– Chcemy zaatakować na przełomie kwietnia i maja

Maciej Szumski, wtorek, 2 kwietnia 2013

Początek piłkarskiej wiosny nie jest udany dla I-ligowej Miedzi Legnica. Beniaminek w trzech meczach zgromadził zaledwie dwa punkty, zaliczając przy tym solidne lanie w Bydgoszczy (1:5 z Zawiszą). Legniczanie nie załamują jednak rąk. – Zrobiliśmy dokładną analizę tego meczu bez żadnych wrzasków i histerii – otwarcie przyznaje szkoleniowiec legnickiej drużyny Bogusław Baniak.

avatar

Trzy mecze i dwa punkty na koncie. Chyba nie tak to miało wyglądać?
BOGUSŁAW BANIAK: – Pierwszy mecz w Łęcznej fajne nam wyszedł. Prowadząc 2:0 nie mogliśmy go jednak dokończyć w jedenastu. Następne spotkanie i przytrafia się ta feralna siódma minuta, po której na konto wpadł nam kolejny czerwony kartonik. I na koniec mecz z Zawiszą, o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć. Powiem jednak dość absurdalnie. Każde bowiem zdanie wypowiedziane po „piątce” dostanej do własnej bramki jest po prostu idiotyczne. Analizowaliśmy ten mecz i to był jakiś „dziwoląg”, że mamy niemal cały czas piłkę przy nodze, sytuacje, a schodząc do szatni na przerwę, jest już 0:3.
Miedź grała w piłkę, Zawisza skupił się na strzelaniu bramek...
– Dokładnie. Zastanawiam się, czy my mamy może obrać taką modną w Polsce taktykę z lat 90. Mianowicie 90 procent meczu obrona, jakaś „konterka” i wracamy weseli w autokarze. Może to jest jakiś sposób, ale ja mam w genach od lat ofensywny futbol, który stosuję. Dawało to do tej pory efekty, taka piłka ściągała kibiców na trybuny i dawała radość chłopakom. W Bydgoszczy nasza otwarta gra poniosła jednak porażkę.
Zapewne swoje zrobiły także absencje podstawowych piłkarzy?
– Niestety, nikt nie przewidziałby, że zagraliśmy akurat takimi zestawieniem obrońców, jakim nie grałem ani w żadnym meczu, ani w sparingach w Turcji, czy u siebie. Eksperymentalne ustawienie się posypało, mówię szczególnie o dwóch stoperach. Co było w okolicach „szesnastki”, to była bramka, bądź pachniało golem. To wszystko było za łatwe dla Zawiszy. Mam też żal do chłopaków, że pomimo tego, że graliśmy dużo piłką, ale nic z tego nie wynikało. To trzeba wykorzystać, żeby do przerwy schodzić nie z knockoutem a chociaż knockdownem. Wtedy można się jeszcze jakoś pozbierać.
Piłkarze po porażce 1:5 byli mocno przybici?
– Na pewno na dwa, trzy dni ten optymizm nam upadł. Zrobiliśmy jednak analizę bez żadnych wrzasków czy histerii. Na treningu pokazaliśmy sobie, jak straciliśmy bramki i myślę, że wracamy na odpowiednią drogę, jeśli mówimy o kwestii atmosfery.
Patrząc z perspektywy czasu, ten falstart w wydaniu Miedzi można ująć w kategoriach „pierwsze śliwki robaczywki”?
– Dobre pytanie. My w każdym meczu graliśmy w zupełnie innym ustawieniu. Teraz mamy spokój z tymi czerwonymi kartkami i możemy wyselekcjonować „jedenastkę”, która zagrała większość meczów kontrolnych. Mam tu na myśli powrót m.in. Woźniczki, czy Bledzewskiego, którzy na pewno wzmocnią rywalizację. Kto wie, może taki gar zimnej wody z baniaka był potrzebny. Dobre recenzje za grę nie oznaczają bowiem, że za tym idą punkty. Dlatego też nie wiem, czy określenie pierwsze śliwki robaczywki jest trafione, ale na pewno dalej idziemy do przodu.
Zaliczyliście przymusową świąteczną przerwę w lidze. To chyba nie jest dla zespołu zbyt dobre, zwłaszcza w tym momencie, po takim wyniku z Zawiszą.
– I znowu trafia pan w sedno. Patrząc na chłopaków po ochłonięciu, widziałem, że są głodni szybkiego rewanżu. To tak jak z bokserem, który po porażce wyzdrowieje i chciałby walczyć z tym samym przeciwnikiem, czy bardzo podobnym. Mecz został przełożony i trudno. Budujemy światła i za to brawa dla władz miasta. A my? Za dwa tygodnie jedziemy na ligę do Floty Świnoujście.
Raczej pobiliście już wszelkie rekordy w liczbie otrzymanych kartek, więc wydaje się, że możecie skupić się już wyłącznie na graniu.
– Odnośnie kartek, po prostu nie chcę już tego komentować. Gdybyśmy wygrali w Bydgoszczy, ok., ale przegrywając tak wysoko, każde słowo, tak jak wspominałem, jest idiotyczne. Cóż, widać, że grupa pościgowa bardzo szybko doskoczyła do Floty Świnoujście. My chcemy zaatakować na przełomie kwietnia i maja. Wtedy mamy korzystny układ gier, będą lepsze boiska dla naszego technicznego grania. Nie ukrywam też, że chcemy dać radość kibicom i wygrywać mecze przy sztucznym oświetleniu, kiedy takowe będzie już w Legnicy.
Rozmawiał
MACIEJ PIASECKI


źródło: brak danych


Proste pytanie: 8 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.