Energa Basekt Liga Kobiet

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 9 marca 2020

W minionym tygodniu rozegrano dwie kolejki Energa Basket Ligi Kobiet. Środowe spotkania dolnośląski klub z pewnością szybko chciałby zapomnieć. W niedzielę jednak było już dużo lepiej.

avatar
Ślęza Wrocław po dotkliwej porażce z Arką wygrała z Pszczółką z Lublina (fot. archiwum klubu)

W pierwszym meczu rozegranym w minionym tygodniu Ślęza Wrocław z kretesem przegrała z Arką Gdynia. Pierwsze minuty były dość wyrównane, koszykarki Ślęzy szukały ataku na strefę podkoszową i to tam chciały zdobywać punkty. Arka zaczęła budować przewagę po akcji 2+1 Kayli Alexander i wciąż z dużą regularnością grała swoje. Na zakończenie premierowych 10 minut celnymi rzutami wymieniły się Magdalena Szajtauer oraz Alexander, co ustaliło wynik na 18:13 dla Arki. Druga odsłona rozpoczęła się od kolejnych punktów kanadyjskiej podkoszowej gospodyń. W grze wrocławianek zaczęły się pojawiać zgrzyty. Żółto- -czerwone nie mogły znaleźć sposobu na defensywę Arki. Trzy straty z rzędu i prowadzenie Arki 24:16 wymusiły na trenerze Ślęzy wzięcie czasu. Niemoc Ślęzy w ataku trwała, a Arka, choć sama nie trafiała zbyt wielu rzutów, miała przynajmniej kilka celnych prób, co wystarczało do powiększania prowadzenia. Wrocławianki próbowały przełamać się na przeróżne sposoby, ale żadna z nich nie była w stanie przeprowadzić skutecznej akcji. Nie pomógł nawet czas, o który poprosił trener Rusin, bo tuż po nim za trzy trafiła Angelika Slamova. Koszmarną passę przerwała wreszcie Cierra Burdick. Kapitan Ślęzy wzięła sprawy w swoje ręce i rzuciła z półdystansu, przy okazji dając się sfaulować Maryi Papovej, następnie skutecznie kończąc akcję 2+1. Straty jeszcze przed przerwą udało się nieco zmniejszyć dzięki trzypunktowemu trafieniu Darii Marciniak. Ostatnie minuty pierwszej połowy nie mogły jednak przykryć faktu, że Ślęza w drugiej kwarcie oddała tylko trzy celne rzuty z gry, a przez niemal osiem minut nie zdobyła ani jednego punktu. Po przerwie wrocławianki wyszły na parkiet ze sporą energią, ale przewaga gdynianek wciąż była duża. Bez serii punktowej w ataku nie można było myśleć o nawiązaniu walki z zespołem Gundarsa Vetry. Po pięciu minutach trzeciej kwarty było 43:24 dla gospodyń. Ślęza nawet jeśli dochodziła do dobrych pozycji rzutowych, to piłka zazwyczaj obijała obręcz zamiast do niej wpadać i nie miało znaczenia, która z żółto-czerwonych próbowała swoich sił. Przy stanie 56:29 trener Vetra zdjął z parkietu Papovą i Kastanek, dając szansę gry Amalii Rembiszewskiej oraz Aldonie Morawiec. Ostatnia kwarta rozpoczęła się od siedmiu punktów gospodyń bez odpowiedzi… Koszykarki Ślęzy przez cały mecz miały ogromne problemy ze skutecznością, trafiając jedynie 30 proc. swoich rzutów – w żadnym z dotychczasowych 19 meczów celność prób nie była tak niska. Dodając do tego jeszcze 22 straty (kolejny niechlubny rekord sezonu). trudno liczyć na pokonanie lidera w jego własnej hali. Porażka z Arką definitywnie przekreśliła szanse żółto-czerwonych na zakończenie sezonu zasadniczego w pierwszej czwórce.

ARKA GDYNIA – ŚLĘZA WROCŁAW 73:42 (18:13, 18:9, 22:11, 15:9).
ARKA:
Alexander 14, Gulich 10, Kastanek 10, Papova 10, Slamova 9, Allen 3, Podgórna 3, Morawiec 3, Rembiszewska 3, Misiek 0.
ŚLĘZA: Caldwell 11, Burdick 10, Marciniak 6, Szajtauer 4, Dobrowolska 4, Jovanović 4, Butulija 3, Owczarzak 0. Piędel, Klatt DNP.

ALEKSANDRA SZUMSKA


Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 8 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
3 zł netto
(3,69 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.