Biała broń, czarna rozpacz

Aleksandra Szumska, wtorek, 7 sierpnia 2012

Po raz pierwszy od 1976 polscy szermierze nie przywiozą medali z igrzysk, a przypomnijmy, że szermierka to dyscyplina, w której w historii zdobyliśmy 22 krążki. Więcej wywalczyli tylko lekkoatleci, bokserzy i zapaśnicy.

avatar
Fot. london2012.com/ Ruben Limardo (w środku) i Bartosz Piasecki (z lewej) do igrzysk przygotowywali się z naszymi szpadzistami

W tym roku spory dorobek nie został poprawiony i gdyby nasi zawodnicy przegrali po pięknej walce, dając z siebie wszystko, nikt nie miałby pretensji, ale większość z nich odpadła już w pierwszej eliminacji, przegrywając z rywalami niżej notowanymi. Dlaczego tak się stało? Niestety, uzasadnienie tej klęski nie jest takie proste. Można krytykować związek, trenerów, samych zawodników, ale tak naprawdę na obecną sytuację szermiercze środowisko pracowało przez ostatnie lata.
Jak krowa dużo ryczy, to mało mleka daje
W pierwszej kolejności zawodnicy powinni zrobić rachunek sumienia, czy zrobili wszystko, żeby na igrzyska pojechać, a później wywalczyć na nich medal. Pomyśleć, czy ich zachowanie na obozach, zawodach, w klubie zawsze było takie, jak być powinno. Z pewnością błędem było to, co opowiadali nasi reprezentanci przed wyjazdem do Londynu. Sylwia Gruchała, Radosław Zawrotniak mówili o sobie już jako o medalistach olimpijskich. Narobili nadziei, a teraz sromotna klęska boli jeszcze bardziej. W przypadku Sylwii nie jestem zdziwiona brakiem sukcesu. W ostatnich czterech latach wyglądało na to, że Gruchała trochę się pogubiła. Miała kontuzję, zmieniała klub, kłóciła się z trenerami. To wszystko nie wróżyło niczego dobrego, ale z drugiej strony nie można odmówić jej tego, że bardzo ciężko do tych igrzysk trenowała. Miała też zapewnione wszystko, co chciała. Pamiętam, jak przed rokiem na mistrzostwach Polski stwierdziła, że rzeczywiście nic jej nie brakuje. Chciała zmienić klub – zmieniała, chciała mieć bardziej indywidualne przygotowania – miała. Dlaczego nie wyszło??? Podobnie sprawa ma się w przypadku szpadzisty Radosława Zawrotniaka. Srebrny medalista z Pekinu, brązowy medalista mistrzostw Europy sprzed dwóch lat zapowiadał, że do Londynu jedzie po złoto. Oberwał w pierwszej eliminacji od Senegalczyka francuskiego pochodzenia. – On był jakiś taki dziwny, szybki, mały i chudy, nie leżał mi – tłumaczył się po przegranej Zawrotniak. Wspomniał jeszcze o tym, że myślał, iż poniesie go rocznica Powstania Warszawskiego. W kategorii na najgłupsze uzasadnienie porażki z pewnością dostałby złoty medal. Tylko czekam, aż „Zawrot” zacznie krytykować związek, trenera kadry itd. Prawda jest taka, że rzeczywiście Polskiemu Związkowi Szermierki, jak i trenerom wiele brakuje, ale nie oszukujmy się. Ci, którzy zakwalifikowali się na igrzyska albo o tę kwalifikację walczyli, mieli wszystko. Na obozy jeździli z nimi najlepsi fizjoterapeuci w Polsce, związek finansował wyjazdy na puchary świata, ponadto szpadzistów wspomagała także firma Dalkia. Dodatkowo na ostatnim obozie kadry na własne życzenie Radek Zawrotniak przygotowywał się ze swoim trenerem klubowym. Słaba psychika, błędy w przygotowaniach, zignorował przeciwnika? Nie wiadomo. „Zawrot” przegrał pierwszą eliminację, a w finale męskiej szpady spotkali się Bartosz Piasecki, Norweg polskiego pochodzenia ,i Ruben Limardo, Wenezuleczyk, który od jakichś 10 lat mieszka w Polsce. Obaj panowie do igrzysk przygotowali się z naszymi szpadzistami, często na treningach dostając od naszych baty… Warto wspomnieć, że Ruben to także dwukrotny mistrz Polski.

 


źródło: własne


Proste pytanie: 8 + 0 =


Komentarze:
  • nickname:
    6 lat temu

    Przecież pisane było lże mają wszystko przed Olimpiadą czego tylko chcieli to o jakim sztabie mowa? wojskowym?. poprostu brak kadry trenerskiej i samych zdolnych zawodników a nie bajkoopowiadaczy.

E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.