Biało-czerwoni zagrają o 17. miejsce na MŚ we Francji

Maciej Piasecki, poniedziałek, 23 stycznia 2017

Polacy po raz pierwszy od 2004 roku nie zdołali awansować do drugiego etapu wielkiego turnieju. Osiągnięty wynik przyjęto jednak ze zrozumieniem, bo zespół prowadzony przez Tałanta Dujszebajewa przechodzi gruntowną przebudowę. Czy mimo to biało-czerwoni nie powinni wypaść lepiej na MŚ we Francji?

avatar
Polacy na MŚ 2017 pokazali, że kadra jest na etapie przebudowy (fot. K. Ziółkowski)

Dwa punkty widzenia
Jeżeli ocenimy występ naszych szczypiornistów biorąc pod uwagę zmiany, jakie zaszły w reprezentacji Polski w ciągu ostatnich miesięcy, to brak awansu do fazy pucharowej mistrzostw świata jest jak najbardziej usprawiedliwiony. Aż sześciu zawodników, którzy wystąpili na igrzyskach w Rio, postanowiło zakończyć karierę reprezentacyjną (Szmal, Lijewski, Bielecki, Rojewski, Wiśniewski oraz B. Jurecki). Gdyby tego było mało, to tylu samo szczypiornistów nie mogło zagrać we Francji z powodu kontuzji (Orzechowski, M. Jurecki, Wyszomirski, Jurkiewicz, Syprzak i Szyba). W zespole pozostali więc jedynie Michał Daszek oraz Przemysław Krajewski, więc mieliśmy do czynienia z praktycznie nową drużyną. Trudno było oczekiwać od Tałanta Dujszebajewa, że w krótkim czasie zbuduje zespół od podstaw, który będzie mógł od razu bić się o najwyższe lokaty. Z drugiej jednak strony, czy nie powinniśmy wymagać więcej od naszej reprezentacji? O ile porażki z Norwegią czy Francją były do przewidzenia (paradoksalnie Polacy zaprezentowali się w tych spotkaniach najlepiej). To w spotkaniach z Japonią czy Tunezją biało-czerwoni nie potrafili podkreślić swoich umiejętności na tle rywali. A trzeba pamiętać, że w Japonii piłka ręczna uprawiana jest na poziomie półprofesjonalnym.

Stracone nadzieje
Z szansami na awans do kolejnej rundy podopieczni Tałanta Dujszebajewa pożegnali się po poniedziałkowej porażce z Rosją 20:24 (9:13). Nasi szczypiorniści bardzo często stwarzali sobie sytuacje czyste sytuacje strzeleckie, jednak nie potrafili zamienić ich na bramki. Nie można było im było odmówić ambicji, ale to rywale do przerwy uzyskali bezpieczną przewagę. Po przerwie nadzieje w serca polskich kibiców wlał Adam Malcher, ale zawodnicy z pola nie potrafili wykorzystać jego bardzo dobrej postawy w bramce. Świadczy o tym fakt, że po kwadransie gry biało-czerwoni mieli na koncie tylko dwie zdobyte bramki w tym czasie. Po wziętym czasie przez naszego trenera sytuacja ta uległa zmianie, ale Rosjanie nie pozwolili sobie wydrzeć zwycięstwa. – Gdybyśmy wykorzystali chociaż połowę sytuacji, które zmarnowaliśmy, to nie musielibyśmy przez cały czas gonić wyniku i grałoby nam się zdecydowanie łatwiej. Nie trafiając z takich pozycji, grając z taką skutecznością, ciężko jest później wygrać z jakimkolwiek przeciwnikiem – ocenił Mateusz Jachlewski, kapitan reprezentacji Polski.

DAMIAN ORŁOWICZ

Więcej w poniedziałkowym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 4 + 8 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.