Dziwne zachowanie szefa Dolnośląskiego Związku Podnoszenia Ciężarów

Aleksandra Szumska, poniedziałek, 22 czerwca 2015

Czy na największej w tym roku w Polsce imprezie w jego dyscyplinie, a w dodatku organizowanej w mieście, w którym sportowy związek ma siedzibę, może zabraknąć prezesa tegoż związku? To nieprawdopodobne, ale tak! Prezes Dolnośląskiego Związku Podnoszenia Ciężarów Leszek Rabórski, ani na chwilę nie pojawił się na trwających przez 8 dni, zakończonych w sobotę, 13 czerwca mistrzostwach świata juniorów do lat 20 w podnoszeniu ciężarów…

avatar
Fot. K. Ziółkowski

– Nie ma drugiego takiego kraju, takiego związku i takiego miasta, które by tak przygotowało zawody – komplementował organizatorów wrocławskich mistrzostw szef Światowej Federacji Podnoszenia Ciężarów (IWF) Tamas Ajan.
Po usłyszeniu takiej opinii szef komitetu organizacyjnego mistrzostw Mariusz Jędra, czuwający nad sprawnym przebiegiem imprezy, powinien pękać z dumy. I tak by może rzeczywiście było, gdyby radości przesympatycznego pana Mariusza nie mącił pewien cień. – Chyba podam się do dymisji z funkcji wiceprezesa DZPC, bo to tak dalej nie powinno wyglądać – mówił tuż po zakończeniu mistrzostw Jędra. Dlaczego? Już wyjaśniamy!
Łaskawie przybył
Już na niespełna miesiąc przed rozpoczęciem wrocławskiej imprezy jej organizatorzy zorganizowali konferencję prasową. Na długo przed jej rozpoczęciem w sali obecni byli: oczywiście Jędra i przedstawiciele miasta i województwa, a także prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów Szymon Kołecki. Rozpoczęcie konferencji opóźniło się o kilkanaście minut, bowiem cały czas czekano na jedną personę. Na kogo? Oczywiście na pana prezesa Rabórskiego, który dopiero po kilku telefonach od Kołeckiego i Jędry dał się uprosić i dotarł na miejsce.
Nieobecny nawet duchem
Wydawało się więc nam, że ta dziwna i przyznajmy nieco kompromitująca DZPC sytuacja została wyjaśniona, a konflikt (o ile w ogóle taki był) zażegnany. Odwiedzając więc halę Orbita w każdym dniu trwania mistrzostw, patrzyliśmy nie tylko na pomost, na którym rywalizowali najlepsi młodzi sztangiści globu, lecz także na miejsca przeznaczone dla VIP-ów i oficjeli. Zaglądaliśmy także w kuluary i do obu salek treningowych, wypatrując prezesa Rabórskiego. Na próżno! Szef „dolnośląskich ciężarów” nie raczył pojawić się w Orbicie ani na chwilę. Odrzucił także zaproszenie do hotelu Haston na bankiet kończący imprezę. Ot, taką miał fantazję!
Olimpiada ważniejsza od mistrzostw
Czy dla młodego adepta jakiejś dyscypliny może być coś ważniejszego od możliwości obejrzenia na żywo w akcji najlepszych sztangistów globu, będących w jego wieku, ewentualnie starszych o 2-3 lata? Każdy rozsądny człowiek bez wahania odpowie, że nie. Tymczasem pan Rabórski nie tylko nie zachęcał młodych sztangistów z regionu do przyjścia do Orbity, lecz jeszcze im w tym przeszkadzał. W jaki sposób? Otóż dokładnie w pierwszym dniu mistrzostw świata zorganizował zmagania sztangistów w ramach Wrocławskiej Olimpiady Młodzieży. Także we Wrocławiu! W obiektach UKS Talent. A na stronie DZPC dziwił się, że w tych zawodach wystartowało zaledwie 15 zawodniczek i 14 zawodników, bo inni, a zwłaszcza wszyscy ze Śląska Wrocław, zaangażowani byli w przygotowania i organizację mistrzostw świata juniorów, podczas których zresztą świetnie wypełnili swoje zadania. Taka postawa prezesa DZPC to jakieś kuriozum, nie do wyobrażenia chyba nigdzie na świecie.
Zamiast pomóc ­obsmarował
Prezes DZPC nie tylko w żaden sposób nie zaangażował się w przygotowanie i właściwe organizacyjnie przeprowadzenie mistrzostw, ale jeszcze na stronie związku obsmarował swojego zastępcę Mariusza Jędrę, że ten nie dostarczył nie tylko do siedziby DZPC, ale także do Zespołu Szkół nr 3, gdzie siedzibę ma UKS Talent, „cegiełek”, czyli wejściówek na mistrzostwa świata. My z kolei wiemy, że do tej szkoły cegiełki na pewno dotarły, a poza tym do hali Orbita można było wejść nawet bez nich. Pan Rabórski wymyślił więc problem, jak przypuszczamy, jedynie po to, aby dokuczyć Mariuszowi Jędrze.
Kończ Waść!  Wstydu oszczędź!
Nie wiemy z całkowitą pewnością, co jest przyczyną takiego postępowania pana Rabórskiego. Obserwując jednak od kilku lat to, co dzieje się w DZPC, możemy jednak wysnuć wielce prawdopodobny wniosek, że pan prezes po prostu, tak zwyczajnie, po ludzku (a może po polsku?) zazdrości Jędrze szacunku jakim cieszy się wiceprezes nie tylko w Polsce, lecz na całym „ciężarowym świecie”. I z niepokojem obserwujemy, jak zazdrość przemienia się w zawiść. Apelujemy więc do pana prezesa słowami z „Potopu”: „Kończ Waść! Wstydu oszczędź!”. Nie tylko związkowi, którym Pan kieruje, lecz przede wszystkim sobie!
ANDRZEJ
LEWANDOWSKI


źródło: własne


Proste pytanie: 10 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.