Cuprum bez kompleksów w Bełchatowie

, wtorek, 16 grudnia 2014

Było zwycięstwo w Rzeszowie, a teraz – na dokładkę – o włos od sensacji na terenie mistrza Polski. Tak właśnie gra Cuprum Lubin, które wyrasta na prawdziwego „czarnego konia” PlusLigi. Łukasz Kadziewicz i spółka postraszyli w sobotę PGE Skrę Bełchatów, prowadząc już 2:0 w setach. Skończyło się porażką 2:3, ale lubinianie nie mają się czego wstydzić.

avatar

No „Szampon”, no party
Do pojedynku przeciwko Cuprum siatkarze z Bełchatowa przystępowali bez swojego atutu numer jeden, czyli Mariusza Wlazłego. Atakujący PGE Skry po bardzo udanym początku sezonu (nie wspominając już o pamiętnej nagrodzie MVP podczas MŚ) walczy obecnie ze zdrowiem. Z konieczności trener Miguel Falasca postawił w ataku na Nicolasa Marechala, który nominalnie jest przyjmującym. Po drugiej stronie siatki w porównaniu z początkiem sezonu też mieliśmy zmianę na pozycji atakującego. Marcela Gromadowskiego zastąpił Szymon Romać, MVP meczu sprzed tygodnia w rzeszowskim Podpromiu. Zmiany zmianami, ale grać trzeba. Wspomniany Romać szybko nauczył Michała Winiarskiego i spółkę, kim jest i co potrafi. Atomowe serwisy tego atakującego pozwoliły Cuprum osiągnąć kilkupunktową zaliczkę, która zarówno w pierwszym, jak i w drugim secie, wprawiła w osłupienie kibiców PGE Skry. Rzadko się bowiem zdarza, żeby po niespełna godzinie grania w Hali Energa w Bełchatowie rywal – i to jeszcze z PlusLigi – prowadził pewnie i zasłużenie 2:0 w setach...


Mistrz wytrzymał ­ciśnienie
Bełchatowianie zachowali się w sobotę, niczym wytrawny bokser. Dostali kilka bardzo mocnych ciosów, chwiali się na nogach, nawet leżeli na deskach. Ostatecznie jednak wstali i ruszyli do odrabiania (czyt. ratowania). Trzy armaty w postaci: Facundo Conte (MVP meczu), Michała Winiarskiego (kapitan PGE Skry w zastępstwie Wlazłego) i Nicolasa Marechala (Francuz na ataku zagrał z ponad 50% skutecznością, zdobywając łącznie 18 punktów), wzięły sprawę w swoje ręce. Po następnej niespełna godzinie było już 2:2 i kiedy w tie-breaku PGE Skra prowadziła już 7:0, jasnym było, kto po ostatniej piłce będzie cieszył się z tego ciężko wywalczonego zwycięstwa. – Drużyna z Lubina zagrała naprawdę dobry mecz. W pierwszych dwóch setach prezentowała się fantastycznie. Z tak grającym zespołem nie mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia. Zaskoczyli nas przede wszystkim zagrywką. To nie jest tak, że my im pozwalaliśmy na zbyt wiele, po prostu wychodziło im niemal wszystko. Na szczęście udało się odwrócić losy tego meczu – mówił po spotkaniu Winiarski, dodając po chwili: – Poprawiliśmy zagrywkę i to przyniosło efekt. Od trzeciego seta prezentowaliśmy się zdecydowanie lepiej. Konsekwencją naszej bardzo dobrej gry był też tie-break. Szybko odskoczyliśmy rywalowi i pewnie wygraliśmy ostatnią partię. Bardzo się z tego cieszymy. Nie jest sztuką wygrać mecz, kiedy wszystko wychodzi. Siłę drużyny można poznać po tym, że potrafi się podnieść i odrobić straty. My to w tym meczu zrobiliśmy – zakończył „Winiar”.


Teraz będzie z górki?
Mecze z wicemistrzem i mistrzem lubinianie mają już za sobą. Czyżby teraz terminarz miał nieco spuścić z tonu i będzie łatwiej o ligowe punkty? Niestety, wręcz przeciwnie. Może i rywale nie będą już z topu PlusLigi (czyt. podium z ubiegłego sezonu), ale z pewnością o zwycięstwa będzie równie ciężko. Potencjał beniaminka jest już bowiem dobrze znany wszystkim zespołom i w drugiej rundzie ciężko będzie czymś zaskoczyć (np. blokami Pashytskiego, czy dobrą postawą w przyjęciu oraz ataku Borovnjaka lub Trommela – o Romaciu nie wspominając). Dla układu tabeli ważnym pojedynkiem będzie ten w najbliższą sobotę. Cuprum zmierzy się bowiem z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Podopieczni trenera Sebastiana Świderskiego w pierwszej rundzie musieli uznać wyższość lubinian, przegrywając 2:3 na własnym parkiecie. Teraz ZAKSA ma jednak w swoich szeregach w pełni zdrowego Michała Ruciaka, który uporządkował wspólnie z m.in. Pawłem Zatorskim kwestię przyjęcia kędzierzynian. Wynik starcia sąsiadów z tabeli może dać odpowiedź, który z tych zespołów wskoczy do pociągu w górę tabeli, a który będzie musiał nerwowo oglądać się za siebie.


MACIEJ PIASECKI


PGE SKRA BEŁCHATÓW –
CUPRUM LUBIN 3:2
(-19, -22, 19, 17, 10)

PGE Skra: Kłos, Conte (MVP), Wrona, Uriarte, Winiarski, Marechal, Tille (libero) oraz Brdjović.
Cuprum: Borovnjak, Trommel, Pashytskyy, Kadziewicz, Romać, Łomacz, Rusek (libero) oraz Siezieniewski, Michalski, Gorzkiewicz.

W pozostałych meczach: MKS Banimex Będzin – Cerrad Czarni Radom 2:3 (19, 21, -24, -20, -8); Effector Kielce – AZS Politechnika Warszawska 3:1 (-23, 25, 22, 20); Transfer Bydgoszcz – Indykpol AZS Olsztyn 3:0 (20, 22, 21); ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Lotos Trefl Gdańsk 1:3 (-24, -16, 22, -22); AZS Częstochowa – KS Jastrzębski Węgiel 0:3 (-21, -11, -20); BBTS Bielsko-Biała – Asseco Resovia Rzeszów 1:3 (-20, -20, 23, -23).
1. PGE Skra    15     39    43:11
2. Asseco Resovia    15    37    40:16
3. Lotos Trefl    15    36    41:20
4. Jastrzębski W.     15    31    38:24
5. Transfer    15    30    35:24
6. ZAKSA K-K    15    27    30:23
7. Cuprum    15    25    33:29
8. Czarni    15    20    27:31
9. Politechnika W.    15    19    27:34
10. Indykpol AZS    15    12    22:37
11. Effector    15    12    19:38
12. AZS Cz-wa    15    10    15:36
13. BBTS Bielsko-B.    15    9    17:40
14. MKS Banimex    15    8    16:41
W następnej kolejce (19-22.12): Będzin – Rzeszów; Bełchatów – Jastrzębie-Zdrój; Lubin – Kędzierzyn-Koźle (sobota, g. 18:00); Bielsko-Biała – Olsztyn; Częstochowa – Warszawa; Gdańsk – Radom; Bydgoszcz – Kielce.


źródło: brak danych


Proste pytanie: 1 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.