Biało-czerwoni pokonali Rumunię

Maciej Piasecki, poniedziałek, 12 czerwca 2017

Reprezentacja Polski rewelacyjnie rozpoczęła drugą część eliminacji mistrzostw świata. Show na PGE Narodowym po raz kolejny skradł Robert Lewandowski, który zagarnął całą zdobycz bramkową i jeszcze szerzej otworzył biało-czerwonym bramę do ostatecznego celu. 

avatar
Robert Lewandowski zanotował drugiego hat-tricka w tych eliminacjach (fot. PAP)

Polacy zanotowali świetne spotkanie na terenie rywala w listopadzie i w rewanżu, już nad Wisłą, oczekiwano podobnego scenariusza. Ostatnia sobota była po prostu „dniem meczu reprezentacji”, a cała stolica z entuzjazmem oczekiwała spektaklu.

Lewy za rękę z Milikiem

Odcinek Pałac Kultury – Rondo Waszyngtona we wczesno-wieczornych godzinach opanował biało-czerwony tłum. Grupy rozśpiewanych znajomych, całe rodziny, ojciec z „Milikiem” na plecach trzymający za rękę synka z „Lewandowskim” – trudno oprzeć się wrażeniu, że moda na kadrę trwa w najlepsze. Mnóstwo wspomnianych „siódemek” i „dziewiątek”, ale sporo też „Grosickich” oraz „Błaszczykowskich”. Byli także ci mniej znani, jak „Wasyl”, „Fic” „Boski” czy „Zbych”. Nie brakowało również trykotów siatkarskiej reprezentacji kraju. Jak Polska to Polska. Każdy z biało-czerwonym elementem garderoby – szalikiem, czapką, koszulką, flagą przewieszoną przez plecy albo namalowaną na policzku. W eterze dominowało „Polskaaa, biało-czeeerwoni” oraz popularne wśród kibiców od roku „Przez twe oczy, twe oczy zielone, oszalaaałem”. Oszaleć można było też, pytając o ceny biletów na tak zwanym czarnym rynku (pod stadionem). Wejściówki dochodziły do astronomicznych rozmiarów… 1200 zł za sztukę.

Kocioł

Byli tacy, którzy tyle płacili i równie wiele wymagali od piłkarzy. PGE Narodowy jest tak głośny w skandowaniu nazwiska strzelca bramki, co w przeraźliwym gwizdaniu na sędziego za nieprzychylną decyzję. Arena potrafi stworzyć niesamowity doping dla swoich i sprawić, by rywal czuł się tu jak w kotle. I PGE Narodowy miał ponieść Orły Nawałki do skutecznej gry. No i poniósł. Po raz kolejny mocną stroną okazały się stałe fragmenty. Precyzyjne i nie do odgadnięcia rzuty karne Roberta Lewandowskiego oraz dośrodkowanie z narożnika Piotra Zielińskiego (na głowę kapitana). Polacy grali wysokim pressingiem, wiele razy szybko próbowali rozegrać piłkę. Zanotowali kapitalny pierwszy kwadrans po przerwie, kiedy ze zdwojoną siłą ruszyli na ekipę Christopha Dauma. W defensywie dobrą notę należy wystawić zastępującemu Kamila Glika Thiago Cionkowi. Co chwilę swoją flanką szarpał Kamil Grosicki, w środku rządził Zieliński. O atak martwić się nie trzeba.

Z Warszawy
ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 0 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment