Chrobry Głogów – Elana Toruń 1:0

Maciej Szumski, wtorek, 2 kwietnia 2013

Dokładnie od 13 października 2012 do 30 kwietnia 2013 roku. Tyle czasu na ligowy komplet punktów musieli czekać w obozie Chrobrego Głogów. Czarna passa została przerwana w nie byle jakich okolicznościach, bo w Wielką Sobotę. Podopieczni trenera Ireneusza Mamrota wygrali skromnie, ale w pełni zasłużenie 1:0 z „czerwoną latarnią” drugiej ligi Elaną Toruń.

avatar

– Wynik faktycznie skromny, ale w pełni zasłużony. Trzy punkty na pewno cieszą. Mogliśmy wygrać wyżej, niestety zabrakło nam skuteczności pod bramką przeciwnika – mówił na gorąco po spotkaniu trener Chrobrego. Co ciekawe, w minionym tygodniu w Głogowie wygrano nie tylko z Elaną, ale również z… zimową aurą. Jeszcze w piątkowy poranek stadion przy ulicy Wita Stwosza bardziej przypominał bowiem arenę zmagań jednej z dyscyplin zimowych Igrzysk Olimpijskich. Nocne opady śniegu zrobiły swoje, stadionowe obrazki nie napawały optymizmem, ale… udało się! Sprawę w swoje ręce wzięli m.in. kibice, który odśnieżyli płytę główną, dzięki czemu sobotni mecz mógł spokojnie dojść do skutku. – Za to należą się zarówno kibicom, jak i służbom porządkowym wielkie brawa i podziękowania. W piątek śmiesznie nie było, ale paradoksalnie podczas meczu z Elaną, było już bardziej wiosennie, aniżeli zimowo. Co więcej, nawet wyszło słońce, tak że warunki jak najbardziej dopisały – skwitował trener pomarańczowo-czarnych.
Co do samego spotkania, trzeba przyznać, że nie obyło się bez nerwówki, głównie pod względem wynikowym. Piłkarze Chrobrego kontrolowali bowiem boiskowe wydarzenia, ale mając jednobramkową przewagę, zawsze istnieje ryzyko utraty gola w kompletnie przypadkowej akcji. – Jeszcze w pierwszej połowie mogliśmy strzelić na 2:0, byłoby spokojniej. Sytuacje mieli Maksymilian Michalski i Michał Ilków-Gołąb. W drugiej części zresztą gole strzelić mogli Krzysiek Kaliciak oraz Tomek Kowalczuk. Piłka znalazła jednak drogę do siatki tylko w jednym przypadku. Okazało się, że to dało nam trzy punkty – opisywał trener Mamrot. Wspomniana „złota akcja” miała miejsce jeszcze w pierwszej połowie. Indywidualnie popisał się Michał Ilków-Gołąb, który oddał groźny strzał, sparowany przez dobrze tego dnia dysponowanego Kryszaka. Do piłki dopadł jednak kapitan Chrobrego Grzegorz Wan, który nie dał szans golkiperowi przyjezdnych. Jak się okazało, trafienie z 37. minuty spotkania, było golem na wagę trzech punktów. Warto podkreślić, że w barwach Chrobrego pierwsze pełne 90 minut rozegrał pozyskany zimą bramkarz Sławomir Janicki. – Spisał się solidnie. Nie miał za dużo pracy, ale dobrze kierował linią defensywną. Zobaczymy jak poradzi sobie w kolejnych meczach – podsumował ligowy debiut Janickiego szkoleniowiec Chrobrego. Ostatecznie pomarańczowo-czarni zagrali na zero z tyłu, co z pewnością może cieszyć. Najważniejsze jest jednak to, że piłkarze Chrobrego przerwali swój ligowy impas. Być może właśnie takie skromne 1:0 z Elaną będzie długo wyczekiwanym w Głogowie przełomem i rozpocznie dobrą passę głogowian podczas ligowej wiosny.
MACIEJ PIASECKI
CHROBRY GŁOGÓW –
ELANA TORUŃ 1:0 (1:0)
Bramka: 1:0 Wan (37). Żółte kartki: Szczepaniak, Michalski (obaj Chrobry). Czerwone kartki: Kowalczuk (84, Chrobry – za dwie żółte) oraz Białek (85, Elana – za dwie żółte). Sędziował: Piotr Gajewski (Kraków). Widzów: 700 (w tym 75 gości).
CHROBRY: Janicki – Bukraba, Samiec, Damyanov, Niewieściuk, Sędziak, Ulatowski, Michalski (56 Kowalczuk), Szczepaniak, Wan (61 Kaliciak), Ilków-Gołąb (78 Michalec).
ELANA: Kryszak – Więckowski, Wypij, Buszko, Białek, Młodzieniak, Wróbel, Świderek (81 Tofil), Bołądź (60 Kikowski), Elsner, Zamiatowski.
Zmiana nie pomogła
Podczas meczu z Elaną trener Ireneusz Mamrot postanowił dokonać „bezpiecznej” zmiany, ściągając z boiska w drugiej części spotkania mającego na koncie żółty kartonik Maksymiliana Michalskiego. – Michalski rozgrywał naprawdę dobry mecz, obawiałem się jednak, że może dostać drugą kartkę, więc wolałem nie ryzykować i wprowadzić Tomka Kowalczuka – opisywał Mamrot. Jak się okazało, Michalski czerwonego kartonika nie otrzymał, ale Chrobry mecz i tak kończył w dziesiątkę. Z boiska został bowiem wyrzucony… wspomniany Kowalczuk. – Oszczędziłem jednego, a jak się okazało, Tomek wszedł i… dostał dwie żółte kartki w drugiej połowie. W obu przypadkach były one jednak jak najbardziej prawidłowe – szczerze skwitował dosyć zabawną zmianę trener Chrobrego. MP


źródło: brak danych


Proste pytanie: 7 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.