Chrobry – Sandecja 2:1

Maciej Piasecki, poniedziałek, 26 września 2016

Nie ulega wątpliwości, że piłkarze Chrobrego Głogów odkupili część win za kiepski start sezonu na własnym stadionie. Do minionej soboty głogowianie nie potrafili odczarować swojego terenu, w czterech meczach nie wygrywając ani razu. Z ekipą z Nowego Sącza wcale nie było lepiej, długo utrzymywało się 0:1, ale w końcówce dwa ciosy rozbiły Sandecję.

avatar
Bartosz Kwiecień (z prawej) dał sygnał Chrobremu, że mecz z Sandecją można wygrać

Mówiąc o kiepskim starcie mowa głównie o punktach, których Chrobry po ostatniej porażce w Siedlcach z Pogonią z pewnością potrzebował. Pomarańczowo-czarni na swoim stadionie nie prezentowali się dotychczas źle, czegoś jednak brakowało. Sporo wskazywało, że historia powtórzy się w meczu z Sandecją. Pomimo tego, że przed spotkaniem faworytem - patrząc na ligową tabelę - byli goście z Nowego Sącza, to Chrobry nadawał tempo pojedynku. Problem polegał na braku dobrego zamknięcia którejś z akcji. A okazji faktycznie dla miejscowych było bez liku. Goście po trafieniu w pierwszej połowie postawili za to na minimalizm, który został skarcony. Najpierw głową do siatki piłkę wpakował Bartosz Kwiecień (trzeci gol tej jesieni, najlepszy strzelec zespołu wraz z Pawłem Wojciechowskim), a kropkę na wagę trzech punktów postawił Wojciechowski, wykorzystując rzut karny. – Jestem przekonany, że na początku meczu był rzut karny. Z ławki było widać, że Paweł Wojciechowski był pociągany za rękę. To nie jest zawodnik, który się kładzie, wymusza. Sam mecz to dramatyczne okoliczności i ogromne emocje. Wydaje mi się, że nasze zwycięstwo jest zasłużone. Zagraliśmy dobre zawody z bardzo dobrym przeciwnikiem, który miał swoje problemy. To, co nie chciało nam wpaść przez dziewięćdziesiąt minut, wpadło w ostatnich trzech. Uciekło parę lat życia po Puławach, parę dziś, ale widocznie tak musi być. To warte poświęcenia – szczerze wyznał na pomeczowej konferencji trener Ireneusz Mamrot. On dobrze pamięta też to, co miało miejsce prawie równo dwa lata temu. Chrobry przegrał 1:2 w Nowy Sączu po trafieniach w 89 i 90 minucie, z „co najmniej” wątpliwego rzutu karnego. Choć to dwa różne pojedynki i ich przebiegi, w sobotę los oddał to, co zabrał głogowianom jesienią 2014 roku. I najważniejsze, Głogów po raz pierwszy w tym sezonie mógł się cieszyć z kompletu punktów swoich ulubieńców.

CHROBRY GŁOGÓW – SANDECJA NOWY SĄCZ 2:1 (0:1)
Bramki:
0:1 Słaby (22), 1:1 Kwiecień (90+1), 2:1 Wojciechowski (90+3-k). Żółte kartki: Wojciechowski, Ilków-Gołąb, Michalski, Kwiecień (Chrobry) oraz Słaby, Bartków, Smoleń (Sandecja). Sędziował: Karol Rudziński (Olsztyn). Widzów: 800.
CHROBRY:
Janicki – Ilków-Gołąb, Michalski, Kwiecień, Szubertowski (66 Danielak), M. Machaj, Gąsior (66 Kona), Bonecki, Kościelniak, Szczepaniak (70 Kowalczyk), Wojciechowski.
SANDECJA:
Radliński – Słaby, Kasprzak, Piter Bucko, Kuban, Gałecki (46 Smoleń), Dudzic, Małkowski, Trochim (28 Bartków), Piszczek (61 Leszczak).

(eMPe)


źródło: własne


Proste pytanie: 8 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.