Stara Gwardia do lamusa

2012-03-05 16:29:33


To chyba nieuchronny, skłaniający do smutnych refleksji proces. Ze sportowej mapy Polski znikają nazwy zasłużonych, mających na swoim koncie worek sukcesów, kluby. Najświeższy przykład dotyczy Wrocławia i organizacji, która przez wiele lat odgrywała znaczącą rolę w tej dziedzinie życia. Gwardii Wrocław.

Ongiś stuprocentowy klub gliniarski, dziś przez młode pokolenie rzadko – lub wcale – kojarzony z policją, czy raczej z milicją, bo to za jej jestestwa należał do najmocniejszych klubów w kraju. Wychował wielu znakomitych siatkarzy, koszykarzy, bokserów, judoków – olimpijczyków, reprezentantów kraju. I nie miało znaczenia, że wywodzili się z milicyjnego klubu, choć przypominam sobie wrocławskie derby na szczycie koszykarskiej ekstraklasy, kiedy pod adresem gwardzisty Jerzego Binkowskiego kibice Śląska skandowali: „Jerzy Binkowski największy zomowiec Polski”. Po latach wstydzili się tego, z prostego powodu – „Bimbaj” (lub jak kto woli „Biniu”) był autorem sukcesów jako zawodnik… Śląska. Historia bywa przewrotna. Po 1989 roku w kraju nastąpiły zasadnicze zmiany. Dotknęły one również sportu. Najmocniej odczuły je kluby tzw. resortowe, w tym już policyjne. Do sportu wkroczył prywatny kapitał, pojawili się mecenasi z gotówką, a czasami jedynie z chęcią wypromowania siebie samych. Ten proces dotknął też wrocławską Gwardię. Sekcje padały, większość została zmarginalizowana i tylko siatkarki wytrzymały szalony wyścig szczurów. W dużej mierze zasługa to firmy Impel, która wraz z rozwojem własnym postanowiła zainwestować także w żeńską, gwardyjską siatkówkę. I ten mariaż trwa już blisko 15 lat. Impel jest właścicielem ekstraklasowej drużyny, więc ma prawo do nawet najbardziej kontrowersyjnych decyzji. Mimo to pozbycie się z nazwy jednego z dotychczasowych członów – Gwardii – od sezonu 2012/13 smuci.


Symbolicznie w zbiegło się ono z wyeliminowaniem wrocławskich siatkarek z rozgrywek Challenge Cup. Skąd taka decyzja? Wyjaśnił to wiceprezes firmy Impel S.A. Józef Biegaj. – Zmiana to efekt długofalowej strategii podnoszenia wartości sportowej spółki. Czyżby nazwa Gwardia w tym przeszkadzała, zwłaszcza że dopiero trwają poszukiwania sponsora tytularnego zespołu, firmy gotowej dołączyć do Impela? Gwardyjski człon widać jest be, skoro – jak to określili właściciele drużyny – Zmiana ma dać „powiew świeżości” w funkcjonowaniu klubu. Dotąd był nieświeży? Śląsk jest Śląskiem, Legia – Legią, podobnie Górnik Zabrze (że o takich markach, jak np. Real czy Milan nie wspomnę), i żyją. Chętnie też dowiedziałbym się, kto i za jaką cenę sprzedał nazwę i logo, które w każdej chwili mogły być zlikwidowane. Co dalej? Sztandar Gwardii wyprowadzić, o historii klubu poczytać w encyklopedii lub internecie. I żeby nie było wątpliwości: nie mam nic przeciwko Impelowi, dobrze, że jest firma, która nie pozwala wrocławskim siatkarkom zniknąć ze sportowej mapy Polski. Tak, jak za chwilę zniknie gwardyjski klubowy budynek. A może po prostu jestem sentymentalny, nieprzystający do rzeczywistości? Może to mnie trzeba wyrzucić na śmietnik historii (dziennikarstwa)? Może jestem za mało trendy, europejski?

 

WALDEMAR NIEDŹWIECKI


Proste pytanie: 3 + 8 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment