Futbol? A coś takiego w ogóle istnieje?

Emilian Siemsia, środa, 29 czerwca 2011

Grzegorz Mazur futbol amerykański trenuje dopiero od trzech lat, ale już jest czołową postacią drużyny mistrza Polski. Przed rokiem w meczu przeciwko Warsaw Eagles był na tyle skutecznie kryty, że nie dostał od swojego rozgrywającego żadnego podania. W tym sezonie się przełamał i zdobył aż trzy przyłożenia w spotkaniu przeciwko „Orłom”. – Mam nadzieję, że ten wynik powtórzę w półfinale – zapowiada skrzydłowy Devils.

avatar

Devils Wrocław już w niedzielę staną do walki o prawo gry w finale, a ich rywalem będzie zespół z Warszawy. Tamtejsze „Orły” po sezonie zasadniczym zajmują trzecie miejsce w tabeli, a obrońcy tytułu Devils uplasowali się przed play-off na pozycji wicelidera. W zasadniczej części sezonu Devils pokonali Eagles 36:13. Trzy przyłożenia w tamtym pojedynku zdobył Grzegorz Mazur. W niedzielnym półfinale, który rozegrany zostanie o godz. 15 na obiekcie przy ul. Sztabowej, faworytami znów będą wrocławianie.

Opowiedz o swoich początkach z futbolem…

GRZEGORZ MAZUR: – Pierwszy raz na trening poszedłem trzy lata temu. Kolega dowiedział się o rekrutacji do zespołu Devils i namówił mnie, żebym poszedł. Wcześniej nawet nie wiedziałem, że coś takiego w ogóle istnieje (śmiech). Pierwszy trening był tak ciężki, że miałem ochotę zrezygnować. Ale ostatecznie nie odpuściłem i tak już zostałem w zespole. A wcześniej, zanim ruszyłem z futbolem amerykańskim, przez trzy lata trenowałem piłkę nożną.

W zespole jesteś od trzech lat i właśnie przeżywasz swój najlepszy sezon.

– Tak, to na pewno mój najlepszy sezon. Zdobywam sporo przyłożeń i się rozwijam. Moim największym atutem jest szybkość – na mojej pozycji jest to bardzo ważne. Oczywiście gra jako skrzydłowy jest zależna od rozgrywającego, bo to on rozdaje piłki. Dlatego żałowałem, że z klubem pożegnał się Krzysztof Wydrowski, bo z nim współpracowało mi się dobrze. Ale od dwóch miesięcy mamy w składzie Luke’a Balcha, który jako QB spisuje się jeszcze lepiej od Wydrowskiego.

Jako jeden z wyróżniających się graczy zespołu mistrza Polski może spróbujesz swoich sił za granicą?

– Nie mam takiego zamiaru. Nie ciągnie mnie do wyjazdu za granicę. Jestem zadowolony z tego, co mam tutaj. Liga się rozwija i idzie do przodu. Co prawda nie załapię się już na czasy, kiedy ten sport będzie w naszym kraju w pełni zawodowy, ale nie narzekam (śmiech).

Przeciwko której drużynie w Polsce gra się Tobie najciężej?

– Bardzo mocną defensywę mają oczywiście Crew. To bardzo silny zespół. Poza nimi ciężko mi się grało przeciwko Warsaw Eagles. Przed rokiem w spotkaniu przeciwko tej drużynie rozgrywający nie zagrał do mnie żadnej piłki, bo tak mocno byłem kryty. W tym sezonie, na szczęście, było inaczej i udało mi się zdobyć trzy przyłożenia przeciwko „Orłom”. Mam nadzieję, że podobnie będzie w półfinale.

Jesteś zaangażowany w projekt budowy zespołu Devils B?

– Byłem, na początku jej tworzenia. Najpierw pojawiła się propozycja stworzenia drużyny juniorskiej. Jeździłem z kolegami z zespołu po Wrocławiu i organizowaliśmy treningi. Tłumaczyliśmy podstawy futbolu. Później zrezygnowaliśmy z ograniczenia wiekowego i powstał zespół Devils B, w którym grają i młodzi, i starsi. Mimo niespełna pół roku treningów, w pierwszym swoim meczu nasze rezerwy zremisowały z zespołem, który trenuje już trzy lata.

 

Rozmawiał

ALEKSANDER ŁOŚ


źródło: Słowo Sportowe


Proste pytanie: 1 + 2 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
advertisment
Najbliższe wydarzenia
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment