Baraż dla wrocławian

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 17 czerwca 2019

Śląsk II Wrocław dwukrotnie pokonał AKS Strzegom w barażowym dwumeczu o awans do III ligi i wraca na ten poziom rozgrywkowy po dwóch latach przerwy. Mistrz grupy wschodniej IV ligi był drużyną zdecydowanie lepszym zespołem, a bramkarz strzegomian aż siedmiokrotnie wyciągał futbolówkę z własnej bramki.

avatar
Śląsk II Wrocław zdecydowanie pokonał AKS Strzegom w barażowym dwumeczu (fot. P. Lipnicki)

Pierwsze barażowe spotkanie miało charakter bardzo rozpoznawczy. Zarówno piłkarze Śląska, jak i gospodarze ze Strzegomia nie forsowali tempa meczu od pierwszych minut. Wpływ na mozolny start mogła mieć również pogoda. Tego dnia termometry wskazywały 32 stopnie, a słońce dumnie oświetlało całą płytę boiska. Walkę o III ligę ambitnie zaczęli gospodarze. AKS starał się wywierać presję i to on częściej zagrażał bramce ochranianej przez Szczerbala. Groźnie było szczególnie po uderzeniach Emeki. Napastnik gospodarzy najpierw sprawdził czujność bramkarza Śląska zza pola karnego, a kilka minut później, po dośrodkowaniu z lewej strony boiska, uderzył głową, przenosząc piłkę minimalnie ponad poprzeczką. Z rywalizacji górą jednak wychodził Szczerbal, który strzały zawodników AKS-u skutecznie odbijał na rzuty rożne. Te z kolei przekładały się na kolejne sytuacje bramkowe. Było widać, że strzegomianie długo trenowali wykonywania stałych fragmentów, a wiele z ich rozegrań bezpośrednio zagrażało bramce gości. Mimo że początkowo AKS chciał prowadzić grę to wraz z upływem minut to wrocławscy piłkarze przejmowali inicjatywę. Śląsk długo czaił się na własnej połowie i powoli rozkręcał swoje ataki pozycyjne. Wrocławianie lepiej rozgrywali piłkę, budując wielopodaniowe akcje stwarzali zagrożenie, ale często w ich atakach brakowało ostatniego podania. Na lewej stronie boiska bawił się w najlepsze Kotowicz, który nie tylko dryblował, ale także dobrze dogrywał piłkę wychodzącym na pozycje strzeleckie kolegom. Skrzydłowy Śląska Wrocław sam również był bardzo groźny w polu karnym. W okolicach 25. minuty dobrze zbiegł ze skrzydła i dryblując zapędził się o jednego rywala za dużo, tym samym tracąc piłkę na ósmym metrze od bramki. Im więcej upłynęło czasu, tym lepiej na boisku czuli się goście. Śląsk zaczął wychodzić do rywala wysokim pressingiem, co przełożyło się na wiele przechwytów piłki na połowie rywala. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do AKS-u. Doskonałą sytuacje do zapewnienia prowadzenia przed przerwą miał Migalski. Pomocnik gości w tempo wszedł w pole karne jednak przy uderzeniu zahaczył nogą o murawę i nieczysto trafił w futbolówkę.

ŁUKASZ HARAŹNY
ARTUR CIACHOWSKI

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 10 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
advertisment
Najbliższe wydarzenia
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment