Głośno o Polakach w wielkoszlemowym Australian Open

Maciej Szumski, poniedziałek, 21 stycznia 2013

Po pierwszym tygodniu rywalizacji na kortach w Melbourne, w turnieju pozostaje wciąż niezawodna Agnieszka Radwańska, która awansowała już do ćwierćfinału. Na trzeciej rundzie zakończył swój udział Jerzy Janowicz. Łodzianin znów był na ustach wszystkich, ale tym razem bardziej z powodu kontrowersyjnego zachowania niż gry. Zawiedli natomiast Łukasz Kubot, Urszula Radwańska oraz Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, odpadając już w pierwszych meczach.

avatar

Na początek kilka słów o polskich reprezentantach, którzy kariery w turnieju nie zrobili. Łukasz Kubot po 5-setowej walce, przegrał z Hiszpanem Danielem Gimeno-Traverem 7:6(4), 4:6, 0:6, 6:4, 4:6. Pierwszej przeszkody nie pokonała także Urszula Radwańska. Ula uległa Amerykance Jamie Hampton 2:6, 4:6, walcząc jedynie w końcowej części spotkania. Po raz kolejny fatalnie spisali się debliści Mariusz Fyrstenerg i Marcin Matkowski. Półfinaliści z 2006 roku nie dali rady znacznie niżej sklasyfikowanej parze gospodarzy Johnowi Peersowi i Johnowi-Patrickowi Smithowi, przegrywając 4:6, 7:6(2), 1:6.
Szczęśliwa trzynastka
Wciąż niepokonana i bez straty seta w 2013 roku jest Agnieszka Radwańska. Rozstawiona z nr 4. krakowianka rozpoczęła jednak Australian Open od zaskakujących problemów w meczu z Australijką Bojaną Bobusić. Rywalka prowadziła 5:4 i serwowała, aby wygrać pierwszego seta. „Isia” przetrwała chwilę słabości i od tego momentu nie oddała już ani jednego gema, wygrywając 7:5, 6:0. Później przyszły łatwe zwycięstwa nad Rumunką Iriną-Camelią Begu (6:3, 6:3), Brytyjką Heather Watson (6:3, 6:1) oraz Serbką Aną Ivanović (6:2, 6:4) w czwartej rundzie imprezy. Szczególnie istotna była ta ostatnia wygrana nad byłą liderką światowego rankingu. Polka potwierdziła swoją wysoką formę, a jej dobra passa wciąż trwa. Mecz z Ivanović był już jej trzynastym zwycięstwem w tym sezonie i dwudziestym szóstym wygranym setem z rzędu! W ćwierćfinale Radwańska zmierzy się z Chinką Na Li, którą ograła niedawno w półfinale turnieju w Sydney.
Krzyk Janowicza
W ubiegłym tygodniu medialny szum towarzyszył również występom Jerzego Janowicza. Debiutujący w Melbourne łodzianin rozpoczął turniej od… zabawy z nożyczkami. Aby uniknąć dyskwalifikacji musiał odpruć logo sponsora, które znajdowało się na niewłaściwej części koszulki. Po wykonaniu zadania nasz tenisista wygrał z Włochem Simone Bolellim 7:5, 6:4, 6:3. Co prawda zaczął słabo (1:4 w secie otwarcia), ale stopniowo się rozkręcał. Jednak to był dopiero początek jego problemów. W drugim meczu Polak przegrywał już 0:2 w setach z Hindusem Somdevem Devvarmanem. Zdołał odwrócić losy spotkania i zwyciężył 6:7(10), 3:6, 6:1, 6:0, 7:5 po równo 4 godzinach walki. Zademonstrował wspaniałą pogoń, świetne zagrania oraz wielką odporność psychiczną w końcówce decydującego seta. Na korcie pokazał nie tylko sportowe umiejętności, ale także swój temperament, co wywołało wiele kontrowersji. W tiebreaku pierwszego seta przy setbolu dla Janowicza, sędzia Marija Cziczak z Chorwacji zaliczyła punkt Hindusowi uznając, że trafił on w linię. Polak nie mógł się z tym pogodzić. Padł na kort, krzyczał, długo dyskutował z panią arbiter i uderzył rakietą w jej krzesło. W konsekwencji dostał ostrzeżenie. Po kilku dniach okazało się, że za swoje zachowanie musi zapłacić 2,5 tys. dolarów grzywny. Po tym incydencie był przez wielu krytykowany. Zadziornością wzbudził też podziw choćby u słynnego Johna McEnroe. Do swojego programu w Eurosporcie zaprosił go również sam Mats Wilander. W trzeciej rundzie Jerzyk przegrał z Hiszpanem Nicolasem Almagro 6:7(3), 6:7(4), 1:6, pomimo ogromnego dopingu ze strony grupki rodaków. Do pewnego momentu dotrzymywał rywalowi kroku, ale nie był to jego najlepszy dzień. Na porażkę Polaka z pewnością miał wpływ świetny serwis przeciwnika. Dołączyły do tego silne podmuchy wiatru wybijające naszego tenisistę z rytmu oraz pęcherze na dłoni, których nabawił się w poprzednim meczu. Singlowy debiut łodzianina w Australian Open można jednak uznać za udany.
Szanse miksta
Janowicz odpadł również w drugiej rundzie gry podwójnej, wraz z Tomaszem Bednarkiem. Szczebel wyżej dotarli Łukasz Kubot i Francuz Jeremy Chardy, którzy urwali nawet seta faworyzowanym braciom Bryanom. W drugim tygodniu rywalizacji wystąpią jeszcze Marcin Matkowski i Kveta Peschke, finaliści US Open 2012 w grze mieszanej. Polsko-czeska para wygrała z Vladimirą Uhlirovą i Andre Sa, a w kolejnym meczu dostała walkower od Anabel Mediny Garrigues i Bruno Soaresa. Tym samym awansowała już do ćwierćfinału.
Grzegorz Augustowski


źródło: brak danych


Proste pytanie: 6 + 8 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.