Pani ministrze naprawdę dziękujemy!

2013-06-10 13:56:11


Ulżyło mi, kiedy potwierdzono informację o próbie – wydaje się skutecznej – znalezienia kompromisu na linii: Solorz – Urząd Miejski Wrocławia. Propozycja, jaką za pośrednictwem swojej „prawej ręki” mecenasa Birki złożył znany biznesmen, daje nadzieje na chwilę oddechu w spółce futbolowej Śląsk. Wygląda na to, że jest szansa na podwyższenie jej kapitału, a tym samym względną normalizację w trzeciej drużynie ekstraklasy w minionym sezonie. Ale ten wariant uzależnia Solorz od zaakceptowania jego planu wypełnienia dziury wykopanej pod budowę galerii, przez „wmontowanie” w nią ogromnej hali widowiskowo-sportowej (na ok. 15-20 tys. widzów). Warunek – miasto przestanie się wygłupiać i krzyczeć za przystadionowy teren (ten obejmujący m.in. ów krater) kasę wziętą z sufitu. Jednym słowem: potrzebny jest głos rozsądku i autentyczny, nie wirtualny, rachunek ekonomiczny. Czy mędrcy z ratusza są na to przygotowani? Głowy – nawet takiej kiepskiej, jak moja – bym nie dał. Zwłaszcza że niemal każdy dzień przynosi kolejne sygnały o ignorancji, olewactwie i pogardzie ze strony miejskich decydentów dla wielu sportowych przedsięwzięć oraz firmujących je ludzi. Jeden z najświeższych przykładów dotyczy tradycyjnego turnieju gimnastyki artystycznej, który zapowiadamy w tym numerze. Ale ryba psuje się od głowy, czyli przykład idzie z góry. Tą górą jest szefująca Ministerstwu Sportu i Turystyki Joanna Mucha – kliniczny wręcz przykład człowieka niekompetentnego, niekonsekwentnego, kompletnie nieprzystającego do stołka, na którym zasiada. Pani ministra od pierwszych dni swojego urzędowania daje jeden przepał za drugim. Wielokrotnie dostarczała „paliwa” dziennikarzom piszącym i mówiącym nie tylko o sporcie. Poruszała się w nowej dla siebie rzeczywistości niczym pijane dziecko we mgle, niespecjalnie przejmując się spadającą na nią – jak najbardziej słuszną – lawiną krytyki. Jej piarowe akcje tylko ośmieszały ich autorkę, że wspomnę o powołaniu kolejnych zespołów do spraw…, tak naprawdę nie wiadomo, jakich. Podobno mających pomóc w opracowaniu, a następnie wdrożeniu nowego modelu rodzimego sportu – począwszy do tego na najniższym szczeblu (czyli szkolnego), na wysokim wyczynie kończąc. Słowa, słowa, słowa…  Nie zareagowała pani ministra na pomysł przeniesienia siatkarskiej SMS w Sosnowcu do Wałcza (to połączenie niemal w rodzaju MCS z Torami Wyścigów Konnych na wrocławskich Partynicach), ba, przytakiwała mu, w imię oszczędności. Nic to, że w sosnowieckiej szkole „urodziła się” drużyna mistrzyń Europy kadetek, przecież takich sukcesów mamy na pęczki. Teraz w stanie śmierci klinicznej znalazła się inna Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Brakuje na jej utrzymanie ok. 900 tysięcy złotych w skali roku. Absolwenci i uczniowie zakopiańskiej SMS zdobyli 5 medali olimpijskich i 19 mistrzostw świata. Wśród tych, którzy zawdzięczają tej placówce swoją karierę, są m.in.: Justyna Kowalczyk, Kamil Stoch, Krystyna Pałka. Podpisali oni, a także wiele innych osób (w tym posłanka PO, świetna ongiś snowboardzistka Jagna Marczułajtis) list otwarty do premiera w sprawie ratowania SMS. Bo – jak się domyślam – na ministrę od sportu liczyć nie mogą. Niecały milion rocznie to zaledwie 70% premii, jaką skasowało dwóch „fachowców” za oddanie niewykończonego, na dodatek mocno po terminie, Stadionu Narodowego. Toż to woła o pomstę do nieba! Nie tak dawno wspominałem, że pani Mucha zdecydowanie odrzuciła możliwość dofinansowania przez resort budowy hali sportowej z prawdziwego zdarzenia w Kielcach, gdzie pozytywnie zakręcony na punkcie piłki ręcznej szajbus Bertus Servaas zbudował fantastyczny zespół, zdobywcę 3. miejsca w Lidze Mistrzów. Vive przynosi splendor nie tylko klubowi, nie tylko Kielcom, ale całemu polskiemu sportowi, ba, krajowi! Mecze kielczan w finałach transmitowano do kilkudziesięciu (bodaj 75) krajów na całym świecie. Czyż to nie najlepsza forma promocji, jednocześnie powód do satysfakcji, a nawet dumy? Dla mnie, choć tęsknię za handballem na wysokim poziomie we Wrocławiu (jestem już w tym wieku, że pamiętam czasy wielkiego Śląska), jak najbardziej. Dla Joanny Muchy niekoniecznie. Więc może Donald Tusk naprawi błąd, który popełnił konstruując obecny rząd i wreszcie odeśle panią ministrę na zieloną trawkę. Co najmniej tak zieloną, jak na jej ulubionym Stadionie Narodowym. Trzymam kciuki!

Waldemar Niedźwiecki


Proste pytanie: 2 + 3 =


Komentarze:
  • nickname:
    4 lata temu
E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment