Co wymyślą w ministerstwie (anty)sportu?

2011-09-06 12:41:34


Wiem, drogi Czytelniku – Kibicu, że przypominanie o działalności rodzimego ministerstwa sportu może się wydać już nieco nużące, a nawet irytujące. Ileż bowiem razy można poruszać temat nieudolności ministerialnych urzędników, ich niekompetencji, arogancji. Jakże jednak milczeć, skoro niemal każdy dzień dostarcza nam informacji, na które nie sposób nie zareagować. I nie sądzę, by jakakolwiek krytyka odniosła skutek, bowiem sportowi decydenci wyglądają na ludzi nieprzemakalnych, niereformowalnych. 
Wielokrotnie pisałem w tej rubryce o polityce resortu i jej szefa, sprowadzającej się do zasady „tu i teraz”. Ludzie z tą dziedziną życia związani (w tym starzy sportowi wyjadacze) są przerażeni perspektywą naszego udziału w imprezach za lat kilka. Bo kurs na młodzież już dawno niebezpiecznie zboczył, i nie można tego zjawiska tłumaczyć wyłącznie brakiem pieniędzy. A że za chwilę polscy sportowcy staną się outsiderami w swoich dyscyplinach nikogo specjalnie nie obchodzi.


Liczy się wielka (a tak naprawdę mała) polityka. Resortowi geniusze wpadli na pomysł, by heroicznie walczącego o powrót na pomost wybitnego ciężarowca Szymona Kołeckiego pozbawić kasy należnej członkom klubu Londyn 2012. I to w momencie, w którym dwukrotny medalista olimpijski po wielu miesiącach zmagań z licznymi, niezwykle bolesnymi dolegliwościami, po przejściu kilku operacji i wyczerpującej rehabilitacji uzyskał opinię lekarzy o pełnej zdolności do dźwigania dużych ciężarów. Był na to gotowy – zamierzał jechać na igrzyska olimpijskie, by walczyć o medal, złoty medal. I w tym momencie dowiedział się, bez słowa wyjaśnienia, że szmalu dla niego na przygotowania do Londynu nie ma i nie będzie. Myślę, że u podstaw tej decyzji leżała bezkompromisowość Kołeckiego, jego krytyczna postawa względem działaczy związkowych i ministerialnych. Ci wykazali się też kompletną indolencją i brakiem wyobraźni w przypadku np. Marka Twardowskiego – kandydata nawet do złotego medalu w kajakarstwie na igrzyskach roku 2012. Dwa lata temu utalentowany zawodnik ciężko zachorował. Problemem wydawał się nie tylko powrót do wielkiego wiosłowania, ale nawet normalnego życia. Twardowski (jak wynika z nazwiska twardy z niego gość) jednak powrócił, i to dość szybko. Zaczął ostre treningi, błyskawicznie nadrabiał zaległości. I szykował się na duże wyzwania. Razem z trenerem Andrzejem Siemionem postanowili przygotować się do walki o medal mistrzostw świata w Bled 2011. Za własne pieniądze, bo resort kandydata do podium w Londynie skreślił. I Twardowski powrócił w wielkim stylu. Wygrał w Słowenii, zawstydzając ministerialnych urzędników (chociaż wątpię, by znali takie uczucie). Czy teraz zrekompensują mu wydatki, jakie poniósł w drodze na najwyższy stopień podium w Bled? Wątpię. Niedawno opinia publiczna dowiedziała się o skandalicznej postawie kierownictwa PZTS i ministerstwa sportu wobec zawodników przygotowujących się do mistrzostw Europy w tenisie stołowym, które wkrótce odbędą się w Polsce. Nie zapewniono im podstawowych warunków do tego, by zaprezentowali się godnie w tej prestiżowej imprezie. Mimo wielokrotnych sygnałów, mówiących o arogancji i niekompetencji działaczy, interwencje najlepszych pingpongistów pozostały bez echa. Wyjechali więc ze zgrupowania, a reakcja prezesa centralnego związku oraz kierownictwa resortu sportu była kolejnym przykładem na działaczowskie oszołomstwo – zawodników zawieszono! „Zrobię babci na złość i odmrożę sobie uszy”. To znane powiedzenie jak ulał pasuje do zachowania prezesa Ryszarda Weisbrodta i ekipy Adama Giersza. Może zatem panowie sami wezmą rakietki do ręki i godnie zastąpią wykluczonych?



Ciekaw też jestem, co geniusze z ministerstwa wykombinują po wpadce naszych lekkoatletycznych gwiazd na mistrzostwach świata w Daegu. Czy natychmiast podejmą decyzję o skreśleniu ich – podobnie jak Szymona Kołeckiego – z członkostwa w Klubie Londyn 2012? Dzięki temu zaoszczędzono by nieco grosza, pomagając w załataniu dziury budżetowej. I co jeszcze reformatorzy rodzimego sportu wykombinują? Bo, że wykombinują nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości.

WALDEMAR NIEDŹWIECKI


Proste pytanie: 9 + 2 =


Komentarze:
  • personal guided tours in Saint Petersburg:
    5 lat temu

    Przyznaję, że nie zostały na www.slowosportowe.pl w długim czasie jednak był to kolejny radość z tego, jest tak ważny temat i ignorowane przez tak wielu, nawet profesjonalistów. Dziękuję wam pomóc zwiększanie świadomości potencjalnych problemów.

  • internet promotion:
    5 lat temu

    Znalazłem ten post w dniu dzisiejszym w biurze Bardzo przydatne Wysłane link do siebie i najprawdopodobniej zakładki www.slowosportowe.pl, kiedy się go do domu

  • zetka:
    5 lat temu

    DWOMA" RRRĘCAMI" JESTEM ZA…WIECEJ KASY NA SPORT W SZKOLE- -MNIEJ KIBOLI...

E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment