Czekając na zwycięstwa

Maciej Piasecki, poniedziałek, 23 października 2017

Póki co nie ma powodów do radości. Koszykarze WKS-u Śląska Wrocław przegrali trzeci mecz z rzędu, a Doralu Nysy Kłodzko po sześciu kolejkach są wciąż bez zwycięstwa. Po nieudanych ostatnich meczach jest coraz większy głód wygranych. Tylko kiedy one przyjdą?

avatar
Koszykarze Śląska Wrocław mają nad czym myśleć przed kolejnym meczem (fot. K. Ziółkowski)

Dużo do poprawy

Przed meczem wrocławskiego klubu z Siarką Tarnobrzeg sytuacja na papierze nie wyglądała źle. Kibice pamiętali zacięty mecz ze Spójnią Stargard (94:100), co prawda przegrany, ale mało brakowało, a zawodnicy WKS-u sprawiliby sporą niespodziankę. Z pewnością zaskoczeniem była porażka w Inowrocławiu 66:74. W sobotę znów rzeczywistość okazała się brutalna, bo mimo przewagi na początku gospodarze ulegli Siarce Tarnobrzeg 73:100. Zagraliśmy fatalnie. Kolejny mecz, w którym tracimy 100 punktów, ostatnio tak samo było ze Spójnią, z tą różnicą, że wtedy graliśmy lepiej w ataku. Teraz nie zagraliśmy dobrze ani w ataku, ani w obronie. Było bardzo dużo niezrozumienia i trzeba to poprawić – przyznał po spotkaniu rozgrywający Śląska Jan Grzeliński, który w poprzednim sezonie grał w… Tarnobrzegu. Co do nieporozumień, warto zajrzeć do statystyk, by zobaczyć porażającą liczbę punktów ze strat – 31 zdobytych przez gości przy 2 gospodarzy. Bombardierem okazał się ten, którego się obawiano, czyli broniącego w poprzednim sezonie barw Górnika Wałbrzych Piotra Niedźwiedzkiego. Samo spotkanie zaczęło się od prowadzenia WKS-u 5:0; pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. Potem zawodnikom Siarki Tarnobrzeg grało się coraz łatwiej, w ostatniej części meczu zdobyli aż sześć „tró­jek”, a w całym spotkaniu 16 przy 8 graczy z Wrocławia. Brakuje koncentracji. W tamtym meczu (ze Spójnią Stargard – dop. WM) też zaczęliśmy dobrze, a później coś się dzieje, że przestajemy grać i po prostu stajemy w miejscu. Zdecydowanie mamy problem z obroną pick and rolla i przez to tracimy dużo łatwych punktów. Drużyna przeciwna łapie wiatr w żagle i po prostu gra na fali. Powinniśmy byli wygrać te dwa mecze, chcieliśmy to zrobić, wydawało nam się, że jesteśmy faworytami i, co tu dużo mówić, zawiedliśmy – ocenia Grzeliński. Zawodnicy w ciągu 6 dni rozegrali 3 mecze, a w najbliższą sobotę jadą do Prudnika, by tam zmierzyć się z Pogonią. Wystąpiło trochę zmęczenia, ale inne drużyny tak samo grały, więc nie jest to żadne wytłumaczenie. Coś jest nie tak, tydzień temu ze Spójnią zagraliśmy fajny mecz, a teraz dwie kolejki z rzędu raptem w ciągu 6 dni i nasz zespół zupełnie inaczej wygląda. Źle wygląda. Ciężki teren, mamy tydzień, żeby się przygotować, przez ten czas musimy wykonać bardzo dobrą robotę i w następnym meczu pokazać się z zupełnie innej strony – przyznaje rozgrywający WKS-u. Zespół z Prudnika jest w ich zasięgu, więc miejmy nadzieję, że limit błędów się już wyczerpał.

WERONIKA MAREK

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 5 + 6 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.