Prezydent (wreszcie) na salonach

2013-01-21 13:13:01


Plecami do sportu
Prezydent (wreszcie) na salonach
Nawet gdybym nie chciał, trudno przejść obojętnie obok dziania się „tu i teraz” drużyny piłkarzy wrocławskiego Śląska. Bo też zamiast futbolowego eldorado mamy do czynienia z sytuacją, w której ekipie aktualnego mistrza kraju grozi nieprzyznanie licencji na dalszą grę w ekstraklasie. Wszystko przez niewywiązywanie się z licznych zobowiązań finansowych przez piłkarską spółkę. Mniejszościowy udziałowiec (choć tylko nieznaczny – 49 do 51%), miasto Wrocław od dawna starało się o wyegzekwowanie należności od udziałowca większościowego, jakim ciągle jest Piotr Zygmunt Solorz–Żak. Bez rezultatu. Prezydent stolicy Dolnego Śląska zabiegał o audiencję u właściciela m.in. Polsatu – kończyło się na pobycie w poczekalni, czy jak kto woli przedpokoju. Wreszcie Rafał Dutkiewicz dostąpił zaszczytu przyjęcia go na salonach, co jednak nie wniosło do sprawy uregulowania zaległości (o finansowaniu drużyny nie wspomnę, bo takiego tematu w ogóle nie ma) niczego nowego. Po tym spotkaniu wprawdzie ratusz wydał komunikat w stylu: strony uznały rozmowy za konstruktywne, które powinny przybliżyć rozwiązanie palącego problemu, ale takie piarowe wrzutki od dawna wywołują jedynie uśmiech pobłażania i złośliwe – w pełni zasłużone – komentarze. Piłkarze Śląska nie otrzymali dotąd premii za mistrzostwo, ba, nie dostali ich nawet za wcześniejszy tytuł wicemistrza Polski, a zdarzają się już nawet opóźnienia w wypłatach pensji. W kasie pustki, ale sekretarz miasta, wiceszef rady nadzorczej futbolowej spółki nie traci rezonu. Opowiada (sam słyszałem w lokalnym programie telewizyjnym) dyrdymały o niespodziance, która ma rozwiązać trudną sytuację drużyny. Nie zdradzi, o co biega, bo wówczas nie byłaby to niespodzianka. A może chodzi o kasę z cegiełek, jakie musiał (podkreślam: musiał) wykupić każdy z uczestników tradycyjnego balu dobroczynnego (miał miejsce w ostatnią sobotę), organizowanego przez małżeństwo Dutkiewiczów. 1500 osób razy 700 złotych daje ponad milion, co powinno wystarczyć na chwilowe załatanie najmniejszej z dziur. Tę większą, prawdziwą – nie finansową – usytuowaną w pobliżu Stadionu Miejskiego miasto chciałoby opchnąć za jakieś 80 milionów (i nie są to miliony w takiej dokładnie wysokości zdeponowane przez „Solidarność” u kard. Gulbinowicza przed wprowadzeniem stanu wojennego), ale chętnych brak. Przypominam, że wykop powstał jako podwaliny pod galerię handlową, która miała zapewnić solidne finansowanie zespołu piłkarskiego. Wykopał Solorz, zasypać musi Dutkiewicz i jeszcze miliarderowi za to niemało zapłacić. Oczywiście nie jestem naiwny, by sądzić, że Solorz pozwala sobie na totalne olewanie prezydenta Wrocławia. Widocznie jego umowa z miastem na taką postawę właścicielowi Polsatu pozwala. Zresztą interesów ratusza powinien pilnować wspomniany wyżej sekretarz Patalas, ale widać nie umiał, albo co gorsza nie chciał. Tak, czy inaczej brzytwa została już przystawiona do gardła futbolowego Śląska. Solorz chce opchnąć swoje udziały w spółce, ale za drobne ich nie odda. Miasto podobno chce je odkupić, a potem sprzedać…, no właśnie komu? Karkosikowi, wolne żarty. Chyba, że inwestujący dotąd w toruński żużel kolejny miliarder otrzyma propozycję stanowiącą wyjątkową zachętę do finansowania futbolowego Śląska. Bo on także, podobnie jak Solorz, nie uprawia działalności wyłącznie charytatywnej. Tak to jest, gdy działania zasadzają się głównie na propagandzie i chęci zbicia politycznego kapitału, a nie rzetelnej, przemyślanej, w pełni profesjonalnej robocie. Czy prominentne postaci z Sukiennic wreszcie to zrozumieją?
Waldemar
Niedźwiecki


Proste pytanie: 2 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment