Komu potrzebni są działacze?

2013-03-05 13:55:59


W tradycyjnym plebiscycie naszego tygodnika wybieramy najpopularniejszych sportowców i trenerów Dolnego Śląska. W tym roku postanowiliśmy także uhonorować tych, bez których – choć nie wszyscy są tego zdania – sport nie miałby racji bytu. Stąd plebiscyt na działacza 65-lecia. Oczywiście, tak jak w przypadku zawodników i szkoleniowców, także w odniesieniu do działaczy trudno o skalę porównawczą, zwłaszcza jeśli do „jednego worka” wrzucimy ludzi, dla których działalność w sporcie to zarazem źródło utrzymania, i działaczy typowo społecznych (są tacy, są!). Ja osobiście wolę podział na działaczy dobrych i złych, przy czym źli, ale dobrze opłacani, wkurzają mnie szczególnie. Tych ostatnich, niestety, nie brakuje, bowiem kolesiostwo także w tej branży jest zjawiskiem nagminnym. Wracam do naszego plebiscytu. Nadesłano tysiące kuponów z nazwiskami kandydatów na laureatów, swoje musiała – by nie doszło do wynaturzeń – dołożyć kapituła. Ludzi, którzy zasłużyli na wyróżnienie było tak dużo, iż redakcja uhonorowała zamiast dziesiątki bodajże piętnastu działaczy. Jedna rzecz rzucała się w oczy. Większość nagrodzonych już dawno wyszła z wieku niemowlęcego, co zmuszało do nie najweselszych refleksji. Bo kto będzie za chwilę ciągnął ten wózek? Pozwoliłem sobie w tym numerze popełnić felietonik, traktujący o jubileuszu „Słowa Sportowego”. Wymieniłem nazwiska trzech byłych jego właścicieli. To postaci znane w polityce, bądź biznesie, ale jednocześnie ludzie, którzy zapisali fajną kartę w historii nie tylko wrocławskiego sportu. Autentyczni działacze. Rusko założył Wrocławskie Towarzystwo Sportowe, dzięki czemu żużlowcy Sparty (z dodatkiem Polsat) nie tylko nie upadli, ale wywalczyli tytuły mistrza kraju w latach 1993-95 (już w XXI wieku jeszcze jeden). To była działalność typowo społeczna, potem Rusko już za solidną kasę szefował piłkarskiej Ekstraklasie SA. Schetyna też przejął będącą w kryzysie drużynę koszykówki Śląska i wywindował ją na sam szczyt, ba, pokazał Europie, wreszcie Kuchar miał ochotę zainwestować w futbolowy Śląsk, ale prezydent Dutkiewicz wolał najpierw Drzymałę, a potem Solorza. Więc Kuchar stanął na czele grupy finansistów, którzy kupili akcje gdańskiej Lechii. A jeszcze wcześniej pełnił w WTS-ie funkcję społecznego prezesa. Żaden z wymienionych nie był zatem człowiekiem przypadkowym w sporcie, wręcz przeciwnie. I dlatego ta dziedzina życia miała się dużo, dużo lepiej niż obecnie. Także za sprawą takich wyjątkowych postaci, jak Zygmunt Sutkowski, czy Julian Gozdowski. Trudno sobie wyobrazić dolnośląski (nawet polski) tenis stołowy bez tego pierwszego i masowe biegi narciarskie bez twórcy Biegu Piastów. Poświęcili działalności w ukochanej dyscyplinie kilka dziesięcioleci. Na szczęście, co jest rzadkością, wychowali sobie następców, więc także za to należy im się szacunek i słowa podziękowania. Ale w wielu związkach krajowych, okręgowych, a także klubach brakuje ludzi sport rozumiejących, sportowi oddanych – dominują nieudacznicy, miernoty, często cwaniacy, traktujący tę dziedzinę życia jedynie jako odskocznię do kariery politycznej lub biznesowej. Dlatego prawdziwych działaczy należy hołubić, dopieszczać, wspomagać w ich pracy. Bo stanowią prawdziwy skarb, godny uhonorowania nie tylko przy okazji plebiscytów.

Waldemar Niedźwiecki


Proste pytanie: 7 + 9 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.