Catenaccio, pizza i oliwki

Emilian Siemsia, środa, 22 czerwca 2011

Górnik Polkowice w pierwszym sezonie po powrocie na zaplecze ekstraklasy zajął 10. miejsce. Jeżeli na wynik ten spojrzymy przez pryzmat bycia beniaminkiem, a także fakt, że zespół ani przez moment nie był zagrożony spadkiem, należy uznać go za sukces. Rysą na szkle jest jednak druga część sezonu, w wykonaniu podopiecznych Dominika Nowaka kompletnie nieudana. Młody szkoleniowiec miał już czas, by ochłonąć i na grę swoich piłkarzy spojrzeć z dystansu. A konkretnie z Włoch.

avatar

– Trener Nowak? Nie ma go teraz w Polsce, wyjechał na urlop. No i, jak słychać, swój służbowy telefon zostawił mnie. Jeżeli chce pan porozmawiać o poprzednim sezonie, to nie ma problemu – zagaił Krzysztof Osiński, trener bramkarzy w Polkowicach, który przynajmniej na czas urlopu pierwszego szkoleniowca dostał w spadku po nim telefon. Nas interesował jednak Dominik Nowak i jego obserwacje na temat zakończonych przed tygodniem rozgrywek. Dziennikarską ciekawość 39-letni szkoleniowiec zaspokoił z drugiego końca Europy. – Jestem z rodziną we Włoszech, w okolicach Jeziora Garda. Jeździmy w to samo miejsce od trzech lat i zwiedzamy kraj, bo naprawdę posiada wiele ciekawych miejsc. Ale zaznaczam, że wypoczywamy czynnie – zarzekał się Nowak. – W tym roku na pewno odwiedzimy Wenecję i Weronę, rok temu poznaliśmy Sycylię. Chcemy pokazać dzieciom jak najwięcej – dodał trener, który Półwysep Apeniński darzy sentymentem z jeszcze jednego powodu. Włoskiej kuchni. – Uwielbiam ją. Oliwki, sery, makarony i pizzę mógłbym jeść na okrągło. Kiedy jestem w Polsce, włoskie potrawy są w moim jadłospisie na porządku dziennym.

Szkoleniowiec „czarno-zielonych” nigdy nie ukrywał, że w kraju Dino Zoffa i Roberto Baggio podoba mu się również futbol. A może nie tyle sam futbol, co efektywność gry, jej organizacja. Włosi to przecież pod tym względem światowy top, dla wielu wciąż niedościgniony wzór. Słynne „catenaccio”, stworzone przez Argentyńczyka Helenio Herrerę, gdy ten prowadził do sukcesów w latach 60. Inter Mediolan, na zawsze zmieniło bieg historii futbolu. Zachowując oczywiście wszelkie proporcje, Górnik uszczknął coś z tego systemu dla siebie zwłaszcza podczas rundy jesiennej. Występy zespołu trudno było nazwać efektownymi, za to broniły go wyniki. Drużyna prowadzona przez Dominika Nowaka grała bardzo skutecznie, traciła mało bramek, a dzięki samej tylko solidności dopisała do swojego dorobku kilka punktów. Kiedy sięgniemy pamięcią do pierwszej rundy rozgrywek, trudno przypomnieć sobie spotkanie, w którym Górnik poległby z kretesem. I rzeczywiście, potwierdzenie tych słów znajdziemy nawet wówczas, gdy zabierzemy się do grzebania w statystykach. – Można powiedzieć, że dzięki temu bardzo szybko zrealizowaliśmy cel, czyli utrzymanie w I lidze – analizuje Nowak. Niewykluczone, że ta pewność nieco zgubiła Górnika w trakcie rundy rewanżowej. Wiosna układała się dla polkowiczan dobrze tylko do pewnego momentu. Od 24. kolejki rozpoczął się systematyczny zjazd w dół, a warto pamiętać, że w swoim czasie „czarno-zieloni” mieli realną szansę na zajęcie miejsca w ścisłej czołówce tabeli. Patrząc na stratę punktową do piątego na koniec sezonu Piasta Gliwice, która wyniosła 10 „oczek”, można śmiało zaryzykować, że było to zadanie wykonalne. – Na całokształt składają się wszystkie mecze, dlatego nie rozdrabniałbym się i nie podsumowywałbym dokonań Górnika, dzieląc je na lepsze i gorsze – zaznacza jego opiekun. – Ogólnie sezon trzeba uznać za niezły, ale z drugiej strony pozostał mały niedosyt, bo rzeczywiście można było pokusić się o wyższą pozycję. Zabrakło nam wyrachowania, spokoju w grze i doświadczenia. Ale proszę się nie martwić, zespół nabiera tych cech i jeżeli wszystko będzie szło po naszej myśli, to z roku na rok będzie silniejszy – przekonuje Nowak.

Co wiosną miało jeszcze wpływ na słabszą grę Górnika? Z pewnością brak motywacji finansowej dla jego piłkarzy. Niezależnie od tego, czy pokonywali akurat Podbeskidzie Bielsko-Biała, czy dostawali tęgie lanie od Sandecji Nowy Sącz, po ostatnim gwizdku sędziego skasowali taką samą premię – zero złotych. – Finanse nie powinny być główną motywacją zawodnika, ale to zawsze dodatkowy bodziec, jeśli gra się o premie. System motywacyjny powinien ulec zmianie, żeby wymóc na piłkarzach jeszcze większą determinację. Zaznaczam jednak, że nie odpuścili żadnego spotkania. Na ich postawę złożyło się przecież wiele spraw organizacyjnych, które na pewno nie wpływały pozytywnie na grę – mówi Nowak, który wiosną podjął ryzykowną decyzję. Od pierwszego zespołu odsunął Zbigniewa Grzybowskiego i Petra Pokornego, duet bardzo doświadczonych graczy, którzy kwestionowali ponoć pozycję i autorytet szkoleniowca w szatni. Skończyło się na słownych prowokacjach ze strony obu piłkarzy. Zresztą Nowak o całej sprawie wypowiada się niechętnie. Nawet teraz, kiedy już ucichła, nie zamierza do niej wracać. Z większą ochotą mówi natomiast o tym, co czeka go po powrocie ze słonecznej Italii. Na pierwszym treningu Górnika po krótkiej przerwie na pewno zabraknie Frantiska Breznicana, Artura Janusa i Damiana Szuprytowskiego, z którymi klub nie przedłuży wygasających latem kontraktów. Niespełna 40-letni szkoleniowiec musi powoli oswajać się także z myślą, że ze składu ubędzie mu utalentowany Damian Ałdaś. Na 19-latka, reprezentanta Polski w swojej kategorii wiekowej, poluje bowiem kilka klubów ekstraklasy z Ruchem Chorzów na czele. – Zawsze pozostaje jeszcze kwestia transferu. Nie wyobrażam sobie, żeby taki zawodnik odszedł gdzieś za darmo. Z decyzją o jego sprzedaży i tak musimy wstrzymać się do mojego powrotu z urlopu – zaznacza. – Pyta pan, czy Damian jest gotów na ekstraklasę? Trudno o jednoznaczną opinię, bo rozegrał bardzo dobrą połówkę sezonu, w drugiej części odniósł kontuzję. Jestem natomiast pełen uznania dla jego pracy. Jeżeli będzie w dalszym ciągu pracował w taki sposób, jak do tej pory, to stanie się zawodnikiem przynajmniej na ekstraklasę.

Pierwszy trening po urlopach w Górniku Polkowice zaplanowano na 27 czerwca. Wtedy okaże się, kto jest do dyspozycji szkoleniowca, ponieważ w kadrze zespołu znajdują się zawodnicy, z którymi klub nie mógł przedłużyć umów z powodów formalnych (niewykluczone, że od nowego sezonu Górnik zostanie przemianowany na Klub Sportowy Polkowice – piszemy o tym w osobnym artykule na tej stronie). Na miejscu piłkarzy nie liczylibyśmy na jakieś pamiątki przywiezione z Włoch przez ich szkoleniowca. Chyba że Nowak, między pływaniem gondolą i podziwianiem uroków Wenecji, zahaczy akurat o stadion i dorwie jakąś kasetę wideo z nowymi treningami.

 

ŁUKASZ KMITA

 

***

 

LICZBA SEZONU GÓRNIKA

 17 tyle bramek zdobyli łącznie trzej napastnicy Górnika: Mateusz Piątkowski (8 goli), Zbigniew Grzybowski (5) oraz Łukasz Tumicz (4). To ponad połowa całego dorobku drużyny w zakończonym sezonie I ligi


źródło: Słowo Sportowe


Proste pytanie: 9 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment