Ciężki nokaut Tymoteusza Świątka popsuł wrażenia z pierwszej „telewizyjnej” gali FEN

, poniedziałek, 9 marca 2015

Nokaut jaki w piątej rundzie zaliczył z rąk Portugalczyka Victora Marinho Tymoteusz „Omen” Świątek popsuł wrażenia z sobotniej gali „Fight Exclusive Night 6” we wrocławskiej hali Orbita. Zarówno sędzia tej walki Sebastian Jagielski, jak i trener zawodnika Tomasz Knap powinni zostać ukarani czasowym zawieszeniem za ryzykowanie zdrowiem zawodnika.

avatar
Wrocławianka Róża Gumienna (z lewej) nie dała szans swojej rywalce Veronice Cmarovej

Miały być niezapomniane wrażenia, a po ostatniej walce pierwszej „telewizyjnej” gali FEN pozostał niesmak. Widzowie Polsatu obejrzeli prawdziwą rzeźnię i jak dochodzą nas słuchy, włodarze tej stacji zastanawiają się, czy przeprowadzać kolejne transmisje z gal tej organizacji. Zamiast więc świetnej promocji, może nastąpić szybki koniec współpracy.
Bez pojęcia o boksie
Już od pierwszych chwil walki „Omena” widać było, że ten niesamowicie ambitny zawodnik nie ma kompletnie pojęcia o sztuce walki na pięści. Zadawał ciosy „cepami”, odkrywając się przy tym w taki sposób, że gdyby trafił na średniej klasy pięściarza, walka zakończyłaby się nokautem juz po kilkudziesięciu sekundach. Marinho bokserem nie jest, więc nie trafiał dokładnie, ale mimo to obijał „Omena” tak, że ten już po pierwszej rundzie powinien zostać poddany przez swojego sekundanta. Tak się jednak nie stało i zawodnik z Bochni przyjął około 200 uderzeń na głowę, był zamroczony i w końcu w piątym starciu został na tyle ciężko znokautowany, że został odwieziony do szpitala. A pierwszy w historii pas FEN powędrował do Portugalii.
Zabrał mu kilka lat
– Tym pojedynkiem sędzia zabrał Tymkowi kilka lat życia. Ten arbiter nie powinien już więcej wejść na galę sportów walki w tym kraju i na świecie. Skandalem jest także to, co zrobił trener. Wszyscy krzyczeli, aby przerwać walkę, a on nie reagował. Trener powinien być dla zawodnika jak ojciec. Gardzę takim ojcem jak pan Knap – słusznie zauważył komentujący galę w Polsacie znany polski zawodnik Łukasz „Juras” Jurkowski. – Uważam, że największą winę za to, co się stało ponosi narożnik. Widziałem co się dzieje i mimo, że nie jestem sędzią i nie mam prawa przerywać walki, powiedziałem trenerowi Knapowi, żeby to zrobił. Odpowiedział, że nie może, bo Tymoteusz nigdy w życiu by mu tego nie wybaczył – mówił prezes FEN Paweł Jóźwiak.
King Kong i robaczek świętojański
Świątek ze szpitala dziękował sędziemu i trenerowi, że nie przerwali pojedynku. – Jestem nieśmiertelny, nigdy nie poddaję walk przed czasem! Nigdy nie straciłem przytomności. W MMA trzeba mieć jaja jak King Kong, a nie jak piłeczka do ping-ponga! Jak dla mnie sędzia odwalił kawał dobrej roboty. Nie przerwał, mój narożnik też. Gdyby to zrobili, mieliby dopiero prawdziwą wojnę. Ze mną! Tu nie ma miejsca dla mięczaków. To nie są szachy czy telewizja kulturalna. To jest sport! Wchodząc do ringu jesteśmy świadomi, co nas może spotkać. Dlatego jesteśmy wyjątkowi. Co do kondycji, to było wszystko OK. Osłabiło mnie jedynie zrzucanie wagi. Musiałem zgubić 15 kilogramów. Przez tydzień nie jadłem – buńczucznie mówił zawodnik.
Trudno tego słuchać spokojnie. Świątek rzeczywiście ma niesamowite serce do walki, ale piątkowy pojedynek powinien być dla niego omenem – czyli przestrogą. Nawet tak genialny pięściarz jak Muhammad Ali stracił zdrowie przez ciosy przyjęte na głowę. Omen po kilku walkach w takim stylu, zbierając tyle uderzeń znacznie szybciej może mieć mózg jak robaczek świętojański. Skoro sam nie zdaje sobie z tego sprawy, powinni zadbać o to jego opiekunowie.
Jelenia dopisała
Widzom w hali Orbita najbardziej podobały się walki w formule K-1. A zwłaszcza pojedynki dwóch strażaków i Róży Gumiennej. Strażak z Jeleniej Góry, czyli Marcin Zontek niejednogłośnie wygrał z twardym Maciejem Browarskim. Nam wydaje się, że mimo wszystko sprawiedliwszy byłby remis, bowiem po pierwszej rundzie wygranej przez Zontka, w drugiej przeważał rywal, który chyba także był minimalnie lepszy w ostatnim starciu. Ale Zontka głośno dopingowała liczna grupa kolegów i koleżanek z pracy, która zdzierała gardła przez wszystkie starcia. Być może właśnie to przeważyło przy werdykcie sedziowskim.
Legniczanie byli w pracy
Kolejną świetną walkę z stoczył najlepszy chyba obecnie polski kickbokser Paweł Biszczak. Strażak z Legnicy pokonał Belga Baitara Zakarię. Paweł nie miał tym razem tak głośnego dopingu jak jego kolega po fachu z Jeleniej Góry. Świetne umiejętności legniczanina sprawiają, że coraz trudniej znaleźć mu godnego przeciwnika. Łatwiej byłoby to zrobić, gdyby Paweł zadebiutował w MMA. Ale on nie zamierza zmieniać dyscypliny. – W K-1 jeszcze wiele można osiągnąć. To była chyba pierwsza walka kickboxingu na antenie Polsatu, więc cieszę się, że jestem jakimś tam prekursorem. Raduję się także, że organizatorzy inwestują w K-1, bo to rodzaj walki jaki chcę uprawiać. – mówi Biszczak.
Róża pragnie częściej
Bardzo dobry pojedynek stoczyły Róża Gumienna z Veroniką Cmarovą. A że przy tym obie zawodniczki są bardzo urodziwe, walkę oglądało się z przyjemnością. – Ostatni raz walczyłam w październiku, więc miałam bardzo długą przerwę. Patrząc z tej perspektywy, jestem zadowolona z dzisiejszego pojedynku. Myślę, że jeśli częstotliwość moich walk będzie większa, będą one coraz lepsze – podsumowała podopieczna Tomasza Skrzypka.
Portugalski showman z Bydgoszczy
Po raz drugi efektownie zaprezentował się wychodzący do walki w masce „Hannibala Lectera” Janu Cruz, chociaż podobnie jak w Lubinie z Biszczakiem, tym razem przegrał z Wojciechem Wierzbickim. – Janu chociaż przegrał drugą walkę z rzędu, to stało się to z bardzo dobrym przeciwnikiem,. Myślę, że ten pojedynek nikogo nie rozczarował. Był to kickboxing na najwyższym poziomie. Zawodnik walczy widowiskowo i zasługuje na to, żeby mu dać kolejną szansę – przekonuje Joźwiak.
ANDRZEJ
LEWANDOWSKI


WYNIKI GALI
KARTA WSTĘPNA
K-1 81 kg: Maksymilian Bratkowicz – Łukasz Naliński (jednogłośnie)
 MMA 77 kg:Michał Golasiński – Patryk Paduch (jednogłośnie)
MMA 70 kg: Paweł Kiełek – Guram Kutateladze (skrętówka)
KARTA GŁÓWNA
MMA 77 kg: Michał Michalski – Mariusz Radziszewski (1 r. duszenie zza pleców)
K-1 66 kg: Róża Gumienna – Veronika Cmarova (Słowacja) (jednogłośnie)
K-1 81 kg: Piotr Rogosz – Tomas Gut (Słowacja) ( 2 r KO)
MMA 120 kg: Dawid Mora – Jurij Dobko (Białoruś) (poddanie po 2 r.)
K-1 77 kg: Wojciech Wierzbicki – Janu Cruz (Portugalia) (jednogłośnie)
MMA 93 kg: Marcin Zontek – Maciej Browarski (niejednogłośnie)
K-1 77 kg: Paweł Biszczak – Zakaria Baitar (Belgia) (jednogłośnie)
WALKA WIECZORU
MMA 71 kg: Victor Marinho (Portugalia) – Tymoteusz Świątek ( 5 r. KO)


źródło: brak danych


Proste pytanie: 2 + 2 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.