Zawodnik czuje, a trener widzi

2011-07-25 12:55:17


Chyba największym wydarzeniem sportowym ostatnich kilkunastu dni w naszym kraju były nie mecze piłkarskie o europejskie puchary ani też trzecia z rzędu wygrana żużlowców w Drużynowym Pucharze Świata, a rozstanie Mai Włoszczowskiej i jej koleżanek z klubu oraz reprezentacji (to w zasadzie to samo) z trenerem Andrzejem Piątkiem. Wszak specjalistki od MTB od lat odnoszą znaczące sukcesy, w których niekwestionowany udział miał znakomity szkoleniowiec. Informacja o rozwodzie była nawet więcej niż zaskakująca, szczególnie kiedy weźmie się pod uwagę fakt, iż do igrzysk w Londynie pozostał zaledwie rok, a nasze góralki zaliczane są do faworytek olimpijskiej rywalizacji. Szerzej o tym głośnym rozstaniu (bo wstępne informacje przekazaliśmy już w ub. tygodniu) w artykule zatytułowanym „Piątek kontra Włoszczowska?”.

Teraz jedynie drobny komentarz do sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia w przeszłości kilka razy, choć to good bye odbiło się w sportowej społeczności chyba echem największym. Decyzję o rozstaniu podjęła Włoszczowska. Od jakiegoś czasu nie było jej z trenerem Piątkiem po drodze. Co w zamian? Szkoleniowcem pszczółki Mai ma zostać czynny jeszcze zawodnik Marek Galiński. Doświadczenie trenerskie niewielkie, umiejętność prowadzenia światowej klasy sportsmenek praktycznie żadna. A więc ryzyko olimpijskiej wpadki niemałe. Czy Włoszczowska bierze w ogóle taki scenariusz pod uwagę? Czy przypadki innych gwiazd nie stanowią dla jeleniogórzanki ostrzeżenia? Podam dwa, a właściwie trzy – choć dyscypliny dwie – inne głośne nazwiska: Otylia Jędrzejczak, Anita Włodarczyk, Szymon Ziółkowski. Jędrzejczak wielokrotnie podkreślała, że nie byłoby jej sukcesów bez Pawła Słomińskiego. Do czasu. W pewnym momencie Jędrzejczak uznała, że formuła współpracy z wybitnym szkoleniowcem wyczerpała się. Zaczęła wprowadzać własne pomysły w życie, co trener skomentował następująco: – Otylia każdego dnia mówi co innego. I bardziej się martwię o nią niż o siebie. Słusznie, bo Słomiński sobie bez problemów poradził (jest obecnie wiceprezesem PZP ds. szkoleniowych – przyp. W.N.), Jędrzejczak natomiast zniknęła z pływackiego horyzontu. Ostatnio wprawdzie powróciła, trenowała w USA, powalczyła w mistrzostwach Polski, ale wyników imponujących nie uzyskała. I raczej – choć wolałbym się mylić – światowych basenów już nie podbije.

Szymon Ziółkowski został mistrzem olimpijskim, bezwzględnie podporządkowując się reżimowi trenera Czesława Cybulskiego. Ale w którymś momencie „Ziółek” zaczął filozofować, uznał się za mądrzejszego od swego szkoleniowca i postanowił się z nim rozstać. Wyników, do jakich był predestynowany, już więcej nie osiągnął, choć kilka razy zamieszał w czołówce – tylko dlatego, że poziom rywalizacji w rzucie młotem zdecydowanie się obniżył (wzmocniono kontrole antydopingowe, posypały się dyskwalifikacje).

W ślad za Ziółkowskim poszła mistrzyni świata Anita Włodarczyk. Cybulski, jak sam przyznaje, do łatwych w relacjach międzyludzkich nie należy. Wymaga ciężkiej pracy, bywa obcesowy. To ponoć był powód jego rozstania z utalentowaną podopieczną. Włodarczyk wprawdzie przyznała, że tytuł mistrzyni świata to w dużej mierze zasługa Cybulskiego, ale rozpoczęła współpracę – podobnie jak Ziółkowski – z Krzysztofem Kaliszewskim. Być może nie chciała zaakceptować filozofii doświadczonego szkoleniowca: – Trener jest nie tylko od planów treningowych, jest też od witamin, psychologii, od wszystkiego. A może w wymienionych przypadkach chodzi o coś innego? Raz jeszcze Cybulski: – Kiedy przychodzą wielkie wyniki, zawodnik często traci pokorę. Sportowiec może mieć swoje pomysły, ale on tylko czuje, zaś trener widzi. Chciałbym wierzyć, że to nie ów brak pokory legł u podstaw wspomnianych rozwodów. Inaczej trudno byłoby być optymistą. Komunikat na koniec, będący sygnałem dla innych – Czesław Cybulski prowadzi 22-letniego zaledwie młociarza Pawła Fajdka. Efekt najświeższy to młodzieżowe mistrzostwo Europy. A wiadomość najważniejsza: Fajdek regularnie wygrywa już z Ziółkowskim, niemal w każdym starcie bije rekord życiowy. Czyli jednak sprawdzona szkoła górą!

 

WALDEMAR NIEDŹWIECKI


Proste pytanie: 10 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.