Zblatowany Blatter

2015-03-27 12:09:49


Idee twórcy nowożytnych igrzysk barona Pierre de Coubertina już dawno zostały uznane za anachronizm. Dziś nie udział w najważniejszej imprezie czterolecia jest najważniejszy, a wynik. Oczywiście jak najlepszy, często osiągnięty w sposób, który z fair play ma niewiele wspólnego. Bo sukces w sporcie kosztuje – wymaga nie tylko ogromnego wysiłku, takiej samej na ogół pracy, ale i olbrzymich nakładów finansowych, więc dobrze, by choć część z nich się zwróciła. Jednak są instytucje, dla których nie ma znaczenia (choć powinno), czy rezultat został osiągnięty w autentycznie sportowy sposób, czy warunki do rozgrywania zawodów są w miarę równe dla wszystkich uczestników, wreszcie, czy dany kraj zasługuje na powierzenie mu organizacji wydarzeń o światowym zasięgu – choćby z przyczyn czysto politycznych. Bo opowieści o tym, że nie powinno się mieszać polityki ze sportem to piękna wymówka. Na ogół stoją za nią gigantyczne pieniądze i pazerni działacze, którzy dla osobistych korzyści są w stanie wykonać każdy numer. Prym w tym procederze wiodą ludzie związani z futbolem, także – nie od dziś – szefujący FIFA. Doskonale w tym bagienku czuł się poprzedni sternik światowej piłki Brazylijczyk Joao Havelange, ale jeszcze lepiej jej obecny prezydent Sepp Blatter – Szwajcar, który w stylu dyktatorskim zawiaduje najpopularniejszą z dyscyplin już od 17 lat (czwarta kadencja). I nie zamierza odpuścić w najbliższych wyborach (to już za 2 miesiące), mimo że w przyszłym roku stuknie mu osiemdziesiątka! Zblatowany prezydent FIFA z pomocą tak samo zdeprawowanych jak on działaczy (w ostatnich latach miało miejsce kilka bulwersujących przypadków z udziałem prominentnych członków światowej federacji) przeforsował przyznanie organizacji finałów mistrzostw świata w r.2022 Katarowi, choć doskonale zdawał sobie sprawę, że względów klimatycznych to przedsięwzięcie karkołomne. Stanęło na tym, że katarski mundial odbędzie się prawdopodobnie w grudniu, albo na przełomie stycznia i lutego, kiedy w większości krajów trwają przygotowania do wiosennej rundy rozgrywek ligowych. Najważniejszy nie będzie poziom imprezy, a ilość petrodolarów, które zasilą konta federacji oraz (to w sferze domysłów, bo udowodnienie takiej tezy jest niezmiernie trudne) Blattera i jego ferajny. Przed Katarem w roli gospodarza ma wystąpić Rosja. Kraj – agresor, prowadzący wojnę z Ukrainą, prowokujący do działań militarnych inne państwa, realizujący politykę wielkomocarstwową. Prezydent Poroszenko wzywa społeczność międzynarodową do bojkotu rosyjskiego mundialu Anno 2018, ale świat pozostaje na takie sugestie głuchy. Dopiero co wspomniany Blatter publicznie uskuteczniał „miśki” z carem Putinem, podkreślając, iż jest przekonany, że Federacja Rosyjska zorganizuje wspaniałe mistrzostwa. A że następcy Armii Czerwonej mordują nie tylko żołnierzy ukraińskich w ich własnym kraju, ale i ludność cywilną, nie robi na Blatterze najmniejszego wrażenia. Podobnie, jak na polskich politykach. Minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna podkreśla, że mundial to wielki biznes, wielkie pieniądze, więc… Podobnie wypowiada się minister sportu Andrzej Biernat, a wszystkich przebija Jan Tomaszewski, któremu wielu od dawna zaleca wizytę – w towarzystwie kumpla z Łodzi, posła Niesiołowskiego – u psychiatry. Były bramkarz powiedział, że skoro Poroszence nie podobają się mistrzostwa w Rosji, to Ukraina może z nich zrezygnować, a od innych niech się od… Wszak (o tym bałakają też inni „filozofowie”) jedynymi poszkodowanymi w bojkocie igrzysk r. 1984 w Los Angeles, zakładnikami wielkiej polityki, stali się sportowcy. Porównanie tych dwóch sytuacji można o kant d… rozbić. Bo w 1984 r. żadne z dużych państw nie prowadziło wojny, nie było okupantem (choć tak naprawdę Ruscy nim byli także wówczas, ale oficjalnie robili za przyjaciół), nie prowokowało do konfliktów. Były prezes PZPN Michał Listkiewicz – ponoć za jego sprawą Blatter ożenił się po raz trzeci z blond Polką, z którą zresztą zdążył się już rozwieść – stwierdził, że odwołanie finałów mistrzostw świata to duże straty wynikające m.in. z niewywiązania się z umów sponsorskich. Więc znowu ważny jest wyłącznie aspekt finansowy. Ale przecież nikt nie ma zamiaru rezygnować z rozegrania imprezy, można ją przenieść do kraju, gwarantującego przestrzeganie prawa międzynarodowego, posiadającego wymaganą infrastrukturę oraz mającego niezbędne doświadczenie (np. Niemiec, czy Anglii). A co będzie, jeśli Putin zdecyduje się na otwartą wojnę, na próbę zaanektowania kolejnych terenów? Czy biznes weźmie górę nad poszanowaniem najważniejszych wartości, takich choćby jak życie niewinnych ludzi? I co wówczas będą mieli do powiedzenia „pożyteczni idioci” spod różnych szyldów?

Waldemar Niedźwiecki


Proste pytanie: 10 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment