Futbol pod Śląskim Olimpem

Emilian Siemsia, środa, 29 czerwca 2011

W niespełna 7-tysięcznej Sobótce funkcjonują dwa kluby – Ślęża i Zachód. Ich seniorzy rywalizują ze sobą w A klasie, a grupy młodzieżowe trenują na tym samym obiekcie. Jednak praca pod wspólnym szyldem, na jakiejkolwiek płaszczyźnie, na razie nie wchodzi w grę.

avatar

U stóp Ślęży, najwyższego szczytu Przedgórza Sudeckiego, z racji specyficznego mikroklimatu zwanego także Śląskim Olimpem, od kilku lat rozgrywa się pasjonujący sportowy spektakl. W rolach głównych występują dwa klubu piłkarskie.

Nawiązująca nazwą do słynnej góry Ślęża to klub z kilkudziesięcioletnią tradycją. Jej rywal – Zachód to przy niej nowicjusz, ale bardzo ambitny. – Istniejemy od 13 lat i konsekwentnie wspinamy się po szczeblach ligowej hierarchii. Zaczynaliśmy od klasy C. Przez ostatnie trzy lata walczyliśmy o awans do „okręgówki”, ale się nie udało. Dlatego przed sezonem 2010/2011 odmłodziliśmy skład i w ciągu dwóch najbliższych lat planujemy wywalczyć promocję do wyższej ligi – mówi Cezary Rogalski, prezes istniejącego od 1998 roku Zachodu, przed laty junior Ślęży. W zakończonych właśnie rozgrywkach A klasy piłkarze z Sobótki Zachodniej zajęli w tabeli czwarte miejsce, lokalny rywal ustąpił im jedynie o 2 punkty. – Gdyby połączyć te dwie drużyny, już dziś śmiało moglibyśmy mieć jeden mocny zespół na „okręgówkę”, a może i na IV ligę. Niestety, nie ma woli połączenia z obu stron – twierdzi prezes Ślęży Marcin Żebrowski, który od kilku miesięcy próbuje przeforsować pomysł fuzji. – Rozmawiałem z działaczami Zachodu minionej zimy i stanęło na tym, że zbliżająca się rundę wiosenną zagramy jeszcze osobno, a później się zastanowimy, co dalej – wyjaśnia. Jednak jego odpowiednik z Zachodu nadal nie wydaje się zainteresowany współpracą. Zresztą, nawet gdyby doszło do ponownych rozmów o współpracy, trzeba byłoby znaleźć wyjście z wielu prozaicznych problemów. Chociażby tego, jak miałby nazywać się wspólny klub. – Nie wyobrażam sobie, by była to inna nazwa niż Ślęża. To marka z wieloletnią tradycją – podkreśla Żebrowski.

W Zachodzie niekoniecznie znalazłoby to zrozumienie. – Mamy trochę inny pomysł na futbol. Osobiście uważam, że rywalizacja między naszymi klubami wychodzi wszystkim na dobre. Teraz są dwa ośrodki szkolące młodzież, przyciągające kibiców na trybuny, napędzające piłkarską koniunkturę i poziom sportowy. A jakbyśmy się połączyli, to obawiam się, że wszystko to by się rozsypało. Dlatego nie chcemy połączenia. Pracujemy na własny rachunek – tłumaczy Rogalski.

Nieco inaczej całą sytuację widzą w Ślęży. – Jak na tak małą miejscowość, dwa kluby piłkarskie na podobnym poziomie to zbyt wiele. W dodatku w naszej gminie, praktycznie na obrzeżach Sobótki, są jeszcze dwa kluby B klasowe: Czarni Siedlakowice i Czarni Strzegomiany – wylicza prezes najstarszego, bo założonego w 1947 roku, klubu w mieście.

W związku z konkurencją Ślęża ma dziś spore problemy kadrowe. ­– Nie mamy pieniędzy, by płacić piłkarzom za grę. A za butelkę wody czy zimnego piwa po meczu grać chce niewielu. Nasza sytuacja kadrowa wygląda krucho, kilka razy jechaliśmy na mecz w dwunastu – przedstawia sytuację Andrzej Buski, który pracuje z piłkarzami Ślęży od marca tego roku. Wiosną poprowadził zespół do aż siedmiu zwycięstw, w tym tego najbardziej prestiżowego 3:1 z Zachodem. Dzięki temu jego podopieczni byli jedną z najlepszych ekip w rundzie rewanżowej I grupy wrocławskiej A klasy. W przyszłość patrzy jednak z mieszanymi uczuciami. – Nasze ambicje są spore i gdyby udało się namówić do gry przynajmniej kilku zawodników, to moglibyśmy walczyć o wyższe cele. Jednak jeśli nic się nie zmieni, to ambicje możemy odłożyć na bok – dodaje szkoleniowiec. Z powodu braku zainteresowanych Ślęża najprawdopodobniej przystąpi do następnego sezonu bez juniorów. – Nie dotrwali nawet do końca minionych rozgrywek, na treningi przychodziło zaledwie kilku chłopców, więc włączyłem ich do kadry pierwszego zespołu – wyjaśnia Buski. Zachód też nie posiada zespołu juniorskiego, ale ponoć tylko dlatego, że jeszcze się go nie dopracował. Klub nie narzeka również na problemy kadrowe. – Mamy w zespole tylko czterech piłkarzy z zewnątrz, dojeżdżają z Wrocławia, a pozostali to mieszkańcy Sobótki. Chętnych do gry nie brakuje – wyznaje prezes Rogalski, który w przyszłości planuje oprzeć skład swojej drużyny wyłącznie na wychowankach. – W ubiegłym roku rozpoczęliśmy szkolenie orlików i spodziewam się, że za kilka lat będziemy mieli z nich pociechę – mówi szef Zachodu, gdzie szkoli się także młodzików, podobnie jak w Ślęży. Młodzież obu klubów korzysta z tych samych obiektów przy alei Świętej Anny, zwłaszcza z wybudowanego tu niedawno wielofunkcyjnego boiska z programu „Moje boisko – Orlik 2012”.  Tuż obok powstaje płyta, na której od przyszłego sezonu grać będą seniorzy Ślęży. Boisko Zachodu mieści się niespełna 5 kilometrów stąd, na ul. Polnej. Tak blisko i tak daleko…

 

ŁUKASZ HARAŹNY


źródło: Słowo Sportowe


Proste pytanie: 2 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.