Błyskawice Wrocław po półrocznej przerwie wracają do ligowej rywalizacji

Monika Pelc, poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Powstały w 2012 roku jako sekcja żeńska klubu Rugby Wrocław, ale w rozpoczynającym się za miesiąc sezonie wystartują już jako samodzielny klub. Mimo rozmaitych przeciwności, wrocławskie Błyskawice chcą uprawiać swoją ukochaną dyscyplinę i pokazać, że w rugby z powodzeniem mogą grać nie tylko mężczyźni.

avatar

A przeszkody i trudności niejedno mają imię, teraz drużyna czeka na oficjalną rejestrację w Urzędzie Miasta, po to by wystąpić o licencję do Polskiego Związku Rugby. Dopiero wtedy będzie mogła przystąpić do rozgrywek o mistrzostwo Polski kobiet 7-osobowego rugby.


Mentalność rugby
Zaczęło się ponad 3 lata temu, w kwietniu 2012 roku. Istniejący wtedy od ośmiu lat klub Rugby Wrocław postanowił zorganizować rekrutację do drużyny kobiecej, na której pojawiła się m.in. Agata Ładońska. – Ukończyłam Akademię Wychowania Fizycznego. Na drugim roku pojawił się spory wybór dyscyplin. Postanowiłam, że nie pójdę na basen czy aerobik jak większość, ale wraz z kilkoma innymi dziewczynami spróbuję właśnie rugby. Bardzo mi się to spodobało. Minęły 3-4 lata, w międzyczasie próbowałam zakładać sekcję na uczelni, co się niestety nie udało. Wtedy zespół działający przy Politechnice zakładał team damski – opowiada Ładońska. Przez pierwszy rok zawodniczki ograniczyły się jedynie do treningów, choć nie wszystkie. – Pewnego dnia otrzymałyśmy zaproszenie na sparing do Rudy Śląskiej, miejscowe Diablice były bardzo dobrą drużyną, a my byłyśmy spragnione meczowej rywalizacji. Grałyśmy przeciwko sobie, ale i też w mieszanych składach. Jako że one miały problemy kadrowe, ich trener zaproponował mnie i koleżance występy w jego zespole. Szybko wyrobiono nam tam licencję i kończyłyśmy rozgrywki w ekipie Diablic – mówi Ładońska. A zmagania kobiece odbywały się wtedy systemem wiosna-jesień, dopiero od sezonu 2013/14 wprowadzono (wzorem męskich) organizację jesienno-wiosenną. I to właśnie ten sezon był pierwszym pełnym, jaki Błyskawice rozegrały od momentu powstania. Do stawki przystąpiło wtedy dziesięć ekip, a patrząc na to, że w porównywanym do rugby futbolu amerykańskim drużyn jest tyle, że można policzyć je na palcach jednej ręki, nie wspominając już o funkcjonowaniu krajowej ligi, była to pokaźna liczba. – Futbol amerykański i rugby to zupełnie inne mentalności, proszę tego ze sobą nie zestawiać – reaguje nasza rozmówczyni. – Tam jest glamour, błyskotki i wszystko co się świeci. Rugby ma swój charakter, do wszystkich, którzy uprawiają ten sport, jego mentalność przenika. Każdemu znany jest termin „trzecia połowa”, gdzie dwie rywalizujące ze sobą drużyny po meczu spędzają wspólnie czas, np. przy grillu. We wspomnianej, 10-zespołowej stawce Błyskawice zajęły ostatnie miejsce.


Rozwód po 3 latach
Podobnie jak w sezonie debiutanckim – pod względem wyników sportowych – było w kolejnych rozgrywkach. Jesienią 2014 roku wrocławianki wzięły udział w dwóch z trzech zaplanowanych turniejów mistrzowskich, jeden z nich miał miejsce we Wrocławiu. Do zmagań na wiosnę 2015 nie miały okazji już przystąpić, klub Rugby Wrocław rozwiązał sekcję żeńską, a drużyna z zaledwie trzema występami (bez zwycięstwa) zamknęła ligową tabelę. – Klub zrezygnował z nas i pozostawił samym sobie, przez co nie mogłyśmy wystartować w drugiej połowie sezonu. Wyglądało na to, że będziemy mieć przymusową przerwę. Wtedy pomyślałam, że mogłybyśmy pójść na wypożyczenia, po to żeby cały czas pozostać w rytmie meczowym. Prezes Diablic Ruda Śląska przyjął te z nas, które wyrażały chęć i wolę grania właśnie przez ten krótki czas dla jego zespołu, dogadałyśmy się i dzięki temu mogłyśmy cały czas pozostać w lidze – tłumaczy Ładońska. Półroczny pobyt w Diablicach zakończył się brązowym medalem mistrzostw kraju. To dowodzi, że wielką siłą Błyskawic jest strona mentalna. Czy sukces w innych barwach przełoży się na podniesienie poziomu sportowego i wyników ich macierzystego klubu? – Nasz największy sukces to przede wszystkim wytrwałość, to że mimo licznych przeciwności, nie poddajemy się. Drużyna męska nie uwzględniła nas w swoich dalszych planach, sądzili, że się rozpadniemy, stało się zupełnie inaczej, może żałować że podziękowała naszej sekcji. Cały czas dołączają do nas nowe dziewczyny, jest u nas wielka chęć uprawiania tego sportu. Teraz tworzymy własny, niezależny klub i chcemy go rozwijać – twierdzi Ładońska, która podczas wyborów zarządu na walnym zebraniu założycielskim KS Błyskawice Rugby Wrocław, 24 czerwca została wybrana prezesem. Od tego momentu drużyna funkcjonuje jako osobny twór. Od samego początku w obecnej kadrze pozostały już tylko trzy zawodniczki, Ładońska, Magdalena Misiek i Anna Wierdak. – Póki studiowałyśmy, mogłyśmy regularnie się spotykać i grać, teraz niektóre wróciły do domów w inną część Polski, także za granicę lub po prostu zrezygnowały, w niektórych przypadkach kontuzje nie pozwoliły na dalszą grę. Obecnie licencje posiadają także Agata Kapica, Martyna Cipior i Patrycja Nowak. Od września trykot Błyskawic założą także rugbistki Modliszek Lubin, Marcelina Falkiewicz, Karolina Idzikowska oraz Barbara Kocur, których klub z powodu braków kadrowych nie zgłosił się do rozgrywek. Podobnie jak w ekipie RW, u pań też można spotkać osoby z zagranicy, możliwe że jesienią na boisku pojawią się trenujące z zespołem od kilku miesięcy dwie studentki z wymiany zagranicznej, które przyjechały do Wrocławia z Węgier. To jednak wciąż za mało i drużyna cały czas prowadzi rekrutację przy okazji swoich treningów we wtorki i czwartki o godzinie 19 przy ul. Lotniczej. – Treningi są otwarte, nowe dziewczyny się pokazują i zapraszamy kolejne, podstawy na każdych zajęciach są powtarzane więc zawsze może przyjść osoba, która wcześniej nie miała styczności z tym sportem. Aby zajęcia przebiegały sprawnie, dobrze by uczestniczyło w nich 14 osób. Na początku można potraktować to zabawowo, ale z czasem łapie się przestrzeń na boisku i sposób poruszania się, doskonali grę z piłką. W październiku będziemy chciały zrobić oficjalny nabór, tak aby studentki, które zaczynają studia miały szansę na wzięcie w nim udziału – wyjaśnia Ładońska, która obok funkcji prezesa klubu i kapitana pełni także rolę trenera. – Miałyśmy trzech trenerów, którzy się nami zajmowali, aktualnie pozostajemy bez szkoleniowca, od stycznia ja prowadzę treningi. Pertraktuję z opiekunem mężczyzn Tomaszem Knapem, chciałabym żeby przejął choć jedne zajęcia. Ciężko prowadzić trening i jednocześnie samemu się szkolić, jest to praktycznie niewykonalne. W naszym kraju nie ma tradycji rugby, nie mówiąc już o samym województwie czy tym bardziej Wrocławiu, tak aby ktoś z byłych zawodników mógł służyć swoim ddoświadczeniem i radami. Jako że jestem również kadrowiczką, korzystam z wiedzy zaprzyjaźnionych trenerów, również z tych z reprezentacji, przywożę ze zgrupowań dużą wiedzę, która staram się dzielić z koleżankami.


Sopot Beach Rugby
Po kolejne doświadczenie i meczowe obycie Błyskawice w drugi weekend sierpnia pojechały do Sopotu na mistrzostwa Polski w rugby na plaży. W turnieju w ramach XXIII memoriału im. Edwarda Hodury wzięło udział ponad 30 drużyn, w tym 10 kobiecych. Wrocławianki przegrały kolejno z Black Roses Poznań 0:6, Warsaw Ladies Frogs 1:5, Diablicami Ruda Śląska 0:3 i Tygrysicami Orkan Sochaczew, natomiast w miejscu o 9. miejsce udało im się pokonać Czarne Pruszcz Gdański 6:0. W całej rywalizacji toczącej się tuż przy sopockim molo najlepiej zaprezentowały się biało-zielone Ladies Gdańsk. Okazało się jednak, że nie mając aktualnej licencji, Błyskawice mogły wystąpić jedynie w formule „barbarians”, a więc nawet plasując się wyżej w klasyfikacji generalnej, z urzędu zajęły ostatnie miejsce. Terminem „barbarians” określa się drużynę, która z różnych względów nie może być umieszczana w ogólnym zestawieniu, także posiadającą w swoich składzie zawodników, na co dzień występujących gdzie indziej, a zespół tworzących jedynie w danym meczu/turnieju. – Jako że nie mogłyśmy być brane pod uwagę do końcowej tabeli, skupiłyśmy się na tym, aby po prostu grać. Chodzi o zdobywanie doświadczenia i jak najczęstsza rywalizacja meczowa – mówi kapitan Błyskawic, która na Sopot Beach Rugby występowała w zespole z Rudy Śląskiej, koleżankom z Błyskawic pomagała jedynie zza linii bocznej. Dla Błyskawic był to drugi udział w tych zawodach, w 2014 roku na osiem ekip zajęły siódmą lokatę. – Na plaży gra się zupełnie inaczej, boisko jest małe, na którym przebywa jednocześnie tylko pięciu zawodników. Piłka jest cały czas w ruchu, praktycznie nie stoi w jednym miejscu. Spotkania trwały 2 razy 3 minuty, było bardzo intensywnie – dodaje Ładońska.


Sponsor pilnie ­poszukiwany
Podobnie jak zespół męski, KS Błyskawice Wrocław to klub typowo amatorski, nie ma mowy o pieniężnym wynagrodzeniu czy jakichkolwiek, symbolicznych nawet stypendiach, np. od miasta. Na tym polu równych nie mają sobie Diablice, które mocno wspiera prezydent Rudy Śląskiej, Grażyna Dziedzic. O podobną pomoc dla wrocławskiej ekipy jest dużo trudniej, konkurencja w mieście wśród klubów innych dyscyplin jest ogromna. Błyskawice szukają więc sponsora, który wesprze je finansowo i pomoże uniknąć ciągłego wydawania własnych środków. – Są pewne pomysły, wciąż jednak szukamy i mam nadzieję, że wkrótce ktoś nas wspomoże. Choćby w pokryciu kosztów wyjazdów na turnieje, gdyby ktoś odciążył nas właśnie z wydatków na podróż w ramach Grand Prix czy wynajem boiska na treningi, byłybyśmy bardzo szczęśliwe – przedstawia sprawę Ładońska. A w najbliższych rozgrywkach szykuje się osiem takich delegacji, pierwsza jesienna już 12 września do dalekiego Olsztyna. Kolejne: 3 października do Sochaczewa, 24 października do Rudy Śląskiej i 7 listopada do Warszawy. Następne cztery turnieje zostaną rozegrane wiosną: dwukrotnie w Warszawie oraz Poznaniu i Krakowie. – Podczas każdego turnieju gra się średnio 4 mecze dziennie, co jest niezwykle wyczerpujące – mówi Ładońska. Nie wiadomo jeszcze w jakiej formie zostaną rozegrane pierwsze zmagania, bywa tak, że nie wszystkie drużyny przyjeżdżają, dlatego nie ma sensu rozpisywać tego dużo wcześniej. – W tym sezonie nie będzie zawodów we Wrocławiu, jako że nie było nas pół roku w lidze, nie mogłyśmy zgłosić miasta jako miejsca rywalizacji – dodaje. Cele drużyny na sezon 2015/16? – Chciałybyśmy osiągnąć pewną stabilizację, a w takiej pomogliby nam wspomniani sponsor i trener. Na pewno będziemy dążyć do wzięcia udziału we wszystkich ośmiu turniejach GP oraz patrząc realnie, walczyć o środek tabeli. Przy okazji bardzo chcemy rozpowszechnić rugby kobiet we Wrocławiu i pokazać, że to niekoniecznie męski sport, a kobiety doskonale dają sobie w nim radę – kończy Agata Ładońska.
ARKADIUSZ BARSKI


źródło: brak danych


Proste pytanie: 1 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.