Gdzie diabeł nie może…, jeździmy na wyścigach

Aleksandra Szumska, poniedziałek, 29 lipca 2013

„Największe szczęście na świecie leży na końskim grzbiecie?” Coś w tym jest. Przekonałam się na własnej skórze jak cudownie jest galopować na torze wyścigowym, ale chyba dopiero teraz rozumiem, jak ciężka jest praca jeźdźców wyścigowych.

avatar
Fot. K. Ziółkowska

W partynickich stajniach wyścigowych stają obecnie już tylko konie czystej krwi arabskiej i pełnej krwi angielskiej – czyli te stworzone do startów w wyścigach. – Chodź przedstawię Ci Karolę – mówi na dzień dobry trener Robert Świątek. Karola to 3-letnia klacz arabska wyhodowana w stadninie w Michałowie. Lekko się burzę, bo wolałabym folbluta, ale dla mojego bezpieczeństwa, za pierwszym razem lepiej wsiąść na spokojniejszego konia arabskiego. Najpierw czyszczenie, później siodłanie. Pomaga mi Ola, dziewczyna, które 8 lat jeździła skoki przez przeszkody, ale później zrozumiała, że wyścigi to jednak większa frajda. Niedługo chce zrobić licencję i startować w gonitwach jako pełnoprawny jeździec. Wracając do naszych przygotowań… Zakładam kamizelkę chroniącą przede ewentualnymi urazami i kask. Jestem gotowa. Z nadzieją, że uda mi się nie spaść (za to należy przynieść do stajni butelkę czegoś mocniejszego, albo ciasto) idę do boksu Karoli. Hop i siedzę na grzbiecie. Ola wyprowadza mnie ze stajni i jedziemy. Moim przewodnikiem jest Tomek – koniuszy z ogromnym doświadczeniem. Stępem zmierzamy na tor. Kilka porządkowych uwag Tomka.- Pamiętaj jakby Cię poniosła jedź prosto, nigdzie nie skręcaj, kiedyś się zatrzyma. Pięta w dół, kolana przy siodle i jedziemy! – mówił. Wjechaliśmy na tor… Gdyby, ktoś parę lat temu, kiedy po raz pierwszy przyszyłam na Partynice powiedział, że będę jeździć po tym torze… Pierwsze okrążenie pokonaliśmy kłusem, trzeba było złapać równowagę w siodle i to jeszcze wyścigowym, którego prawie nie ma. Nie jest źle, chociaż czuje, że następnego dnia zakwasy mnie zabiją! – Jesteś gotowa możemy galopować? – pyta Tomek. Jestem! Na początku trochę szarpania i strachu, że jednak to Karola zapanuje nade mną, a nie ja nad nią, ale później już spokojnie równym tempem. Pod koniec przejażdżki czuję jak drżą mi nogi, bolą barki. Po co komu siłownia, skoro jazda konna działa rewelacyjnie na wszystkie mięśnie? Wracamy stępem do stajni. Teraz jeszcze bardziej zaczynam doceniać pracę, jaką wykonują jeźdźcy wyścigowi…


źródło: własne


Proste pytanie: 8 + 3 =


Komentarze:
  • nickname:
    5 lat temu

    super sprawa … podzielam opinię tego autorstwa …

E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.