szybki, ale ostatecznie zabrakło wygranej w ostatnim starcie.
W wyścigu 16. była prawdziwa próba sił. Na starcie stanęła wielka trójka walcząca o medale. Swoją klasę potwierdził Hancock, który nie dał szans rywalom, Kasprzaka przy bandzie zastopował Smolinski, co wykorzystał Woffinden, który przedarł się na drugą pozycję. Stary lis pokazał „młodzieży” miejsce w szyku.
W pierwszym półfinale spotkali się dwaj Polacy z dwójką Szwedów. Ku rozpaczy miejscowych kibiców podwójnie wygrali nasi zawodnicy. Kasprzak nie miał wyboru pól startowych i musiał jechać z trzeciego, ale poradził sobie z Jonssonem, z którym tasował się na dystansie. Gdy na prowadzeniu drugiego półfinału znalazł się Hancock, wydawało się, że Jankes zainkasuje kolejną trójkę, ale odważnym atakiem, ocierając się o bandę, minął go Holder. Australijczyk zaskoczył wszystkich, wybierając sobie w finale tor trzeci. Hancock nie chciał być gorszy i mając do dyspozycji także drugie pole, zdecydował się na... czwarte. Po starcie była pełnia szczęścia, bo na przedzie jechali Hampel z Kasprzakiem, ale ten drugi nieco za szeroko się wyniósł na pierwszym wirażu, co natychmiast wykorzystał Greg. „Kasper” starał się jak mógł, by odzyskać dwa pkt, ale bez powodzenia.
W takiej formie Jankes nie może stracić tytułu mistrzowskiego, ma zbyt dużą przewagę nad Kasprzakiem. Czapki z głów przed najstarszym uczestnikiem cyklu! Hampel po tak fantastycznym come backu urwał się „ze stryczka” i przeskoczył aż sześć pozycji do góry i teraz jest bardzo blisko utrzymania się w ósemce. Trzeba tylko przed zawodami w Toruniu zarazić go anginą...
DARIUSZ
JÓZEFCZAK


źródło: brak danych


Proste pytanie: 7 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.