Betard Sparta bliżej play-off!

, poniedziałek, 4 sierpnia 2014

W bardzo ciężkich warunkach przyszło walczyć w niedzielę o ligowe punkty żużlowcom Betardu Sparty Wrocław. Na zalanym po intensywnych opadach torze podopieczni Piotra Barona odnajdowali się lepiej od gości z Częstochowy, dzięki czemu wygrali za trzy punkty, 45:32. Spotkanie zakończono po 13 wyścigach.

avatar

Wrocławskie środowisko żużlowe po raz kolejny w tym roku przekonało się o wartości i trafności prognoz pogody. Po niepotrzebnie przełożonym spotkaniu ze SPAR Falubazem (w dniu meczu do późnego wieczora nie spadła nawet kropla deszczu), w tę niedzielę mieliśmy sytuację dokładnie odwrotną – niespodziewanie stolicę Dolnego Śląska nawiedziły ulewne burze. Choć opady ustały na zaledwie dwie i pół godziny, jakimś cudem w starciu Betard Sparty z Viperprint Kantoronline Włókniarzem Częstochowa udało się odjechać aż trzynaście wyścigów. Jak nietrudno się domyślić, nie były to jednak biegi największej urody. W początkowej fazie zawodów jazda przypominała bardziej motocross lub rodeo niż prawdziwy speedway. Zawodnicy z trudem utrzymywali się na motocyklach, nie mówiąc o planowaniu konkretnych ataków. Problemy te mieli zwłaszcza – osłabieni brakiem Grzegorza Walaska (za którego stosowali zastępstwo zawodnika) – przyjezdni. Jako pierwszy z nawierzchnią toru bliżej zapoznał się w czwartej gonitwie Peter Kildemand. Duńczyk, próbując zaatakować przy krawężniku jadącego na pierwszej pozycji Patryka Dolnego, stracił panowanie nad maszyną i przy wyjeździe z pierwszego łuku drugiego okrążenia upadł na tor. O centymetry głowę upadającego „Spidera” minęli jadący za nim Jurica Pavlic i Artur Czaja. W powtórce ten ostatni „wpakował się” w bandę, zabierając ze sobą Dolnego, a Stadion Olimpijski zamarł w ciszy po bardzo poważnie wyglądającej kolizji. Na szczęście obaj zawodnicy podnieśli się z toru o własnych siłach, a w trzecim podejściu, osamotnieni pod taśmą miejscowi wygrali 5:0. Ten bieg prawdopodobnie odebrał „Lwom” sporą dawkę nadziei na dobry wynik, bowiem w całym meczu było już 17:6 dla Sparty. Krótkotrwały powrót do gry goście przeżyli po wyścigu szóstym, wygranym podwójnie przez parę Holta - Jabłoński. Podopieczni Piotra Barona szybko zakasali jednak rękawy i w dwóch kolejnych starciach ponownie zbudowali trzynastopunktową przewagę. Jedną z ciekawszych gonitw była ta oznaczona numerem „10”, w której pod taśmą stanęli Janowski, Jędrzejak, Kildemand i Łęgowik. „Biało-zieloni” dobrze wyszli spod taśmy, lecz już po pierwszym łuku prowadził Janowski. Niespodziewanie na końcu stawki znalazł się „Ogór”, który potrzebował dwóch okrążeń, by minąć juniora gości. Ścigający „Magica” Kildemand zdawał się dopiąć swego na ostatnich metrach, gdy na linię mety wpadł niemal równocześnie z wychowankiem Sparty Wrocław. Co dziwne, sędzia Marek Wojaczek bez chwili wątpliwości zwycięzcą ogłosił Polaka. Wówczas było już 37:22. Biorąc pod uwagę, że w Świętym Mieście wrocławianie przegrali tylko 44:46, mogli być niemal pewni trzech punktów. Przypieczętowane zostały one po biegu 13., wygranym przez Taia Woffindena, który w całym spotkaniu nie znalazł pogromcy. Kilka minut wcześniej nad „Olimpico” znów rozpoczęło się oberwanie chmury i wydawało się, że spotkanie zaraz zostanie przerwane. Podobnego zdania nie był jednak arbiter, który potrzebował ponad kwadransa, by podjąć ostateczną decyzję. Wszystko stało się jasne dopiero, gdy dokonując oględzin toru, stwierdził wprost: Jedziemy do domu. Do domu w najlepszych nastrojach nie wracali na pewno biało-zieloni, bowiem nie wywieźli z Wrocławia nawet punktu. Zgodnie z przewidywaniami, wynik gości ciągnęli Skandynawowie, a wśród nich najskuteczniejszy – Michael Jepsen Jensen, który wywalczył 10 „oczek”. – Mój występ był niezły, ale jeśli mam być szczery, to ważniejsze było dziś dla mnie spokojne dojechanie do mety niż szukanie walki. Tor był dziś piekielnie niebezpieczny, więc wolałem dowozić pewne pozycje – przyznał Duńczyk. W obozie gospodarzy wyróżnić należy na pewno „kompletnego” Woffindena, ale także Patryka Dolnego, który w trzech startach zgromadził sześć punktów. – W końcu mogę powiedzieć, że mecz wyszedł mi tak, jakbym sobie tego życzył – ocenił swój występ „zDolny”. „Spartanie” zgarniając trzy punkty, nie tylko rzucili w zapomnienie kwestię utrzymania w Enea Ekstralidze, ale także usadowili się zaraz za czołową czwórką i będą mocno ściskać kciuki, by w przełożonym starciu Falubazu Zielona Góra z Unią Leszno górą byli ci pierwsi.

