Dwadzieścia lat minęło… cz. 1 – rozmowa z Bożeną Karkut, trenerką Zagłębia Lubin

Dwadzieścia lat pracy w Zagłębiu Lubin, okraszone piętnastoma medalami mistrzostw Polski, a do tego sześciokrotnym zdobyciem Pucharu Polski. To z całą pewnością wyczyn, który przejdzie do historii piłki ręcznej, a to przecież nie koniec pracy Bożeny Karkut w roli trenerki lubińskiego klubu.

„Będzie ona pełnić swoją funkcję do chwili powołania nowego szkoleniowca” – mówił ówczesny prezes Zagłębia Lubin Artur Dubiński na przełomie 2000/01 rok.

BOŻENA KARKUT: – Ale zanim to się stało ówczesny dyr. klubu Jerzy Szafraniec zaproponował mi pracę II trenera z drużyną Zagłębia Lubin. Tak właśnie było, bo na początku określano mnie mianem osoby pełniącej obowiązki trenera. Miałam zatem zostać na chwilę, a jestem na tym stanowisku już dwadzieścia lat. Gdy pojawiłam się na zebraniu zarządu klubu składającym się wtedy z dziesięciu osób w celu przedstawienia swojej osoby, obecny starosta lubiński Adam Myrda oraz aktualny prezes klubu Witold Kulesza zaproponowali, by dać mi szansę. Inni sceptycznie podchodzili do pomysłu powierzenia roli trenera kobiecie. Głos tej dwójki przekonał jednak pozostałych, bym pozostała na stanowisku. W 2000 roku kobieta w roli trenera głównego w grach zespołowych ekstraklasy, to była raczej rewolucja.

Jeszcze w 2000 roku wygrała Pani Ligę Mistrzyń z austriackim Hypo Niederösterreich, a kilka miesięcy później została Pani trenerem Zagłębia Lubin.

– To było płynne przejście z bycia zawodniczką do pełnienia roli trenera. W czerwcu zakończyłam 25 letnią karierę zawodniczki, wznosząc swój drugi puchar ligi mistrzów. Wiem, że będziemy rozmawiać o mojej przygodzie szkoleniowej w Zagłębiu Lubin. Myślę że niewiele jest zawodniczek w piłce ręcznej w Polsce, które miały tak bogatą karierę sportową, a potem spełniały się z sukcesami jako trenerki. Jestem rodowitą wrocławianką, to tu w AZS Wrocław nauczyłam się grać w piłkę ręczną. To na wrocławskim AWF-ie zdobywałam wykształcenie nauczyciela i trenera. Tu zdobywałam pierwsze medale i puchary Polski i byłam reprezentantką naszego kraju. To z Wrocławia wyruszyłam osiągać sukcesy międzynarodowe. Szkoda, że wiele osób o tym nie pamięta i czuję się tym trochę rozczarowana.

Jednym z problemów z jakimi musiała się Pani mierzyć na początku pracy w Zagłębiu Lubin było powierzenie roli trenera zespołu najwyższej ligi rozgrywkowej kobiecie. Teraz to normalność – oprócz Pani mamy obecnie w Kobierzycach Edytę Majdzińską, a nie tak dawno zespół w Koszalinie prowadziła Anita Unijat.

– Na szczęście teraz zdarza się to częściej (trochę w tym pomogłam dod. Bożena Karkut) Na przykład jednym z argumentów zarządu klubu w Jeleniej Górze przy powoływaniu na stanowisku Gosi Jędrzejczak, była praca Bożeny Karkut w Zagłębiu Lubin. Z biegiem czasu zaczęto odważnie stawiać na trenerki np. Sabina Włodek czy Monika Marzec, którym po zakończeniu kariery zawodniczej w krótkim czasie powierzono funkcję trenerek.

Dlaczego wcześniej było inaczej? Absurdalne stereotypy?

– W znacznej większości przypadków tak właśnie było. Zaznaczę od razu, że nie mam nic przeciwko prowadzeniu kobiecych zespołów przez mężczyzn. Wcześniej jednak kobiety prowadziły wyłącznie drużyny młodzieżowe, ewentualnie tymczasowo przejmowały funkcję trenera. Była to zatem rewolucja, a ja musiałam się zmagać w początkowym etapie z sędziami czy środowiskiem trenerskim. Nawet dzisiaj tak jest – każdy trener, który zdobyłby tyle medali, występował w europejskich pucharach, ukształtował wiele reprezentantek Polski, które w chwili przyjścia do Zagłębia Lubin były anonimowymi zawodniczkami, byłby noszony na rękach i podziwiany. Natomiast ja co roku muszę komuś coś udowadniać. Mam jednak inne zdanie w tej kwestii i jestem tutaj dla satysfakcji i spełniania swojej pasji. Gdy robiłam II fakultet trenerski na drugim roku studiów, a później współpracowałam z wieloma znakomitymi szkoleniowcami w kraju i na świecie, myślałam, że jestem przygotowana do roli trenera. Niektórych rzeczy nie dało się jednak przewidzieć, a nie każdy potrafił by je znieść. Nawet obecnie zdarza się, że niektórzy nie wytrzymują presji, fałszywych i krzywdzących ocen, hejtu, a ja musiałam się z nim zmagać od pierwszych dni mojej pracy. 

Innym wyzwaniem było oddzielenie roli trenerki i koleżanki?

– W pierwszym sezonie mojej pracy w Zagłębiu Lubin, było to dla zawodniczek coś fajnego – inne traktowanie, zwycięstwa w europejskich pucharach i profesjonalne przygotowanie do meczu. W początkowym okresie pracy w klubie musiałam zmagać się z takimi rzeczami jak brak video i telewizora. Na szczęście z pomocą klubu udostępniono mi montażystę z lokalnej telewizji. Późnymi wieczorami montowałam skróty meczów, by później spotykać się z zespołem i analizować najbliższego rywala. Następnie sama zakupiłam potrzebny sprzęt. Teraz klub zapewnia wszystko o co poproszę.

Jak wyglądała sytuacja w następnych sezonach?

– Gdy wygrywało się mecze, to było dobrze. W momencie porażek i złej gry, nie wszystkie zawodniczki potrafiły określić rolę trenerki, jak i koleżanki. W zagranicznych klubach miałam do czynienia z sytuacją, że na bankiecie można było zażartować z trenerem przy lampce wina, natomiast podczas meczów i treningów musiało być inaczej. Zawodniczki wiedziały, że nie można przekroczyć pewnej granicy. W początkowych latach mojej pracy w Zagłębiu Lubin zdarzyły się różne sytuacje. Na przykład gdy jedna z zawodniczek podczas omawiania i analizy przegranego meczu nie przyjęła uwagi związane z jej złym graniem i dużym wpływem na porażkę zespołu. W odpowiedzi na to ona wstała, powiedziała „Nienawidzę Cię” i wyszła. W kolejnych sezonach było już inaczej – zamiast Łozy czy Bożeny, występowało tylko Pani Trener. Trzeba było wyznaczyć pewną granicę. Niestety następne lata pokazały, że z niektórymi zawodniczkami trzeba było się po prostu pożegnać. Po dwóch sezonach z sukcesami, pojawiły się te słabsze. To właśnie wtedy, jak i w innych na przestrzeni dwudziestu lat, gdy nie udało się zdobyć medali, trzeba było dokonać pewnych zmian w składzie. Za każdym razem wychodziliśmy jednak z dołka, by potem móc cieszyć się z sukcesów. Praca trenera, to nieustanna jazda na karuzeli. Gdy wydaje się, że jest dobrze, to zawsze później wystąpi jakiś problem. Co jakiś czas konieczne są zmiany w składzie i wpuszczenie świeżej krwi do zespołu.

Całość wywiadu w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".

DAMIAN ORŁOWICZ

Nieoczekiwane zwycięstwo

Podopieczni Jarosława Hipnera sprawili miłą niespodziankę swoim kibicom, pokonując na wyjeździe wyżej notowaną Gwardię Opole. Tym bardziej, że w poniedziałek lubinianie ulegli MMTS-owi Kwidzyn prowadzonemu przez swojego byłego trenera Bartłomieja Jaszkę.

Zwycięstwo Zagłębia Lubin w Chorzowie

Podopieczne Bożeny Karkut wykorzystały potknięcie aktualnych mistrzyń Polski z Lublina i znalazły się na czele tabeli PGNiG Superligi Kobiet. W piątej serii rozgrywek zawodniczki Zagłębia Lubin pewnie pokonały na wyjeździe Ruch Chorzów 36:26 (20:12).

Tydzień ciekawych informacji

Przed startem nowego sezonu dojdzie do zmian w regulaminie PGNiG Superligi Mężczyzn. Z powodu napiętego terminarza spotkań reprezentacji Polski i ewentualnego czasowego wstrzymania rozgrywek z powodu koronawirusa, postanowiono zrezygnować z fazy play-off.

Wicemistrz z aspiracjami

Epidemia koronawirusa spowodowała, że przedwcześnie zakończony został nie tylko sezon w PGNiG Superlidze, ale również na niższych szczeblach rozgrywek w piłce ręcznej. Zobacz, co dzieje się aktualnie w twoim ulubionym klubie.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij