Chrobry Głogów – Stal Mielec 0:1

Maciej Piasecki, poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Coraz bardziej pod górę robią sobie piłkarze Chrobrego Głogów. W kolejnym meczu o więcej niż tylko zwycięstwo – pomarańczowo-,czarni przegrali 0:1 ze Stalą Mielec. Na trzy punkty za wygraną głogowianie czekają już od 18 listopada ubiegłego roku. A tak istotny dla układu tabeli marzec dobiegł końca ze smutnym bilansem: tylko jedno oczko w czterech spotkaniach.

avatar
Jesienią w Głogowie w derbach z Miedzią padł remis 1:1. Jak będzie w najbliższą środę? (fot. K. Ziółkowski)

O znaczeniu marca pisaliśmy jeszcze przed startem wiosennego grania. Wszyscy w Głogowie dobrze wiedzieli, że w przypadku pozytywnych wyników – można na dobre wywindować się ze strefy zagrożonej degradacją. Niestety, zamiast radości i głębokiego oddechu, teraz zaczyna się coraz większa nerwówka. A winda ruszyła – tylko w odwrotną stronę. Choć trzeba pamiętać, że do końca jest jeszcze sporo grania, 10 kolejek plus zaległe derby z Miedzią Legnica. Do podniesienia jest zatem spora pula, problem jednak w tym, że pomarańczowo-czarni muszą w to uwierzyć. – Kto pierwszy strzelił, ten wygrał. Nasze schematy w pierwszej połowie – z jednej strony Karol Danielak, z drugiej Bartosz Machaj – funkcjonowały dobrze. Niestety, dalej cierpimy na brak dokładnego podania w polu karnym. Tu było dużo szumu, ale sytuacje mieliśmy głównie po stałych fragmentach – mówił na pomeczowej konferencji trener Ireneusz Mamrot. Szkoleniowiec Chrobrego nie mając w składzie głównego kreatora w ofensywie, Mateusza Machaja (pauzował za kartki), postawił na młodszego z braci, Bartosza. Ten starał się jak mógł, choć faktycznie, nie przełożyło się to na jakąkolwiek bramkę bądź asystę przy trafieniu kolegi z drużyny. Co do trafień, tym złotym popisał się Krzysztof Drzazga. To znamienne, Chrobrego w piątek pogrążył pięknym uderzeniem piłkarz, który urodził się jakieś 50 kilometrów dalej, w Szprotawie. Dolnośląsko było za to na ławce trenerskiej, rywalem Mamrota był trener Zbigniew Smółka, który swoje w Chrobrym też spędził – jeszcze jako piłkarz. – To był mecz, w którym ten kto pierwszy strzeli, może wygrać. Cieszę się, że to był mój zespół. W pierwszej połowie mieliśmy trochę problemów z Karolem Danielakiem, który świetnie wchodził w boczne sektory i z tego Chrobry miał kilka groźnych sytuacji. Natomiast w drugiej połowie po wyeliminowaniu tego, przenoszeniu i robieniu przewagi w bocznych sektorach, gdzie Aleks wszystko utrzymuje, mieliśmy kilka sytuacji, choć może nie stuprocentowych. Przede wszystkim gratuluję zespołowi, bo pokazał, że w tej lidze tak należy grać. Mega skomasowana obrona, blisko w strefach, agresywnie… W tej części Chrobry nie miał żadnych okazji – komentował na gorąco po spotkaniu trener Stali, odnosząc się także do pięknego trafienia dającego trzy punkty jego drużynie: – To co zrobił Krzysiu Drzazga, to po prostu… myślę, że ten pająk jeszcze w tej bramce leży. Gratulacje dla niego, bo miło przyjechać w swoje strony, do przyjaciół – uśmiechał się Smółka. Nie do śmiechu było za to Mamrotowi, który dobrze wie, że sytuacja w tabeli robi się coraz bardziej niewesoła. Daleko jeszcze do grzebania Chrobrego, biała flaga nie będzie wywieszana na maszt tak długo, jak grać będzie liga – ale trzeba zespołowi pomóc. Niekoniecznie pod względem sportowym. – Trzeba podnieść drużynę mentalnie. Brak pewności siebie powoduje pewne rzeczy, przez które zawodnicy podejmują takie a nie inne decyzje. Widać, że część z nich jest w bardzo dobrej dyspozycji, a w niektórych, kluczowych momentach brakuje im spokoju – komentował trener pomarańczowo-czarnych.

MACIEJ PIASECKI

Więcej w najnowszym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 1 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.