Co się dzieje w Oleśnicy?

Pogoń Oleśnica to jeden z bardziej zasłużonych klubów piłkarskich Dolnego Śląska (sezon w II lidze – ówczesnej drugiej klasie rozgrywkowej w kraju, półfinał Pucharu Polski), i co zawsze z dumą podkreślają jej kibice – klub najstarszy w całym województwie. Dziś jest głównym kandydatem do spadku z IV ligi. Ale to wcale nie jest jej największy problem.

Zadłużenie Miejskiego Klubu Sportowego Pogoń Oleśnica wobec różnych podmiotów osiągnęło pułap, którego przekroczenie grozi ogłoszeniem upadłości klubu. Na całość zobowiązań  składają się:

– zaległości wobec osób prywatnych, związane z udzielonymi pożyczkami na spłatę należności z 2012 roku: 18 000 zł

– zwrot dotacji z 2011 roku do Urzędu Miasta: 8 819,45 zł

– zaległości wobec ZUS (postępowanie w toku): około 40 000-50 000 zł

– zaległości wobec pierwszego zespołu, powstałe w trakcie sezonu 2012/2013: 20 760 zł

– zaległości wobec trenerów za sezon 2012/2013: 10 385 zł.

To fragment wydanego już w lipcu oświadczenia zarządu oleśnickiego klubu. Od tamtej pory niewiele się zmieniło. Oleśniczanie są winni różnym podmiotom ponad 100 tys. zł. A to równowartość rocznego budżetu. Przynajmniej tegorocznego, bo jakimi pieniędzmi Pogoń będzie dysponowała w przyszłości, nikt jeszcze nie wie. Zależy to chociażby od efektów rozmów z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. – Dłużnicy jeszcze nie pukają do naszych drzwi, ale przełom roku będzie prawdopodobnie bardzo gorący. Mamy dług m.in. wobec ZUS-u i do końca roku będziemy próbowali znaleźć jakieś rozwiązanie tego problemu. Jeśli tego nie załatwimy, to w przyszłym roku nie będziemy mieli prawa starać się o jakiekolwiek dotacje z kasy miejskiej, a obecnie ratusz zapewnia nam blisko 80 procent budżetu. Resztę pieniędzy zawdzięczamy wsparciu małych lokalnych firm i pojedynczych kibiców, którzy co miesiąc wpłacają na konto klubu po 100 albo 200 zł – przekonuje Mariusz Kartocha, prezes Pogoni od marca tego roku. Klub nie tylko nie może dziś liczyć na dalsze wsparcie magistratu, ale musi oddać mu źle naliczony VAT z 2011 roku. – Z tego tytułu musimy zwrócić 8 tys. zł. Na szczęście ta kwestia jest już dogadana i od lipca oddajemy pieniądze w ratach. Do końca roku cała kwota powinna być zwrócona – wyjaśnia Kartocha, który wraz z pozostałymi członkami zarządu nie zamierza siedzieć z założonymi rękami i czekać na rychłe bankructwo.

Bolesne zmiany

Obecny stan Pogoni i jej długi nie pomagają w poszukiwaniu nowych sponsorów. Dlatego zdecydowano się na posunięcie dla wielu osób bardzo bolesne, ale prawdopodobnie jedyne możliwe – zdecydowane zaciśnięcie pasa. Za symbol przedsięwziętych kroków można uznać wprowadzenie opłat za bilety dla wszystkich członków klubu. – Daliśmy sobie trzy lata na wyczyszczenie wszystkich długów – zakomunikował szef klubu. Na wprowadzonych oszczędnościach włodarze oleśnickiego klubu chcą zaoszczędzić około 30 tys. zł jeszcze w tej rundzie. – W tamtym sezonie tylko na premie dla pierwszej drużyny i na zwrot kosztów dojazdów poszło blisko 60 tys. zł. Ale tu nawet nie chodzi o oszczędzanie, tylko o dalsze niezadłużanie się. Bo to przecież nie tak, że 30 tys. zł zostanie nam na koncie. Tych pieniędzy zwyczajnie nie mamy – wyjaśnia prezes Kartocha. Przed startem tego sezonu piłkarze dowiedzieli się, że nie będą mogli liczyć na premie meczowe i zwrot dojazdów na zawody. Zmieniono także trenera. Andrzeja Szczypkowskiego zastąpił szerzej nieznany Grzegorz Maliga. Te informacje pociągnęły za sobą lawinę nowych kłopotów, których Pogoń doświadcza do dziś. Z IV-ligową drużyną postanowili pożegnać się praktycznie wszyscy doświadczeni gracze (część z nich zmieniła barwy klubowe), więc nowy trener musiał budować zupełnie nową ekipę, opartą na młodzieży, juniorach z Ligi Dolnośląskiej, zupełnie nie obytych z seniorskim futbolem. W efekcie zupełnie rozbita została drużyna juniorów, która już szykowała się do startu w LDJ. – 80 procent naszych juniorów zostało włączonych do kadry pierwszego zespołu, w LDJ musielibyśmy grać mocno przetrzebionymi rocznikami 1997 i 1998, więc zadecydowaliśmy, że gra na poziomie wojewódzkim będzie zdecydowanie ponad nasze siły i zgłosimy zespół do klasy okręgowej – wyjaśnia Mariusz Kartocha. Dziś pogoń nie ma więc ani silnego zespołu juniorskiego, ani seniorskiego. Ten drugi od początku sezonu jest czerwoną latarnią tabeli IV ligi i głównym kandydatem do spadku. W pierwszych ośmiu kolejkach zdobył zaledwie 4 punkty. Władze klubu wierzą jednak, że nie wszystko jeszcze stracone. – Problemem tej drużyny nie jest brak umiejętności sportowych. Mamy potencjał. Nie najlepsze wyniki biorą się raczej z czegoś, co siedzi w głowach naszych piłkarzy, dlatego wierzę, że jednak w końcu uwierzą w siebie i odbiją się od dna. Nie wszystko jeszcze stracone, zwłaszcza jeśli solidnie przepracują zimę, bo przecież latem na stworzenie tego zespołu mieliśmy raptem miesiąc – mówi Kartocha. I cień nadziei na odbicie się od dna. Ostatnio Pogoń wygrała nawet dwa mecze z rzędu w Pucharze Polski pokonała Widawę Bierutów, a w lidze Piasta Zawidów.


Zasłużeni, wykluczeni

Jednak nie wszyscy podzielają optymizm zarządu. Głosy krytyki wobec działań władz oleśnickiego klubu słychać już od kilku miesięcy, a ostatnio stały się one wyjątkowo radykalne. Wszystko po tym, jak podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Członków Pogoni Oleśnica przyjęto uchwałę zarządu o wykluczeniu z tego grona wielu zasłużonych dla klubu piłkarzy (głównie tych, którzy odeszli przed sezonem) i działaczy. – Z Pogonią pożegnali się wieloletni zawodnicy, a wśród nich znaleźli się Andrzej Szczypkowski, Grzegorz Sajewicz, Mirosław Mularczyk, Grzegorz Graf, Krzysztof Bezak, Michał Hałapacz i Oskar Olczykowski. Klub wyrzucił też Jarosława Woźniaka, Mieczysława Struga i Zenona Olewińskiego. Zarzucono im „działanie na szkodę klubu i niespełnienie obowiązku strzeżenia honoru klubu i jego dobrego imienia”. Natomiast dodatkowo J. Woźniaka oficjalnie obwiniono o „szkalowanie klubu i jego władz w mediach, co naraziło MKS na niepoliczalne straty marketingowe i wizerunkowe” – informował dzień po zebraniu lokalny portal MojaOlesnica.pl. Na reakcję samych zainteresowanych nie trzeba było długo czekać. – Uważam, że w związku z takim zachowaniem pan Kartocha nie tylko nie powinien sprawować funkcji prezesa klubu, ale to on powinien być wykluczony z listy członków klubu Pogoni Oleśnica, ponieważ za nic ma ludzi, którzy tworzyli i tworzą historię Pogoni, broniąc barw MKS-u, przez kilkadziesiąt lat pozostawili na boisku kawał zdrowia, potu, a czasem i krwi. Jeżeli takie wartości i zachowanie przekazuje pan młodym adeptom piłki nożnej, których jest pan trenerem, to niech każdy z nas odpowie sobie na pytanie dokąd nasz klub zmierza? – napisał w specjalnym oświadczeniu Andrzej Szczypkowski. A Kartocha wyjaśniał: – W przypadku członków będących dziś czynnymi zawodnikami innych klubów wykreślenia ich wymagały od nas zapisy ustawy o sporcie. Gdybyśmy zostali przy dotychczasowym układzie mogłyby nam grozić chociażby walkowery. Nie bez znaczenia były też inne czynniki. A gdyby odszedłby pan ze „Słowa Sportowego” do konkurencji, to czy właściciel tej pierwszej gazety chciałby aby nadal miał Pan wpływ na jej kształt i podejmowane w niej decyzje? – pyta retorycznie Kartocha.

Najlepiej nic nie robić?

Jednak nie wszyscy wykreśleni z listy członków byli zawodnicy Pogoni mają dziś inne kluby. – W tych przypadkach w grę wchodziły chociażby zarzuty korupcyjne – wyjaśnia nasz rozmówca, któremu oponenci też wytknęli podwójną przynależność klubową. Kartocha jeszcze do niedawna działał jednocześnie w Pogoni oraz Akademii Piłkarskiej Oleśnica. – Tylko że między Pogonią a Akademią nie ma żadnego współzawodnictwa. W dodatku jest umowa o współpracy między tymi klubami. Jednak, żeby uciąć wszelkie spekulacje i pretensje, 15 lipca, a więc od dnia wpisania mnie do zarządu Pogoni, nie pełnię już żadnych funkcji w Akademii. Teraz jest tam  zupełnie nowy zarząd – wyjaśnia szef IV-ligowca, który doskonale zdaje sobie sprawę, że dopóty, dopóki nie wyprowadzi klubu na prostą, będzie poddany stałej krytyce. – Jak mi nie wyjdzie, to wszyscy powiedzą – a nie mówiliśmy?! Ale nie dbam o to co, o mnie mówią. Gdyby było inaczej, to nic bym nie zmieniał, miałbym samych przyjaciół, a klub pogrążałby się w nędzy i w długach. Zarzuca się mi, że niszczę klub, a prawda jest taka, że wystarczyło poczekać dwa lata, nic nie robić i wtedy Pogoń na pewno by upadła. Ja i pozostałe osoby z zarządu, jesteśmy przekonani, że powzięte kroki, mimo swego radykalnego charakteru, są jedynym możliwym sposobem ratowania najstarszego klubu na Dolnym Śląsku – kończy Mariusz Kartocha.

ŁUKASZ HARAŹNY

Pościg trwa

Lider z Kobierzyc odpiera ataki Piasta Żmigród oraz Olimpii Kowary. Wszystkie wymienione zespoły wygrały swoje mecze.

Horror w Zgorzelcu

Po bramkach Adama Łuszczyka Nysa w dramatycznych okolicznościach wygrała z Karkonoszami. Pogoń uciekła spod topora w Lubaniu, a Sokół podzielił się punktami z Piastem Żmigród.

Środa w IV lidze

W środę odbyły się mecze drugiej kolejki rozgrywek dolnośląskiej IV ligi. Przedstawiamy wyniki oraz tabelę wraz z klasyfikacją czołowych strzelców.

Bogatynia w IV lidze

Wielki sukces odnieśli piłkarze Granicy Bogatynia. Zawodnicy trenera Wojciecha Szymkowa zakończyli wprawdzie sezon w jeleniogórskiej klasie okręgowej na drugim miejscu, ale liczba zdobytych punktów pozwoliła im awansować do IV ligi.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij