Barycz wpływa do okręgówki

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 17 czerwca 2019

Po 18 latach przerwy Barycz z niewielkiego, ale malowniczo położonego Sułowa, znów zagra we okręgówce. Podopieczni trenera Przemysława Grochowickiego zapewnili sobie triumf w II grupie wrocławskiej A klasy po remisie 1:1 z Pogonią Syców. Po ostatnim gwizdku polał się szampan, świętowaniu nie było końca.

avatar
Barycz Sułów mistrzem II grupy wrocławskiej A klasy (fot. Ł. Haraźny)

W niedzielę w Sułowie już od samego rana trwały przygotowania do wielkiej, mistrzowskiej fety. Pierwsi w klubie pojawili się trener Przemysław Grochowicki, prezes Andrzej Masztalerz. Z każdą chwilą przybywało osób, które na co dzień tworzą sułowską społeczność piłkarską. Wystawiono wielkiego grilla, w sąsiedztwie boiska błyskawicznie wyrosła ogromna dmuchana zjeżdżalnia dla najmłodszych, a na ogrodzeniu zawisły transparenty (wśród nich rzucał się w oczy ten z napisem „Awansu nadszedł czas”). Tu kilka słów należy się samemu obiektowi w Sułowie, bo chociaż piłkarze Baryczy grają tu od dawna, to w niedzielę wyglądał, jakby dopiero oddano go do użytku. Dosłownie w ostatnich miesiącach w miejscu starej „stodoły” władze gminy wybudowały nowiutki budynek klubowy z nowoczesnymi szatniami i zapleczem sanitarnym. Jak w Liverpoolu A wnętrze zdobią wielkie napisy, które mają motywować piłkarzy przed meczami. Przy wejściu do szatni Baryczy jest jak w Liverpoolu na słynnym Anfield Road. Piłkarze mijają napis „Pamiętaj! Nigdy nie będziesz walczył tu sam”. A w pachnącej świeżością szatni na piłkarzy czekają gotowe na mecz czerwone stroje. W dwóch rzędach szafek (stanęły tu dzięki pomocy prezes Wiwy Goszcz i wiceprezes firmy meblowej Bodzio – Moniki Szewczyk-Gierszon, która w miarę możliwości wspiera również Barycz). Cały obiekt i jego wystrój jest biało-pomarańczowy, a więc w barwach Baryczy. Podobnie jak nowiutkie ławki rezerwowych i dwa rzędy trybun. W przy wejściu na murawę powiewa maszt z flagami Polski, Unii Europejskiej i Baryczy Sułów. Całość robi naprawdę duże wrażenie. – Nie byłoby tego wszystkiego bez zaangażowania naprawdę wielu osób. W rozwoju infrastruktury bardzo pomaga nam pan burmistrz Piotr Lech. Doskonałą pracę na rzecz klubu wykonuje wiceprezes Dominik Trzeciak – podkreśla trener Grochowicki. – W ostatnim czasie naprawdę wiele się u nas zmieniło na korzyść. Sam budynek klubowy kosztował milion złotych i jesteśmy z niego bardzo dumni. Jest tylko jeden problem w postaci starej syreny strażackiej umocowanej na wielkim słupie tuż przy naszym nowiuteńkim budynku. Ktoś zamocował ją tu kiedyś prawdopodobnie bezprawnie, a teraz nie ma przepisu, który pozwalałby ją zdemontować. Zabiegamy o to od dłuższego czasu, ale jesteśmy bezsilni. Mam nadzieję, że ta syrena nie przewróci się kiedyś na kogoś i nie dojdzie do tragedii, bo już wcześniej się przewracała i zrobiła dziurę w dachu starej stodoły – rozkłada bezradnie ręce prezes Masztalerz.

ŁUKASZ HARAŹNY


Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 1 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.