Bez hamulców i bez koła

, środa, 22 czerwca 2011

Jak już informowaliśmy, niedawny samochodowy Rajd Karkonoski wygrał Francuz Bryan Bouffier (Peugeot 207 S2000). To była dramatyczna impreza z wieloma wypadkami. Jedno auto… zatonęło w jeziorze!

avatar

Popularny rajdowy portal hoga.pl uważa, że „Karkonoski” wręcz był najtrudniejszą imprezą w sezonie: „Niezwykle kręte, wąskie i techniczne trasy zlokalizowane w Kotlinie Jeleniogórskiej okazały się bardzo wymagające, o czym boleśnie przekonało się wielu kierowców”.

Załoga Sławomir Ogryzek i Bogusław Browiński na odcinku Pilchowice uderzyła swoim Citroenem C2 w drzewo, odbiła się od niego, walnęła w kolejne i wpadła do wody. Bul, bul, bul. Cztery metry głębokości! Strachu było co niemiara, ale na szczęście obaj zawodnicy zdołali się uratować, zanim auto poszło na dno. Na www.nj24.pl czytamy: „Jak relacjonował kierowca, on wraz ze swoim pilotem otworzyli pasy bezpieczeństwa w trakcie spadania do wody. Gdyby tego nie zrobili, mogliby nie przeżyć tego wypadku. Na wierzch wypłynęły jedynie kaski członków załogi. Samochód spadł z 60-metrowej skarpy, tuż obok wiaduktu na tamie Pilchowickiej”. Nieszczęsnej załodze szybko pomogli się wydostać z wody kibice. Obeszło się bez obrażeń, poza… obtartym palcem u kierowcy.

Wrocławski team Tomasz Kuchar i Daniel „Lopez” Dymurski, jadący leciwym, ale wciąż żwawym samochodem Mitsubishi Lancer Evo V, zajęła pierwsze miejsce w klasie HR-P oraz szóste w „generalce” imprezy.

Tomasz Kuchar na swojej oficjalnej stronie: – Rajd Karkonoski 2011, niestety, był chyba jednym z moich najtrudniejszych rajdów w życiu. Stało się to za sprawą przegrzewających się hamulców. Podejmowałem desperackie próby zatrzymywania pędzącego samochodu w jakikolwiek sposób. Dodatkowo, na dojazdówkach mieliśmy z „Lopezem” dużo roboty, żeby odpowietrzać układ hamulcowy i reanimować popalone części układu hamulcowego. Poparzone i pokaleczone ręce, to pamiątka z rajdu, która mam nadzieję się szybko wyleczy. Drugiego dnia na serwisie przed drugą pętlą dostaliśmy informację, że zaczęło bardzo mocno padać. Widząc, że chłopaki z przodu wyjechały na oponach slickach, w naszej sytuacji punktowej po pierwszym dniu postanowiliśmy, postawić wszystko na jedną kartę, zaryzykować i wyjechaliśmy na deszczówkach. Gdyby start do odcinków był 20 minut wcześniej, myślę, że moglibyśmy spektakularnie nawet powalczyć o zwycięstwo w całym rajdzie, ale niestety droga wyschła i udało nam się tylko odrobić czas wystarczający do szóstego miejsca. Szkoda, bo uciekły niesamowicie ważne (i wierzę, że możliwe do zdobycia) punkty w „generalce” !!!

Poprzednio w „Słowie Sportowym” podaliśmy na gorąco, że nieoficjalnie klasę N3 wygrała ekipa Automobilklubu Karkonoskiego Rafał Rybacki i Gabriela Bar w renault clio. Okazało się jednak, że już po rajdzie wykluczono ich za niezgodny z książką drogową wjazd do parku zamkniętego. Szkoda, bo na trasie byli najszybsi. Drugie miejsce w N3 zdobył powracający do wielkiego ścigania wrocławianin Tomasz Ratajczyk (clio), startujący w barwach Automobilklubu Ziemi Kłodzkiej. – Przez moment nawet prowadziłem w klasie N3, ale odleciał sworzeń i koło położyło się na zawieszeniu. Dosłownie trzymało się na włosku. Odcinek specjalny, który normalnie jedzie się 7 minut, my przez ten defekt pokonaliśmy w 17 minut! A potem była długa dojazdowa do Jeleniej Góry i spóźnienie się na PKC. Zanim doturlaliśmy się do serwisu, to dużo straciliśmy. Fajny rajd z wąskimi, krętymi dróżkami. Dla mnie, po przerwie, wiele OS-ów było zupełnie nowych. Organizatorzy spisali się na medal. Przygotowali wiele udogodnień dla zawodników. Widać było, że się napracowali. Na treningu, niczym na mistrzostwach świata, były strzałki pokazujące, gdzie trzeba skręcić, w jaką ścieżkę. Za to nie było natrętnych radarów i nerwówki. Z autem dogadujemy się coraz bardziej, jeszcze brakuje mu dłuższego przełożenia, dlatego rozpędza się jedynie do 160 km na godzinę. Pracujemy nad tym. Drugie miejsce w N3 nie jest złe, zwłaszcza, że poprzednio Rajd Elmot skończyliśmy w Walimiu na dachu. Teraz Rzeszów, o ile starczy funduszy – powiedział „Słowu Sportowemu” utalentowany kierowca rajdowy Tomasz Ratajczyk.

 

BARTŁOMIEJ CZEKAŃSKI


źródło: Słowo Sportowe


Proste pytanie: 3 + 9 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.