Dramatyczny mecz polskich siatkarzy

, piątek, 2 grudnia 2011

Prawdziwy horror zafundowali nam w piątkowy poranek nasi siatkarze. Biało-czerwoni po dwóch pierwszych setach dostawali tęgie baty od Włochów i niewiele wskazywało na to, że cokolwiek tego dnia ugrają. Ostatecznie po raz kolejny okazało się, jak silną kadrą dysponujemy. Za sprawą zmienników z Michałem Ruciaka na czele, Polacy ostatecznie wygrali 3:2 i już tylko punktu (czyt. dwóch wygranych setów) brakuje nam do awansu na Igrzyska Olimpijskie.

avatar
Michał Ruciak (na zdjęciu) był prawdziwym bohaterem meczu z Włochami (@ fot. fivb.org)

My nie chcemy pokonać Włochów, my chcemy przywieźć do Polski Puchar Świata – mówili przed meczem polscy siatkarze. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę, że z Włochami gra się Polakom wyjątkowo niewygodnie. Z reprezentacją Italii ostatni raz wygraliśmy w 2008 roku podczas Memoriału im. Huberta Wagnera. Pozostałe spotkania, to wyraźne porażki biało-czerwonych, m.in. podczas ostatnich ME, kiedy przegraliśmy gładko 0:3.

Przedmeczowe obawy potwierdziły się w dwóch pierwszych setach. Włosi rozpoczęli bardzo mocno – przede wszystkim zagrywką. – Obawiałem się dwóch dni odpoczynku dla Włochów. Włosi grali bardzo luźno i pewnie siebie w dwóch pierwszych setach. Czekałem jednak na przełomowy moment chłopaków – mówił już na spokojnie po meczu były kapitan naszej reprezentacji Piotr Gruszka. Zanim jednak pojawił się wspomniany spokój, polscy kibice nie mieli tęgich min. Niemiłosierne lanie (odpowiednio do 17 i 20) nie napawało optymizmem przed trzecim setem.

Trener Anastasi rozpoczął więc kombinowanie ze składem. Polacy, którzy wyszli w takiej samej szóstce, jak z USA i Egiptem, potrzebowali świeżej krwi na boisku. Zupełnie bezbarwny Bartosz Kurek został zmieniony przez Michała Ruciaka. Co ciekawe, dla przyjmującego pochodzącego ze Świnoujścia, był to pierwszy mecz, w którym na dłużej pojawił się na boisku podczas Pucharu Świata. – Mówiliśmy, że Ruciak cały czas był w zamrażarce, stojąc w kwadracie dla rezerwowych. Jak się okazało, nie był w zamrażarce, tylko w saunie (śmiech) – słusznie zauważył w pomeczowym studio telewizyjnym wielokrotny reprezentant Polski Ryszard Bosek. Poza Ruciakiem na boisku pojawili się jeszcze Paweł Zagumny oraz Jakub Jarosz. Wtedy gra biało-czerwonych ruszała na dobre.

Dwa kolejne sety rozstrzygnięte na korzyść Polaków wyraźnie wyprowadziło Włochów z równowagi. Nie był to jednak nasz problem. – Włosi bardzo dobrze zagrywali, mieliśmy z nim problemy. Czekaliśmy, aż zaczną robić błędy i to był nasz błąd. Zmieniliśmy jednak nastawienie i zaczęliśmy grać swoją grę. Trener powiedział, żebyśmy walczyli o każdą piłkę, choćby nie wiem co. To dało efekt. – opisywał na gorąco po meczu kapitan naszej kadry, Marcin Możdżonek. Rewelacyjna gra w obronie Krzysztofa Ignaczaka oraz mądre rozegranie Pawła Zagumnego coraz bardziej nakręcało naszych siatkarzy. Do tego nie do zatrzymania w ataku była trójka Nowakowski, Ruciak, Jarosz. – Ten mecz udowodnił, że mamy wyrównaną czternastkę i każdy jest potrzebny. Pokazał to Michał Ruciak, który wszedł i zagrał koncertowo – komplementował kolegę Możdżonek.

Piąty set to już prawdziwy popis w wykonaniu naszych siatkarzy. Już na początku biało-czerwoni objęli prowadzenie 6:2 i do końca nie oddali przewagi. Ostatnie piłki należały do Marcina Możdżonka, który ostatecznie wybił Włochom jakiekolwiek nadzieje na zwycięstwo. Po ostatnim ataku naszego środkowego radości biało-czerwonych nie było końca. – Do bycia bohaterami jeszcze trochę nam brakuje. Jesteśmy bardzo szczęśliwi – skwitował uśmiechnięty Możdżonek. Zadowolony był również przebywający na stałe we Włoszech (ze względu na grę w tamtejszej lidze) Piotr Gruszka: – Dzisiaj mam trening o 16. Wybiorę się na niego w koszulce reprezentacji – z dumą mówił polski atakujący.  

Dzięki tej wygranej Polacy są o krok od awansu na Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Do ostatecznego triumfu potrzebny jest jeden punkt. Łatwo nie będzie, ponieważ przed biało-czerwonymi dwa najtrudniejsze pojedynki: z Brazylią oraz Rosją. – Dwa mecze przed nami i zrobimy wszystko, żeby jak najlepszy wynik osiągnąć. Teraz mamy na horyzoncie dwóch najtrudniejszych przeciwników. Trzeba będzie walczyć o każdą piłkę i każdy punkt – podkreślał Marcin Możdżonek.

Patrząc na dzisiejszy mecz, można być pewnym jednego. Polacy o zwycięstwo będą walczyć do ostatniej piłki. Najlepszym przykładem niech będzie Michał Ruciak, który oprócz statuetki MIP (Most Impressive Player), był prawdziwym liderem mentalnym, wyciągając biało-czerwonych z letargu. Włosi na długo zapamiętają jego nazwisko.  

Mecz z Brazylią już jutro o godzinie 7:00.

POLSKA – WŁOCHY 3:2 (-17, -20, 23, 21, 12)
Polska: Nowakowski, Winiarski, Kurek, Bartman, Żygadło, Możdzonek, Ignaczak (libero) oraz Zagumny, Jarosz, Ruciak (MIP).
Włochy: Mastrangelo, Lasko, Zaystev, Savani, Travica, Fei, Giovi (libero) oraz Parodi,  Birarelli.

W pozostałych meczach: Iran – Brazylia 0:3 (-20, -18, -16), Serbia – Egipt 3:1 (20, -19, 22, 26), Kuba – Chiny 3:2 (21, -18, -26, 20, 13), Rosja - Japonia 3:0 (23, 16, 23), Argentyna - USA 2:3 (27, -14, -17, 20, -12).

P.S. Po meczu z Włochami miało miejsce dość nieprzyjmne zdarzenie. Podczas tradycyjnego podania ręki pod siatką, między siatkarzami obu reprezentacji doszło do przepychanki. Prowokatorem zdarzenia był Zaystsev, który wyraźnie nie mógł pogodzić się z porażką. Swoje żale dość bezpośrednio chciał przełożyć Michałowi Ruciakowi. W obronie kolegi szybko stanęli Bartosz Kurek i Zbigniew Bartman. Oba obozy zostały szybko rozdzielone przez sztaby szkoleniowe. Jak się okazuje, przegrywać też trzeba umieć.   


źródło: własne/fivb.org/Polsat Sport


Proste pytanie: 4 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.