Czy kapitan Pękalski wie dokąd płynie?

Łukasz Haraźny, poniedziałek, 5 marca 2012

Wszystko zaczęło się roku temu. Wtedy do naszej redakcji dotarła informacja o połączeniu dwóch jednostek: Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych – Partynice i Młodzieżowego Centrum Sportu. Informacja, która okazała się prawdą. Jak wygląda sytuacja po roku? Można ją określić jednym słowem – chaos. Wciąż nie ma struktury organizacyjnej nowej jednostki, pracownicy nie wiedzą na jakich stanowiskach pracują, nie wiadomo ile będzie trwał sezon wyścigowy, ani kiedy ruszą zapisy do Hasco-Lek Wrocław Maratonu. Do tego z organizacji maratonu wycofał się współorganizator – Stowarzyszenie Maraton.

avatar
Czy na Partynice pod rządami WCSHiR nadal będą przychodzić tłumy kibiców?

Przed rokiem ówczesny Dyrektorem Departamentu Spraw Społecznych – Michał Janicki zapewniał, że zmiana jest czysto organizacyjna, nie będzie miała większego znaczenia dla pracowników, nie odczują jej też mieszkańcy Wrocławia. – Na pewno nic nie zmieni się na gorsze – mówił wtedy Janicki. Dziś trudno uwierzyć w te zapewnienia.

 

Czyje są te Partynice?

 

Pod adresem Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych padało w ostatnich miesiącach wiele zarzutów, także ze strony miejskich władz. Pojawiały się głosy, że na Partynicach nic się nie dzieje, poza imprezami jeździeckimi, że są zamknięte dla mieszkańców Wrocławia, że się tu nie inwestuje. Krytycy winą za wszystko obwiniali dyrektor WTWK Monikę Słowik. Większość tych krzykaczy, ani razu na Partynicach nie była, a już na pewno nie rozumie w jaki sposób WTWK działa. Czasem mam wrażenie, że nie rozumieją także władze miejskie. Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że Partynice nie są prywatną własnością Moniki Słowiki, ani jej współpracowników, jakby się niektórym mogło wydawać. Od 1998 roku WTWK jest własnością Gminy Wrocław! A w ostatnich latach działał jako jednostka budżetowa gminy i jak sama nazwa wskazuje był utrzymywany z budżetu miasta. Trudno więc zarzucać władzom Partynic, że za mało inwestują, skoro są ograniczane przez ustalony budżet. Zresztą zarzuty, że na Partynicach nic się nie zmieniało były bezzasadne. Starzy bywalcy toru wiedzą, jak wyglądał on jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś, dzięki staraniom m.in. dyrektor Moniki Słowiki i całego zespołu pracującego na WTWK. możemy poszczycić się ośrodkiem, który oprócz wyścigów organizuje prestiżowe, międzynarodowe imprezy w skokach przez przeszkody, ujeżdżeniu, czy powożeniu. Prowadzone są tu zajęcia rekreacyjne, hipoterapia, a w sezonie mnóstwo pikników i innych imprez towarzyszących. Nie dziwię się, że władze miasta mogą o tym nie wiedzieć, bo przez ostatnie cztery lata rzadko kiedy spotykałam na Partynicach, któregoś z naszych włodarzy. Dziwi mnie raczej to, że zamiast się szczycić tak unikatowym obiektem, władze raczej starają się doprowadzić do jego upadku. Nie mam nic przeciwko dodatkowym atrakcjom na Partynicach, pod warunkiem, że nie ucierpią na tym wyścigi i sporty konne. A tu proszę, mamy już marzec, a wciąż nie wiem ile dni wyścigowych będzie w tym sezonie... (Do 14 marca Polski Klub Wyścigów Konnych musi zatwierdzić programy wyścigowe dla poszczególnych torów). – Martwi mnie sytuacja we Wrocławiu – mówi Feliks Klimczak, prezes Polskiego Klubu Wyścigów Konnych. – Skrócenie sezonu o połowę, może skutkować wycofaniem się właścicieli koni, nie mówiąc już o tym, jak straci na tym promocja wyścigów. Taka decyzja godzi w nasze środowisko – dodaje Klimczak. W Warszawie bowiem zaplanowano 57 dni wyścigowych, a obecny dyrektor - Władysław Bąkowski zadeklarował zwiększenie kwoty nagród o 2 mln zł i bezpośrednią transmisję telewizyjną z 12 dni wyścigowych. Resztę gonitw można zobaczyć w Internecie, lub w cyklicznym programie w TVP Sport. Osiem dni, zamiast piętnastu, może być gwoździem do trumny dla wrocławskich wyścigów. – Dla mnie to bardzo zła wiadomość – stwierdziła Magdalena Rutkowska, prezes spółki Hipodrom Sopot. – To przede wszystkim zmniejszenie rangi toru, utrata publiczności i trzeba szczerze powiedzieć, powolna śmierć wyścigów. Osiem dni, to jak na Wrocław zdecydowanie za mało –przyznaje Rutkowska. W o wiele mniejszym Sopocie trwa właśnie przebudowa hipodromu, którego modernizacja pochłonie ok. 40 mln zł. W pozyskaniu takiej kwoty pomogły władze miejskie. Zawstydzić naszych włodarzy mogą też ci z czeskich Pardubic. Miasteczka, które liczy zaledwie 89 tys. mieszkańców, a które ze swoich gonitw sławne jest na całym świecie. Wielką Pardubicką ogląda nawet 50 tys. widzów, a na torze pojawiają się wtedy: prezydent Czech, ministrowie, a nawet członkowie angielskiej rodziny królewskiej. Transmisję w telewizji publicznej śledzi ¼ Czechów. Wysokość nagród w tej jednej tylko gonitwie wynosi ok. 800 tys. Czy nie mogłoby tak być także we Wrocławiu? Co się stanie z WTWK? To pytanie zadaję sobie nieustannie nie tylko ja, ale także miłośnicy wyścigów i tysiące wrocławian, którzy zwyczajnie lubią spędzać czas na Partynicach. Kto wie, może władze mają chytry plan sprzedaży części terenu na działki budowlane? Gdzieś w końcu trzeba znaleźć oszczędności, skoro prezesi miejskich spółek zarabiają w granicach 20 tysięcy złotych. A przecież są jeszcze wiceprezesi i wiele, wiele innych osób, często bliskich prezydentowi, czy wiceprezydentowi.

 

Maraton trzeba rozwijać, a nie zabijać

 

Nie lepsza sytuacja panuje w dawnym MCS-ie. Warto zaznaczyć, że podobnie jak WTWK Partynice, tak i dawne Młodzieżowe Centrum Sportu działało jako jednostka budżetowa. W takiej postaci działa też obecne Wrocławskie Centrum Sportu Hippiki i Rekreacji. Tak więc jednostki te mogą prowadzić działalność komercyjną, ale dochód z niej muszą oddać do wspólnej urzędowej kasy. Odebrać go mogą dopiero w następnym roku, kiedy otrzymają środki z budżetu miasta. To ważne, zwłaszcza z perspektywy organizatora maratonu. Do tej pory miasto przekazywało część pieniędzy na organizację imprezy. Budżet uzupełniał sponsor tytularny firma Hasco-Lek oraz mniejsi sponsorzy. Za ich pozyskiwanie do ostatniej – 29. edycji Haso-Lek Wrocław Maratonu odpowiedzialne było Stowarzyszenie Maraton. Ostatnie lata to prawdziwy rozkwit wrocławskiego biegu. Wystarczy spojrzeć na dane liczbowe. W 2001 roku do maratonu w stolicy Dolnego Śląska zgłosiło się zaledwie 500 osób. W 2009 roku wystartowało juz ponad 1700 biegaczy, rok później było ich 2009, a w ostatniej edycji 2773. Mało tego, organizatorzy otrzymali nawet nagrodę za największy przyrost startujących spośród wszystkich polskich biegów. Takie dane, dobre opnie biegaczy, nie były jednak w stanie powstrzymać nowych władz WSHiR przed wprowadzeniem zmian. Z ich powodu ze współpracy z jednostką wycofało się Stowarzyszenie Maraton. – Mieliśmy już sprawdzony schemat działania, który przynosił dobre efekty – stwierdził Marek Karaś, prezes stowarzyszenia. – Nowe władze miały jednak inne plany, o których nie do końca nas informowały. Nie było komunikacji, więc postanowiliśmy się wycofać ze współpracy i wypowiedzieliśmy umowę – tłumaczy Karaś. Pytanie, kto pozyska sponsorów na 30. jubileuszową edycję Hasco-Lek Wrocław Maratonu i co na to wszystko sponsor tytularny imprezy, firma Hasco-Lek? Zaniepokojeni są także sami biegacze, którzy chcieliby już zapisać się do biegu. Do tej pory można to było robić już od grudnia. Na stronie wrocławskiego maratonu jeszcze do niedzielnego wieczora (zamknięcia nr SS) widniała wiadomość: „Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w jubileuszowej 30. edycji Hasco-Lek Wrocław Maratonu. Startujemy w niedzielę, 16 września o g. 9.00 ze Stadionu Olimpijskiego. Zapisy do biegu już niebawem.” Ale czy ktoś wie, kiedy to niebawem nastąpi…

Nie chodzi już o to, żeby było dużo lepiej niż w latach poprzednich, oby tylko nie zniszczyć tego, co udało się wypracować do tej pory. Tego sobie, mieszkańcom Wrocławia i władzom WCSHiR życzę. 

 

ALEKSANDRA SZUMSKA


źródło: własne


Proste pytanie: 7 + 6 =


Komentarze:
  • p:
    7 lat temu

    Dodajmy, że w stajni sportowej pracownicy przestali regularnie zmieniać słomę i osoby trzymające tam konie muszą sami wywozić gnój. Nie ma się zresztą co dziwić, za stawkę 1100 zł też bym nie wywoził gnoju, ale stawka pensjonatu dla koni wzrasta, a standardy obniżają się. Niedługo za 750 zł miesięcznie właściciele koni będą sami ścielić boksy i siać owies, który jest coraz gorszy.

  • 007:
    7 lat temu

    Nie będzie nikogo lepszego niż Pani Monika! ! ! ! Partynice cały czas się zmieniają – zawsze na lepsze! To miejsce umrze…..
    Pani Monika całe swoje serce włożyła w to miejsce, ona nim żyje.
    Cała ta polityka jest do bani, najprostsza i najszybsza droga do zniszczenia ponad 100 letniego dziedzictwa…..tradycji…
    Przecież mamy tu imprezy międzynarodowe, czego wy chcecie? Znaleźliście kolejne miejsce, gdzie są wolne "stołki"?
    Nieładnie…

  • nickname:
    7 lat temu

    Najgorsze jest to że największe pretensje mają do pani Moniki.

  • Anka:
    7 lat temu

    Wstydźcie się! Pani Monika swoje życie poświęciła WTWK i jej śp. Tata również. Osobiście tam chodziłam jako nastolatka, dostałam szlify pokory, jazdy i prawdziwego życia!
    Jednak jest mi przykro, że poznałam Pana Janickiego na początku Jego kariery i samego PO!
    Dlaczego chcecie zniszczyć kolebkę wspaniałych wspomnień i młodych adeptów, młodych ludzi którym autorytet trenera był najważniejszym?!

  • zbielan:
    7 lat temu

    Może to fortel naszego prezydenta. Narzekaliście na p. Słowik, no to wsadzę wam na jej miejsce matoła i kombinatora. Pomęczycie się z nim parę miesięcy albo lat (nie daj Boże!), wtedy przywrócę panią Monikę i dopiero wtedy wszyscy ją docenicie. Jak w tym żydowskim dow#cenzura#ie o kozie.

  • Izabella:
    7 lat temu

    Najlepszyn dyrektorem była Pani Monika Słowik. Dbała o pracowników. Nigy nie odmówiła pomocy jeśli któryś zachorował i brakowało mu środków na leki. Co roku dzieci dostawały paczki. Z każdym problemem można było do niej się udać. Była zawsze dostępna. Ciekawe czy Pan Dyrektor wyżyłby za 1200 złotych mając na utrzymaniu 4 osoby. Gratulacje!!!!!!!!!! Jak ktoś dobrze zakład pracy prowadzi to się go niszczy. Nikt nie zastępi Pani Moniki Słowik. Nie ma takich dyrektorów i nie będzie.

  • Artur:
    7 lat temu

    Jeszcze bym jakoś zrozumiał, gdyby jednej ze stron po połączeniu było lepiej kosztem drugiej, ale tu wychodzi, że wszyscy mają gorzej…

  • maciek:
    7 lat temu

    Cale zycie sport a zwlaszcza lekka tletyka to moj cel.<wiele osiagnalem.Mieszkam w Niemczech i obserwuje co robia
    Pseudo dzialacze ze sportem w Polsce.Sa to ludzie zupelnie nie kompetentni.Dostali posady od swoich kumpli dobrze postawionych.Osrodek sport mlodziezowego we Wroclawiu to najlepszy przyklad.SZKODA.

  • nickname:
    7 lat temu

    Zamieszkałam w Wrocławiu bo chciałam jeżdzić wyścigowo, a przy okazji studiować i po co jeżeli może zabraknąć toru? ;|

  • nickname:
    7 lat temu

    na bank na torze postawia wielkie osiedle, tor wyscigowy wyglada juz tragicznie,.. jest zadeptany przez ludzi, na srodku sa wielkie dziry wykopane przez psy, a po duzym idzie wielka sciezka a;e ludzie uwazaja ze im sie nalezy.Mieszkam na partynicach od urodzenia i takiej patologii kiedys nie bylo. byly tylko wyscigi i nic wiecej. a teraz sobie spacerowke, park czy co jeszcze zrobili z wyscigow. dramat

E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.