Pokochać rywali – bezcenne

2013-04-30 09:50:01


Do czego może prowadzić lokalny patriotyzm, czy może raczej zaślepienie skutkujące nienawiścią do wszystkiego, co nie nasze, mogliśmy przekonać się tysiące razy. Choć sport powinien wywoływać emocje pozytywne, uczyć szacunku dla rywali, nawyku dostrzegania i doceniania ich klasy, rzeczywistość wygląda zgoła odmiennie. Zacietrzewienie często prowadzi nie tylko do działań nagannych, zdarza się, że przynosi skutki tragiczne. Tzw. ustawki kibicowskie (a raczej kibolskie) to dziś normalny obrazek, podobnie jak agresja na trybunach, a jeszcze częściej poza obiektami sportowymi. Wiem, że trudno było pogodzić się krakusom z klęską, jakiej w konfrontacji z koszykarkami CCC doznała drużyna Wisły Can Pack, ale to wcale nie usprawiedliwia frustracji skutkującej atakami na przybyszy z Polkowic. Raczej należałoby docenić klasę przeciwniczek, które zdeklasowały wiślaczki, zasłużenie wywalczając w ten sposób pierwszy w historii tytuł mistrza Polski. Wrocławscy futbolowi kibice trzymają sztamę z tymi z Grodu Kraka, a także np. gdańskiej Lechii, pianę na ustach mają zaś, słysząc o piłkarzach i ich sympatykach Legii, czy Lecha Poznań. Żużlowcy to naród wędrowny, rzadko który reprezentuje barwy jakiegoś klubu dłużej, niż przez 2-3 sezony. Wyjątkiem jest m.in. Tomasz Gollob, który w ciągu trwającej już ponad 25 lat kariery startował tylko w bydgoskiej Polonii (jest jej wychowankiem), Unii Tarnów i Stali Gorzów, a od tego sezonu przywdział plastron Unibaxu (czyli Apatora) Toruń (jednoroczny epizod gdański pomijam). No i zaczęło się. Wiadomo, że pomiędzy bydgoszczanami, a torunianami trwa nieustająca wojna, a Gollob jest dla sympatyków speedway’a z miasta pierników symbolem wszystkiego, co najgorsze – wszak to gamoń z Bydgoszczy. Członkowie Stowarzyszenia „Krzyżacy” przypominają, że przed wieloma laty najlepszy w historii polski żużlowiec stwierdził: jednego jestem pewien – mogę jeździć w Gorzowie, czy Wrocławiu, ale do końca kariery nigdy nie będę reprezentował barw klubu z Torunia. Czyżby nie wiedział, że nigdy nie należy mówić nigdy? Otóż ci piernikowi znawcy speedway’a postanowili przypomnieć, kto rządzi na MotoArenie, i powitali pana Tomka przeciągłym buczeniem oraz transparentami z napisami, których nie godzi się cytować nawet na imprezie u meneli. Ba, podczas wyścigów z jego udziałem odwracali się do toru plecami. Zapowiedzieli też, że nie tylko zbojkotują mecze z udziałem Golloba w Toruniu, ale nie pofatygują się też na spotkania wyjazdowe. To działanie z cyklu: zrobię babci na złość i odmrożę sobie uszy. Szkoda, że ci pseudokibice zapomnieli, iż Gollob ma pomóc Unibaxowi w zdobyciu mistrzowskiego tytułu, i znając jego profesjonalizm jestem pewien, że niezrażony takim prymitywnym zachowaniem mocno na wykonanie tego niełatwego zadania popracuje. Żeby nie było wątpliwości – takie rozumienie idei, ducha sportu to nie jest wyłącznie nasza specjalność. Borussia Dortmund może polec w meczu z Norymbergą, ale nigdy w konfrontacji z Schalke 04. Toż to nieprzejednany wróg! I tak twierdzą nie tylko dortmundcy kibice, tak uważają też sami piłkarze. No a przejście do Bayernu Monachium to plama na honorze. Nawet, jeśli stoi za tym blisko 40 milionów euro. Lepiej za mniej, ale np. do Hamburga. Podobnie jest w Anglii, czy Hiszpanii. A, że można inaczej, dowodzą spotkania w siatkarskiej PlusLidze. Bo gwizdy w momencie zagrywania przez zawodnika drużyny przyjezdnej trudno uznać za przejaw zdziczenia, bądź agresji nawet w minimalnej dawce. Dlatego zewsząd słychać, że polska ligowa siatkówka to fenomen, wart pokazywania i upowszechniania nie tylko na krajowych parkietach. I byłoby fajnie, gdyby wszyscy uczestnicy sportowych widowisk wzięli sobie tę lekcję mocno do serca. WALDEMAR NIEDŹWIECKI


Proste pytanie: 1 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment