Głogowianie imponują formą w sparingach

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 4 lutego 2019

Patronem Głogowa jest święty Mikołaj, od kilku tygodni w mieście nad Odrą o wiele więcej mówiło się jednak o jego imienniku – piłkarzu mającym za sobą epizod w ekstraklasie oraz ciekawe doświadczenia z lig holenderskiej i szwedzkiej – Mikołaju Lebedyńskim. 29-latek podpisał właśnie z Chrobrym kontrakt.

avatar
Mikołaj Lebedyński został nowym napastnikiem Chrobrego Głogów (fot. chrobry-glogow.pl_

Czwarty z rzędu wygrany i coraz mocniejsza kadra – to najważniejsze informacje dla fanów Chrobrego Głogów. Po Mateuszu Machaju szeregi dolnośląskiego I-ligowca zasilił Mikołaj Lebedyński. – Wracam do świata żywych – mówi sam o sobie, a to dlatego, że praktycznie przez cały miniony rok pozostawał bez klubu. Nowy nabytek głogowian pochodzi ze Szczecina i wiele lat spędził w tamtejszej Arkonii, a następnie i przede wszystkim w Pogoni. Jako 19-latek zadebiutował w seniorskim zespole „Portowców” na centralnym szczeblu. Wiosną 2009 roku zdobył siedem bramek na boiskach II ligi, a sukcesem zakończył się nie tylko indywidualny początek, ale też zespołowy koniec: awansem do I ligi. Na zapleczu Ekstraklasy rozegrał przez dwa kolejne sezony 42 mecze i zdobył w nich pięć goli (kolejne trzy dołożył w rozgrywkach Pucharu Polski). Tym sposobem sezon 2011/12 spędził już w holenderskiej Rodzie JC Kerkrade, początkowo na zasadzie wypożyczenia, potem jednak w grę wszedł gotówkowy transfer. W Rodzie karierę kontynuował łącznie przez dwa lata, które kończył bilansem 32 mecze/4 bramki w Eredivisie. – Na przełomie 2012 i 2013 roku zdobywałem bramki w trzech kolejnych meczach ligowych. Nigdy nie czułem, żeby trener Ruud Brood był do mnie przekonany, nawet gdy zacząłem grać więcej i strzelać. Potem przyszło jedno bezbarwniejsze spotkanie i od razu trafiłem na ławkę. A chodziło o wyjazdowe starcie z Ajaxem, które zremisowaliśmy. Rozmawiałem wtedy z Broodem, był zadowolony, bo trudno nawet oba kluby porównywać. Później jednak stałem się rezerwowym i moja przygoda z Rodą dobiegała końca. Dziś uważam, że to była fajna przygoda. Mogłem mocniej z niej skorzystać, ale rzadko dostawałem więcej szans. Jak już nadchodziły, raczej nie zawodziłem, zwłaszcza że grałem jako prawy pomocnik, a nie środkowy napastnik. Brood zdecydował jednak, że nie przedłużą ze mną kontraktu – mówił w jednym z wywiadów.

ŁUKASZ HARAŹNY

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 7 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.