 

Betard Sparta Wrocław: 45
9. Tai Woffinden - 12 (3,3,3,3)
10. Zbigniew Suchecki - 4 (1,1,0,2)
11. Maciej Janowski - 7 (2,1,3,1)
12. Tomasz Jędrzejak - 6+1 (1*,3,1,1)
13. Jurica Pavlic - 7 (3,0,3,1)
14. Patryk Malitowski - 3+1 (2*,1,0)
15. Patryk Dolny - 6 (3,2,1)

KantorOnline Viperprint Włókniarz Częstochowa: 32
1. Michael Jepsen Jensen - 10 (2,2,0,3,3)
2. Grzegorz Walasek – Z/Z
3. Rune Holta - 7+1 (d,3,3,1*,d)
4. Mirosław Jabłoński - 6+1 (0,2*,2,2,d)
5. Peter Kildemand - 6 (w,0,2,2,2)
6. Artur Czaja - 3+1 (1,w,0,2*)
7. Hubert Łęgowik - 0 (0,-,0)

Relacja „bieg po biegu”:
1. Woffinden, Jensen, Suchecki, Holta (d4) 4:2
2. Dolny, Malitowski, Czaja, Łęgowik 5:1 (9:3)
3. Holta, Janowski, Jędrzejak, Jabłoński 3:3 (12:6)
4. Pavlic, Dolny, Czaja (w/su), Kildemand (w/u) 5:0 (17:6)
5. Jędrzejak, Jensen, Janowski, Kildemand 4:2 (21:8)
6. Holta, Jabłoński, Malitowski, Pavlic 1:5 (22:13)
7. Woffinden, Kildemand, Suchecki, Czaja 4:2 (26:15)
8. Pavlic, Jabłoński, Dolny, Jensen 4:2 (30:17)
9. Woffinden, Jabłoński, Holta, Suchecki 3:3 (33:20)
10. Janowski, Kildemand, Jędrzejak, Łęgowik 4:2 (37:22)
11. Jensen, Suchecki, Pavlic, Holta (d4) 3:3 (40:25)
12. Jensen, Czaja, Janowski, Malitowski 1:5 (41:30)
13. Woffinden, Kildemand, Jędrzejak, Jabłoński (d4) 4:2 (45:32)

 

KONRAD SYLWESTRZAK


źródło: brak danych


Proste pytanie: 10 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.