Chrobry wygrywa z Widzewem

Na taki mecz w Głogowie czekali wszyscy. Renomowany rywal, kibice gości na trybunach i, co najważniejsze, piłkarze Chrobrego, którzy przez choćby moment nie zwątpili w swoje umiejętności, a tym samym z Widzewem Łódź mogli wygrać aż 3:0!

W jakiej formie drużyna by nie była, to jednak nazwa „Widzew” zawsze będzie nieść ze sobą większą dozę niepewności w szeregach przeciwnika. Nie inaczej było teraz. Kibice głodni obejrzenia większej marki polskiego futbolu wykupili wszystkie dostępne bilety, dzięki czemu na stadionie przy Wita Stwosza 3 zasiadł komplet publiczności, w tym także kibice zespołu gości.

Niewielu z nich się jednak spodziewało, że po meczu zamiast o „Wielkim Widzewie” będzie się mówić o „Wielkim Chrobrym”. Piłkarze Ivana Djurdjevicia już w 7. minucie objęli prowadzenie po bramce Jaki Kolenca, dla którego był to dopiero drugi oficjalny występ w pomarańczowo-czarnych barwach.

To co najciekawsze działo się jednak po zmianie stron, bo też przyciśnięci do muru goście pruli do ataku, choć trzeba też przyznać, że momentami robili to mocno nieporadnie. Niemniej jednak trzeba tu docenić postawę zaledwie 17-letniego Kacpra Bieszczada, który niejednokrotnie ratował skórę swoim kolegom.

Ci odwdzięczyli mu się w najlepszy możliwy sposób. Najpierw Banaszewski po otrzymaniu długiej piłki od... Bieszczada przeszedł dwóch zawodników i uderzeniem zza pola karnego pokonał Pawłowskiego, a wynik na 3:0 ustalił niezawodny Lebedyński, który strzałem z ostrego kąta między nogami obrońcy całkowicie ośmieszył bezradnych tego dnia przeciwników.

TRENERSKI DWUGŁOS

Ivan Djurdjević (trener Chrobrego): – Był to dla nas bardzo ważny mecz, po tym jak zaczęliśmy od remisu z Koroną Kielce, choć powinniśmy wygrać. Podobnie w Pucharze Polski przegraliśmy w końcówce. Potrzebowaliśmy takiego spotkania, żeby przełamać się mentalnie. Zespół wyszedł skoncentrowany od pierwszej minuty i szybko zdobyta bramka na pewno bardzo dużo nam dała. Wiedzieliśmy, że Widzew będzie grał nerwowo, będzie chciał wygrać po swoim pierwszym przegranym meczu. Mieliśmy problemy, jeśli chodzi o naszą grę po objęciu prowadzenia i Widzew mógł to wykorzystać. Miał swoje okazje, kilka razy przejął inicjatywę. W przerwie po rozmowie z zawodnikami postanowiliśmy coś zmienić i druga połowa była już pod nasze dyktando. Bramka na 2:0 uspokoiła nasze nastroje.

Enkleid Dobi (trener Widzewa): – Przegraliśmy ten mecz niezasłużenie jeśli chodzi o rozmiar wyniku. Nie odpowiada on przebiegowi tego spotkania. Drużyna robiła wszystko, żeby strzelić chociaż jedną bramkę. Dzisiaj brakowało tego, co było po stronie Chrobrego: konsekwencji i skuteczności. Rywale zasłużenie wygrali, ale wynik nie odpowiada temu, co działo się na boisku. Wszyscy jesteśmy tym zdezorientowani. Pod koniec miałem wrażenie, że możemy grać cały dzień i noc, a piłka i tak nie chce wpaść do bramki. Mieliśmy fajne fragmenty gry, ale były też takie, gdzie nie funkcjonowaliśmy tak, jak w tygodniu na treningach i jak graliśmy w sparingu. Gdzieś to zgubiliśmy. W dwóch meczach strzeliliśmy tylko jedną bramkę, więc mogę tylko przeprosić kibiców Widzewa, bo wiem jak są wymagający i że oczekują od drużyny o wiele więcej. Na pewno nie można dziś zarzucić zespołowi braku walki, zabrakło skuteczności i konsekwencji w grze defensywnej i ofensywnej. W piłce jest tak, że jak upadasz, to się podnosisz i myślę, że tak będzie z drużyną na derby.

CHROBRY GŁOGÓW – WIDZEW ŁÓDŹ 3:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Jaka Kolenc (7), 2:0 Maksymilian Banaszewski (53), 3:0 Mikołaj Lebedyński (90+1).

Żółte kartki: Juraszek, Ratajczak, Kolenc oraz Możdżeń, Stępiński, Poczobut.

Sędziował: Dominik Sulikowski (Gdańsk). Ograniczona liczba widzów.

CHROBRY: Bieszczad – Ilków-Gołąb, Praznovsky, Juraszek, Ratajczak – Bryła (82 Piotrowski), Kolenc (71 Ziemann), Mandrysz (89 Michalec), Cywka, Banaszewski – Kowalczyk (71 Lebedyński).

WIDZEW: Pawłowski – Kosakiewicz, Rudol (66 Nowak), Tanżyna, Stępiński – Ameyaw (69 Czubak), Możdżeń (57 Mucha), Poczobut, Ojamaa (66 Kun) – Robak, Michalski (57 Fundambu).

ŁUKASZ LESKI

Przegrywali, wygrywali, zremisowali

Śląsk Wrocław stracił pierwsze punkty w tym sezonie PKO Ekstraklasy, ale z pewnością zyskał w oczach (i na oczach) kibiców. Zremisowany 3:3, niezwykle interesujący mecz z Lechem Poznań oglądało z trybun ponad 11 tysięcy osób.

Nie ma jak w domu

Miedź Legnica po porażce w Bełchatowie odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób. Przed własną publicznością pokonała Resovię 4:0, a pierwszym hat-trickiem w barwach legniczan popisał się Joan Roman.

Pierwsze trofeum

Podopieczne Bożeny Karkut zdobyły drugi z rzędu, a szósty w historii Puchar Polski! W zaległym finale rozgrywanym w Gnieźnie Zagłębie Lubin pokonało Młyny Stoisław Koszalin 29:23 (16:12).

Gorzki powrót

W piątek minęło 290 dni, odkąd biało-czerwoni rozegrali ostatnie spotkanie eliminacji Euro 2020 ze Słowenią. Potem były odwołane towarzyskie mecze w marcu, odwołane towarzyskie mecze w czerwcu i przełożone na 2021 rok mistrzostwa Europy.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij