FORTUNA 1. LIGA

Szybkie prowadzenie gości i odrabianie strat przez całe spotkanie. Miedź w derbach z Chrobrym była pół żartem, pół serio tak zdesperowana w swoich atakach, że sprawy w swoje ręce musiał wziąć bramkarz Mateusz Hewelt, który wyrównując w 93. minucie gry, strzelił swoją pierwszą bramkę w karierze.

Zanim jednak doszło do 55. Derbów Zagłębia Miedziowego, oba zespoły musiały uporać się z innymi ligowymi rywalami. Minimaraton lepiej rozpoczęli zawodnicy Jarosława Skrobacza, którzy przełamali chyba najbardziej niewygodnego przeciwnika – Radomiaka Radom. Jeszcze większy podziw można tu oddać z tej racji, że spotkanie było rozgrywane na wyjeździe, co w ostatnim czasie raczej nie wiązało się u Miedzi z jakąkolwiek zdobyczą punktową.

Równie blisko kompletu oczek był Chrobry. Głogowianie bieżący sezon rozpoczęli solidnie i jako pierwsi w tym sezonie urwali punkty Górnikowi Łęczna. Jeszcze do 80. minuty wydawało się nawet, że może zgarnąć całą pulę, ale jeden z najlepszych strzelców Fortuna 1. Ligi – Bartosz Śpiączka ustalił wynik na 1:1.

Na papierze Miedź, na boisku Chrobry   

W lepszych nastrojach do spotkania z pewnością przystępowali zatem piłkarze ze stadionu im. Orła Białego, którzy w Legnicy jeszcze nie przegrali. To, że budująca się powoli twierdza zostanie obroniona, pokazywały również statystyki. Miedź ostatni raz z Chrobrym przegrała w 2017 roku, a na wszystkie rozegrane derbowe spotkania głogowianie wygrali zaledwie trzynaście.

Boisko jednak szybko zweryfikowało papier, a na listę strzelców, po pięknym strzale z woleja, wpisał się Maksymilian Banaszewski. Miedź momentalnie rzuciła się do ataku, ale przy wszystkich próbach pokonania Adama Makuchowskiego ten nie pomylił się ani razu i na tablicy wyników wciąż widniało 0:1.

Rezultat zmienił się dopiero w 35. minucie, ale z bramki znów cieszyli się przyjezdni, a konkretnie Mikołaj Lebedyński, który tym samym zapewnił głogowianom prowadzenie do przerwy. Wynik mógł być bowiem remisowy, a wszystko za sprawą Kamila Zapolnika. Ten najpierw zmienił Adriana Purzyckiego, następnie wywalczył rzut karny, aby ostatecznie zamienić go na bramkę.

Głową muru nie przebijesz?

Po zmianie stron Chrobry cofnął się pod własną szesnastkę, przez co grający w ataku pozycyjnym legniczanie nie byli w stanie sforsować muru, jaki na murawie postawił Ivan Djurdjević. Zabieg ten mógł dać w końcowym rozrachunku nawet dwubramkowe zwycięstwo, ale w stuprocentowej sytuacji doliczonego czasu gry pomylił się Mateusz Machaj.

Wykorzystał to inny Mateusz, który chwilę wcześniej mógł wyciągać piłkę z siatki po strzale Machaja. 24-letni Hewelt pognał w pole karne, a tam, po dalekiej wrzutce z rzutu wolnego, wykorzystał zamieszanie, wygrał pojedynek główkowy i w moment stał się bohaterem całej piłkarskiej Legnicy. Dla golkipera Miedzi był to pierwszy gol w karierze i jak sam mówił raczej na tym poprzestanie.

55. Derby Zagłębia Miedziowego, które nawiasem mówiąc miały całkowicie „Miedziową” obsadę, bo też prowadził je arbiter z Lubina – pan Marek Opaliński, zakończyły się zatem 21. remisem w historii.

Ten o wiele lepiej smakował gospodarzom. Kto wie, czy tymczasowym hitem w szatni Miedzianki nie stanie się dzięki temu przebój grupy Fiction Factory – „Feels Like Heaven”.  Z tą różnicą, że zamiast „Feels Like Heaven” będą śpiewać „Feels Like Hewelt”.

TRENERSKI DWUGŁOS

Jarosław Skrobacz (trener Miedzi): – Nie wiem, jak to określić, ale przy naszej nonszalancji w sytuacjach, w których traciliśmy bramki, musimy się mocno uderzyć w pierś i pewne rzeczy sobie wyartykułować chyba dobitniej. To jest kolejne spotkanie, w którym przegrywamy i musimy gonić wynik. Ten kto prowadzi jest na uprzywilejowanej pozycji, bo może się cofnąć i czekać na błędy przeciwnika. Nikt nie lubi grać w ataku pozycyjnym. Nie inaczej było dzisiaj. Całe szczęście, że nasza determinacja doprowadziła do tego, że strzeliliśmy bramkę do szatni. W drugiej połowie pokazaliśmy ogromne zaangażowanie  z naszej strony, podejmując liczne próby stworzenia sytuacji. Zamieszania w polu karnym Chrobrego było sporo. Niemniej było to pewne, że będziemy narażać się na kontry. Takiej kontry Chrobry nie wykorzystał w 92. minucie. Odwróciło się i to my strzeliliśmy bramkę w samej końcówce. Zakończyło się remisem. W sytuacji Machaja powinna paść bramka. Dopisało nam szczęście. Za ogromną ambicję i grę do końca musimy pochwalić zespół. Tutaj wielki plus, ale jakości zbyt często nam brakowało. Nie wiem, czy wynikało to z nerwowości spowodowanej uciekającym czasem. W każdym razie punkt przyjmujemy, bo jeśli strzela się bramkę w ostatnich sekundach meczu, to spojrzenie na spotkanie musi być takie.

Ivan Djurdjević (trener Chrobrego): – Dla nas to bardzo trudny moment. Doznaliśmy mocnego ciosu. Zwłaszcza, że dzisiaj szczególnie w pierwszej połowie pokazaliśmy bardzo piękny futbol. Pod każdym względem byliśmy lepsi od Miedzi. Mieliśmy bardzo dużą przewagę w ataku i wiele okazji. W obronie nasz pressing był niemal idealny. Bramka do szatni trochę wybiła nas z rytmu, ale i tak byliśmy na prowadzeniu. W drugiej połowie chcieliśmy prezentować podobny styl, ale się nie udało. Emocje wzięły górę. Brakowało nam płynności w grze. Dużo biegaliśmy, jednak organizacja w obronie wiele kosztowała nas fizycznie. Zespół po tych dwóch meczach w krótkim okresie biegowo wypadł bardzo dobrze. No cóż… Mieliśmy okazję na 3:1, nie strzeliliśmy i poszło w drugą stronę. Ale jestem szkoleniowcem, który zawsze patrzy na nasz potencjał, rozwój i naszą drogę. Nasz wychowanek Dominik Piła zagrał bardzo dobry mecz. Z tego wszyscy w Głogowie bardzo się cieszymy. Rzut karny, który sprokurował, nie liczy się w takim wieku. Adam Makuchowski też zanotował dobry debiut, zwłaszcza w pierwszej połowie uratował nam dwie akcje. Ogólnie wszystko jest więc na dobrej drodze. Szkoda tego wyniku. Wszyscy bardzo cierpimy. Dziękujemy za wsparcie naszym kibicom, którzy przybyli tutaj w trudnym okresie chorobowym. Dali nam dużo i szkoda, że nie dowieźliśmy dla nich trzech punktów. Ale idziemy dalej. Zespół gra dobrze i jest to coś, co trzyma nas przy życiu, napawa optymizmem. Uważam, że to bardzo dobrze, że mamy nad czym pracować.

PO MECZU POWIEDZIELI

RADOMIAK RADOM – MIEDŹ LEGNICA 0:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Krzysztof Drzazga (28 k.), 0:2 Jakub Łukowski (85).

Żółte kartki: Karwot, Lewandowski, Bogusz, Kochalski oraz Drzazga, Purzycki, Garuch.

Sędziował: Paweł Pskit (Zgierz). Ograniczona liczba widzów.

RADOMIAK: Kochalski – Bogusz, Świdzikowski, Banasiak, Kozak (46 Gąska), Leandro (90 Ebwelle), Kaput (78 Kvocera), Podliński, Cichocki, Angielski, Karwot (46 Lewandowski).

MIEDŹ: Hewelt – Biernat, Matuszek, Garuch, Drzazga (82 Łukowski), Purzycki, Tupaj, Tront (90 Pleśnierowicz), Panka (73 Śliwa), Zieliński, Mijusković.

CHROBRY GŁOGÓW – GÓRNIK ŁĘCZNA 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Kamil Juraszek (34), 1:1 Bartosz Śpiączka (80).

Żółte kartki: Mandrysz, Machaj, Lebedyński.

Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin). Ograniczona liczba widzów.

CHROBRY: Bieszczad – Ilków-Gołąb, Praznovsky, Juraszek, Oleksy, Banaszewski, Kolenc, Cywka, Bryła (64 Ziemann), Mandrysz (67 Machaj), Lebedyński.

GÓRNIK: Gostomski – Midzierski, Leandro, Pajnowski, Sasin (46 Orłowski), Stromecki (46 Kalinkowski), Struski, Śpiączka (90 Tymosiak), Krykun, Cierpka (64 Stasiak), Wojciechowski (71 Banaszak).

MIEDŹ LEGNICA – CHROBRY GŁOGÓW 2:2 (1:2)

Bramki: 0:1 Maksymilian Banaszewski (14), 0:2 Mikołaj Lebedyński (35), 1:2 Kamil Zapolnik (45 k.), 2:2 Mateusz Hewelt (90+3).

Żółte kartki: Bartkowiak, Śliwa oraz Oleksy

Sędziował: Marek Opaliński (Lubin).

Widzów: 2900.

MIEDŹ: Hewelt – Biernat, Matuszek, Garuch (46 Śliwa), Drzazga (67 Bartkowiak), Purzycki (44 Zapolnik), Tupaj, Tront, Panka (67 Łukowski), Zieliński, Mijusković.

CHROBRY:  Makuchowski – Kolenc (89 Michalec), Banaszewski, Lebedyński, Mandrysz, Ilków-Gołąb, Cywka (79 Machaj), Juraszek, Praznovsky, Piła, Oleksy.

ŁUKASZ LESKI

Zweryfikowali Zabrze!

Nie ma już niepokonanych drużyn w tym sezonie PKO Ekstraklasy. Do soboty takową był zabrzański Górnik, który jednak musiał uznać wyższość KGHM Zagłębia Lubin.

Łebscy goście

Trafienie Lorenco Šimica przesądziło o wyjazdowym zwycięstwie KGHM Zagłębia Lubin z Jagiellonią. Trudno dopatrywać się tu niespodzianki, Miedziowi wygrywają przecież w Białymstoku od kilku sezonów, większą ciekawość budzi fakt, że był to ich piąty gol zdobyty głową, ze wszystkich sześciu w tych rozgrywkach PKO Ekstraklasy.

Punkt na wagę przyzwoitości

Miedź Legnica zremisowała przed własną publicznością z Koroną Kielce 1:1. Dla legniczan był to pierwszy podział punktów w tym sezonie, choć gdyby nie niewykorzystany rzut karny kielczan, mogła być to druga niechlubna porażka z rzędu.

Przegrywali, wygrywali, zremisowali

Śląsk Wrocław stracił pierwsze punkty w tym sezonie PKO Ekstraklasy, ale z pewnością zyskał w oczach (i na oczach) kibiców. Zremisowany 3:3, niezwykle interesujący mecz z Lechem Poznań oglądało z trybun ponad 11 tysięcy osób.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij