FORTUNA 1 LIGA Miedź przegrywa w Radomiu

Jeszcze niedawno Ireneusza Kościelniaka można było określać mianem trenera niepokonanego. Status ten nie został jednak zbyt długo utrzymany. Po porażce 0:3 z Radomiakiem Radom Miedzianka przekreśliła swoje szanse na dogonienie bezpośredniego rywala w tabeli, a tym samym na rozegranie półfinału baraży w roli gospodarza.

Dwa spotkania i dwa odmienne nastroje. Tak można określić ostatni tydzień Miedzi Legnica. Bo choć zadanie w postaci awansu do baraży zostało wykonane, to prawdopodobnie żadnego z nich nie zobaczą na żywo kibice popularnej Miedzianki.

Wygrana w pięć minut

A zaczęło się bardzo dobrze, bo też, jak często po straconej szybko bramce trenerzy używają frazesu, że ustawiła ona spotkanie, tak ciekawe, co miał w głowie Marcin Węglewski, gdy jego GKS Bełchatów dostał trzy szybkie ciosy, a na tablicy wyników z rezultatu 0:0 momentalnie zrobiło się 3:0 dla legniczan.

Ci, nie bójmy się tego mówić, byli w tamtym momencie w najlepszej dyspozycji, patrząc na przekrój całego sezonu, a zmiana Dominka Nowaka na Ireneusza Kościelniaka wydawała się czystym strzałem w dziesiątkę.

Szybka kontra

Gdyby sytuacje boiskowe przenieść do bokserskiego ringu, to można powiedzieć, że bełchatowianie chętnie wymieniliby się tamtego dnia miejscami z jednym ze swoich silniejszych kolegów, aby ten sprowadził ich rywala na ziemię. Tym z pewnością mógłby być Radomiak, który nie pozostawił żadnych złudzeń, że jeśli w barażach ponownie spotka się z Miedzią, to faworyt będzie tylko jeden.

Widać było to chociażby po statystykach pierwszej połowy, gdzie na osiem strzałów gospodarzy Miedź nie odpowiedziała choćby jedną, nawet niecelną próbą.

Nie pomogły nawet wprowadzone w przerwie zmiany, choć trudno to też stwierdzić w stu procentach. W końcu kto wie, czy gdyby Josip Soljić nie opuścił boiska po pierwszej połowie, to zaraz by z niego sam nie wyleciał za drugą żółtą kartkę, której był bardzo blisko.

To, co jednak można stwierdzić ze sporą pewnością, to to, że gospodarze grali bardzo dobre spotkanie, a sposób w jaki zdobywali bramki – bezpośrednio z rzutu wolnego oraz z woleja po wcześniejszym przyjęciu na klatkę piersiową, tylko to potwierdzał.

Najlepszym podsumowaniem tego spotkania niech zatem będzie to, iż w pewnym momencie dominacja Radomiaka była tak duża, że bezradnych legniczan zaczęli ośmieszać nawet kibice. Ci widząc, że przyjezdni nie atakują ich zawodników, przy każdym podaniu radomian wznosili głośne „OLE!”, co z pewnością u niektórych kibiców Miedzi mogło wywołać śmiech, przy jednocześnie zaciśniętych ze złości zębach.

O to, aby radość fanów Miedzianki nie była wywoływana przy jednoczesnej rozpaczy, legniczanie mogą postarać się już w sobotę, kiedy w starciu z GKS-em Jastrzębie zakończą sezon na stadionie przy alei Orła Białego 1.

TRENERSKI DWUGŁOS

Dariusz Banasik (trener Radomiaka): – Zagraliśmy dzisiaj bardzo dobry mecz. Nie wiem, czy nie jeden z najlepszych w pierwszej lidze. Znaliśmy wartość i klasę przeciwnika. Wiemy, że jest to zespół, który jeszcze niedawno był w ekstraklasie. Miedź ma wielu ciekawych zawodników. Natomiast dzisiejszą postawą, organizacją i umiejętnościami przewyższaliśmy zespół z Legnicy, czego udokumentowaniem były te trzy bramki. Graliśmy z polotem, graliśmy dobrze, graliśmy skutecznie. Zdobyliśmy piękne bramki i nawet przy wyniku 3:0 mogliśmy pokusić się o kolejne. Na pewno pokazaliśmy dzisiaj swoją wyższość. Kończymy ligę na czwartym miejscu i bardzo cieszę się z tego, że pierwszy mecz barażowy gramy u siebie. Być może z Miedzią Legnica. Gra w Radomiu to będzie nasz atut, bo zespół i kibice pokazali, że u siebie jesteśmy bardzo mocni. Chciałbym się odnieść też do sędziowania. Po meczu z Termaliką byłem trochę zawiedziony poziomem sędziowania, natomiast dzisiaj chciałbym pochwalić arbitra, bo zaprezentował ekstraklasowy poziom. Panował na boisku, wspaniale sędziował i życzylibyśmy sobie, żeby takie właśnie było sędziowanie.

Ireneusz Kościelniak (trener Miedzi): – Przyjechaliśmy tutaj świadomi tego, że zapewniliśmy już sobie miejsce w barażach. Chcieliśmy realizować nasz plan poprawy gry w obronie. Niestety w dzisiejszym meczu przydarzyło nam się zbyt wiele błędów indywidualnych, które miały przełożenie na wynik. Gratuluję trenerowi oraz drużynie przeciwnej. Zwycięstwo Radomiaka było zasłużone. Liczę na to, że w przypadku, gdy tabela się nie zmieni, za dziewięć dni się zrewanżujemy. Na pewno będzie to już zupełnie inny mecz i przyjedziemy tu nastawieni na wygraną.

MIEDŹ LEGNICA – GKS BEŁCHATÓW 3:0 (3:0)

Bramki: 1:0 Marquitos (19), 2:0 Roman (21), 3:0 Pikk (24).

Żółte kartki: Purzycki oraz Winsztal, Michalak.

Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin). Ograniczona liczba widzów.

MIEDŹ: Załuska – Zieliński, Musa, Mijusković, Pikk – Purzycki, Marquitos (60 Garuch) – Santana, Łukowski (65 Heredia), Roman – Kostorz (75 Śliwa).

GKS: Niźnik – Sierczyński, Kołodziejski, Magiera, Szymorek – Czajkowski, Golański (46 Kondracki) – Lisowski (46 Michalak), Flaszka, Biel (62 Zdybowicz) – Winsztal.

RADOMIAK RADOM – MIEDŹ LEGNICA 3:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Makowski (44), 2:0 Abramowicz (54), 3:0 Mikita (63).

Żółte kartki: Mikita, Makowski, Cichocki, Michalski oraz Soljić, Marquitos, Santana, Musa.

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec). Ograniczona liczba widzów.

RADOMIAK: Miszta – Jakubik, Świdzikowski (87 Pietrzyk), Cichocki, Abramowicz – Leandro (80 Leandro), Michalski, Lewandowski (74 Nowakowski), Makowski, Mikita – Nowak.

MIEDŹ: Załuska – Zieliński, Mijusković (46 Bartczak), Musa, Pikk – Śliwa, Roman, Soljić (46 Pietrowski), Santana – Marquitos, Kostorz (74 Makuch).

ŁUKASZ LESKI

Swojak na pożegnanie

Śląsk długo utrzymywał się w ścisłej czołówce, po kilku kolejkach nawet otwierał tabelę PKO Ekstraklasy. Marzenia o miejscach medalowych, dających awans do rozgrywek europejskich, gasły po kolejnych słabych występach w rundzie finałowej.

Kula u nogi

Wrocławscy lekkoatleci nie mają gdzie trenować! Należący do Akademii Wychowania Fizycznego lekkoatletyczny stadion na Stadionie Olimpijskim został zamknięty w marcu, ale obecnie władze uczelni zaczęły kategorycznie respektować zakaz wstępu na obiekt.

Dublet na 75-lecie!

Dziesięć dni po wywalczeniu Okręgowego Pucharu Polski piłkarze Ślęzy Wrocław sięgnęli po trofeum bardziej prestiżowe, regionalne. W rozegranym w Lubinie finale pokonali miejscowe Zagłębie II 3:1.

Mrozek na Anfield!

Przed tygodniem oficjalnie dokonało się to, o czym mówiło się od ponad roku. Bramkarz FC Wrocław Academy, niespełna 17-letni Fabian Mrozek został zawodnikiem słynnego Liverpool FC!

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij